aasasaBieganina o lekkim zabarwieniu snokerowym po roku nie doczekała się nowego czempiona. Idealną proporcję pomiędzy wbijaniem, podtaczaniem i sprintem ponownie znalazł Krzysztof Górniak. W minioną niedzielę rozegraliśmy najszybszą ze znanych (nam) zabaw snookerowych – turniej Speed Snookera. Od pierwszego uruchomienia białej do końca ostatniej partii finału nie minęło nawet pięć godzin.

Los turnieju do ostatniego dnia zapisów wisiał na włosku. Wydawało się, że nie uzbiera się piątka snookerzystów, których to ilość była minimalną by zawody mogły się odbyć. Ostatecznie skończyło się dziewięciu graczach na tyle spragnionych snookera pod każdą postacią, przez co znaleźli się na liście startowej Speed Snookera 2014.

Rozstawianie zawodników we wszelakich zawodach według oficjalnych rankingów z założenia ma na celu wyłączenia pierwiastka totalnie losowego oraz wyrównanie szans. Pech chciał, że dziewięcioosobowe grono podzielone zgodnie z klasyfikacją SummerTime na wyrównaną pięcioosobową grupę A i mocarną czteroosobową grupę B, w której znalazło się trzech byłych Mistrzów Ligi Snookera 12ft.

Z tytułu konieczności rozegrania większej ilości spotkań najpierw rozgrywki zaczęli snookerzyści z grupy A. Pierwsze zacięte spotkanie było czwartym meczem rozegranym w kolejności według terminarza a udział w nim wzięli Marcin Smorawski i Marcin Jamroziak. Smorawski gonił rywala i udało mu się doprowadzić na ostatniej bili drugiej partii do remisu, jednak modus w grupie spowodował, że po kolejnym objęciu prowadzenia przez Jamroziaka szans na kolejny remis już nie było, gdyż oznaczało to już porażkę 1:2 Smorawskiego.

Tylko w grupie A zdarzały się mecze z trzema rozegranymi partiami. Najistotniejszą z tych zaciętych gier był mecz Bartłomieja Kuśnierza z Karolem Szuba-Jabłońskim, który de facto wyłonił zwycięzcę grupy. Trzecia partia dała Bartkowi awans do fazy pucharowej z pierwszego miejsca.

W grupie B rywalizację rozpoczął mecz Marcina Gduli z Robertem Jachimowskim. Tym samym mecz otwierający okazał się być największą niespodzianką zmagań tej grupy. Spotkanie bez straty frejma wygrał Robert, przez co przewidywania na papierze co do kolejności końcowej w grupie musiały być szybko skorygowane.

W drugim meczu Krzysztof Górniak tak zdominował i rozbił Marcina Gdulę, że ten w powziął decyzję o oddaniu walkowerem ostatniego swojego meczu w grupie. Co ciekawe – spotkanie z Górniakiem mogło być próbą rewanżu Gduli za zeszłoroczny finał Speed Snookera, w którym to uległ Krzyśkowi 0:3. Próba jednak udała się jak występy w europejskich pucharach Lecha pod wodzą Rumaka.

Ostatecznie przyszły i były zwycięzca turnieju Speed Snookera wyszedł z grupy z miejsca pierwszego a za nim uplasował się Szymon Duda z porażką odniesioną jedynie ze wspomnianym Górniakiem.

Faza pucharowa w tym roku z powodu mniejszej ilości zawodników była o jedną rundę krótsza. Okazała się również nieporównywalnie szybsza. Półfinały przeszły bez echa. Zawodnicy grupy B rozbili przeciwników z grupy A w sumie 6:1.

Finał to wewnętrzne porachunki mocniejszej grupy zawodów, czyli grupy B. Szymon Duda próbował to czego nie udało mu się osiągnąć we wcześniejszej fazie zawodów. Czasem brakowały mu tylko dwie kulki wbite więcej do szczęścia, ale nie udało się – nie wygrał z Krzysztofem Górniakiem ani jednego frejma. Górniak zatem obronił tytuł. Gratulacje!