2vs2Zrobiło się poważnie. I nie chodzi tu o wyciek nagich selfies hollywoodzkich celebrytek, czy jakieś europejskie konklawe, które wybrało Polaka. Chodzi o turniej, który zwyczajowo w swojej formule był rozrywkowy a jego ostatnia odsłona przyciągnęła jednak niemal wyłącznie zawodników myślących przede wszystkim o zwycięstwie i zainkasowaniu tak potrzebnych do letniej klasyfikacji punktów rankingowych. Z ośmiu zgłoszonych drużyn, końcowy triumf zdecydowanej większości z nich nie byłby dla nikogo zaskoczeniem.

Ostatnie turnieje SummerTime przede wszystkim interesują zawodników walczących o konkretne cele: o wślizgnięcie się do top16 klasyfikacji, o najwyższe miejsce w rankingu by zagrać na jesień od razu w najwyższej klasie Ligi Snookera, o poprawienie pozycji i ewentualnym trafieniu na słabszego przeciwnika w Finale SummerTime. Część zawodników na pewno te cele zrealizowała, ale łatwo nie było, bowiem aż 2/3 wszystkich pojedynków minionego turnieju kończyło się dopiero po decydującym trzecim frejmie. Co więcej – zwycięzcy turnieju, czyli #jestemkoniem (Tytus Pawlak, Wiktor Doberschuetz), tylko jedno spotkanie wygrali zdecydowanie wynikiem 2:0!

Turniej rozpoczął się rozgrywkami grupowymi w sobotę. Tego dnia zagrały tandemy z grupy B. Już na otwarcie zrobiło się ciekawie, gdyż zawodnicy Przeciwnej Rotacji (Marcin Gdula, Szymon Duda) wbili Pojemnikom PET (Marcin Jamroziak, Waldemar Dębski) brejka 30, który utrzymywał się długo na szczycie listy brejków. Mecz mógł się podobać – w każdym frejmie brejk notowany i oczywiście decider wygrany przez Przeciwną Rotację. Pojedynek toczył się w szybkim tempie. W porównaniu do pierwszego frejma Niewolników Zielonego Stolika (Paweł Deckert, Sebastian Wawrzyniak) z Tinny Snow Balls (Maciej Śniegowski, Marcin Blachowski) w meczu na stole obok, wydawać by się mogło, że spotkanie to tempem niewiele odstawało od czasu obalenia jednego browara najbardziej wydajnych uczestników Memoriału Billa Werbeniuka. Panowie wolniejszego meczu jednak postanowili zakończyć spór jedynie w dwóch frejmach przez co zwycięstwo „Niewolników” było pierwszym zakończonym meczem inaugurującym rozgrywki.

Ważnym meczem dla kolejności w grupie było spotkanie między Pojemnikami PET a Niewolnikami Zielonego Stolika. Na etapie rozgrywania tamtej gry, wydawało się, że obie drużyny grają o to, która kosztem drugiej wyjdzie z grupy z drugiego miejsca. Pierwsze przypisywano Przeciwnej Rotacji. Pojemniki PET wygrały 2:1 jednak życie napisało o wiele ciekawszy scenariusz. Jego punktami kulminacyjnymi był przegrany frejm w wygranym przez Pojemników PET meczu rozegranym awansem z outsiderami Tinny Snow Balls oraz niespodziewane łatwe niedzielne zwycięstwo „Niewolników” z Przeciwną Rotacją 2:0. W ten sposób w grupie B trzy drużyny miały po dwa zwycięstwa na koncie a pechowcami okazali się zawodnicy z Pojemników PET, gdyż nie weszli oni do fazy pucharowej przez gorszy bilans frejmów. W ten sposób Tinny Snow Balls, mimo że wygrali tylko jednego frejma na siedem rozegranych, stali się języczkiem uwagi decydującym o losie tych lepszych.

Obrońcy tytułu rozpoczęli w niedzielę swoje występy od strasznych męczarni. Spotkania grupowe #jestemkoniem w ogóle nie przypominały zwycięskiego pochodu po triumf w całym turnieju. Gubione frejmy w każdym spotkaniu stały się ich znakiem rozpoznawczym na etapie gier w grupie A.

Na przeciwnym biegunie znaleźli się snookerzyści z Dream Teamu (Robert Jachimowski, Karol Siódmiak). Wszystkie swoje również zakończyli po trzech frejmach, jednak za każdym razem były to porazki 1:2. Dotyczy się to oczywiście również ich ostatniego spotkania, który był meczem „o honor”, gdy spotkali się z inną drużyną bez zwycięstwa – The Muppet Show (Paweł Flantowicz, Mariusz Kukułka). Ostatecznie szczecińsko-stargardzki duet zakończył poznańską przygodę z jednym zwycięstwem na koncie.

Faza pucharowa to przebłysk mistrzowskich umiejętności #jestemkoniem i dalsza gra Przeciwnej Rotacji skuteczna jak sankcje UE przeciwko Rosji. Wiktor z Tytusem wyjątkowo spięli się przeciwników i nie dali im pola manewru na wyszarpnięcie chociażby jednego frejma. W obu partiach wbili brejki notowane, w tym poprawiającego o jedno oczko osiągnięcie rywali, brejka 31.

Drugi półfinał to wyrównane do ostatnich bil starcie między Niewolnikami Zielonego Stolika a Nie Ma Problemu (Marcin Smorawski, Rafał Zimniak). Mecz zakończył się oczywiście wynikiem, który najczęściej padał na tych zawodach: 2:1. Nie Ma Problemu z brązem, Niewolnicy dalej w grze.

Modus finału po raz kolejny tego lata został obniżony na prośbę jego uczestników. Dzieje się tak zazwyczaj w przypadku turniejów z etapem rozgrywek grupowych. Na końcu takich zawodów snookerzystom odchodzi ochota na grę w snookera niczym mężczyźnie na seks z żoną, gdy podczas porodu spojrzy nie tam gdzie trzeba. Jednak ani „konie” ani „niewolnicy” nie byli tak zdeterminowani szybko zakończyć te katusze, że zagrali – a jakże – trzy frejmy by wyłonić najlepszą drużynę 2 vs 2. Tytus Pawlak z Wiktorem Doberschuetzem zwyciężyli 2:1 Pawła Deckerta i Sebastiana Wawrzyniaka. Gratulacje!