sumerDo historii przechodzi Finał Cyklu SummerTime 2014. Turniej wyjątkowy na tle Finałów z lat poprzednich. W tym roku wyjątkowo nie był on w kręgu zainteresowań zawodników zza Wielkopolski. Oznaczało to sięgnięcie do głębokich miejsc listy rezerwowych, gdyż nie-poznaniaków w pierwszej szesnastce klasyfikacji, uprawnionej do wystąpienia w Finale, było w sumie pięciu. Taki splot wydarzeń dał szansę występu zawodnikowi nawet z dalekiego miejsca 25. w rankingu – Piotrowi Gazdzie. W trakcie uzupełniania stawki finałowej okazało się, że w ostatnim turnieju lata „reszta świata” będzie miała jednak reprezentację w postaci zachodniopomorskiej delegacji złożonej z Pawła Flantowicza i Mariusza Kukułki. Wycofanie się z Finału czołowych snookerzystów z rankingu SummerTime mogło zapowiadać spadek poziomu zawodów. Nic bardziej mylnego! W historii Finałów nigdy tak wielu zawodników nie wpisało się na listę brejków a i najwyższe podejście Karola Szuba-Jabłońskiego zakończyło się na poziomie dotychczas nie widzianym w turniejach kończących Cykle SummerTime.

Otwarcie nastąpiło w sobotnie południe. Już na początku los (czytaj: system rozgrywek) spowodował zestawienie ze sobą Piotra Słodzinki i Marcina Jamroziaka. Te klubowe „derby” zawsze rządzą się swoimi prawami i nie ma co liczyć na jednostronny pojedynek. Tym razem nie było inaczej. W czterech frejmach można było oglądać lepszą grę raz jednego raz drugiego zawodnika zestawioną zazwyczaj z niemocą przeciwnika z jedną dogrywką wplecioną gdzieś pomiędzy. Piąta partia tym razem wpadła na konto Jamroziaka, nie bez udziału odrobiny szczęścia. Pięciofrejmowy pojedynek kosztował na tyle dużo zwycięzcę, że w bezpośrednio następnie rozgrywanym spotkaniu nie odnalazł on wystarczająco koncentracji by stawić jakikolwiek opór Wiktorowi Dobeschuetzowi.

Wśród sobotnich rozstrzygnięć do największej niespodzianki urosła porażka Rafała Zimniaka z Przemysławem Poźniakiem. Rozstawienie z numerem czwartym tego dnia nie szło w parze z poziomem gry Rafała. Trzynastka na liście startowej przewrotnie okazała się szczęśliwa dla Przemka. Od stanu 1:1 tylko on wygrywał kolejne partie. Sukces Poźniaka został zduszony już rundę później. Co prawda urwał on frejma Tytusowi Pawlakowi, ale tego dnia na więcej go już nie było stać.

Drugim poznaniakiem obok Piotra Gazdy bez wygranego frejma w turnieju w niedzielę stał się Marcin Smorawski. Wynik 3:0 jednak nie odzwierciedla zaciętych do końca frejmów rozgrywanych z Robertem Jachimowskim.

Do ciekawszych spotkań z pierwszej rundy należy na pewno zaliczyć starcie Pawła Flantowicza z Karolem Szuba-Jabłońskim. Na papierze ze sobą zawodników z miejsc 2 i 15 listy startowej wyraźnie wskazuje faworyta. Gdy jednak partię numer dwa w cuglach wygrał Paweł, po klubie przeleciał pomruk poruszenia. Styl w jakim Flantowicz wygrał, może nie porywał, ale punkty to punkty – nieważne, że spora ich część pochodziła z fauli wymuszonych snookerem. Karol był zmuszony wrzucić jeden bieg wyżej i w kolejnych dwóch frejmach to on rozdawał karty. Nie skończyło się niespodzianką i po wcześniejszej porażce Mariusza Kukułki z Pawłem Deckertem, przegrana Pawła zakończyła przygodę z Finałem SummerTime zawodników ze Szczecina i Starogrodu.

W drugiej rundzie zawodów największy problem ze sobą nawzajem mieli Paweł Deckert z Markiem Żuchowskim. Na każdym etapie turnieju miał miejsce jeden mecz, gdzie wymagano rozegrania maksymalnej ilości partii. W ćwierćfinałach było to właśnie spotkanie wymienionej dwójki. Wyniki frejmów kończyły się różnie – czasem przewaga na końcu partii była minimalna, czasem jak czerwone były jeszcze na stole można było wskazać prawie pewnego zwycięzcę. Piąta partia miała dodatkowy smaczek w sobie, gdyż był to frejm o wejście w strefę medalową a więc i puchar. Szczęśliwcem okazał się Marek Żuchowski.

Półfinały Finału SummerTime mogą się już podobać każdemu. Karol Szuba-Jabłoński w pełni przypomniał sobie jak się wbija i co chwila dorzucał coś na listę brejków. Wygranie jednej partii przez Żuchowskiego było absolutnym maksimum co mógł z tego meczu wyciągnąć.

Drugi półfinał to zażarta walka pomiędzy Wiktorem Doberschuetzem i Tytusem Pawlakiem. Piąty frejm to pokaz stalowych nerwów. Brejk 30 Wiktora w meczach z większością zawodników w klubie załatwiałby sprawę. A tu kilka podejść dalej Tytus nadrabia i wynik znów oscyluje w okolicach remisu. Ostatecznie to Wiktor dostąpił zaszczytu zagrania w finale, pokonując Tytusa 3:2.

wiktorWiktor

Jeden z najciekawszych meczów jakie w ciągu roku odbywają się w klubie 12ft, jakim niewątpliwie jest ostatni mecz Finału SummerTime zwyczajowo już toczy się przy szczątkowej publiczności, jeśli i w ogóle. A jest co żałować. Wiktor z Karolem rozegrali sześć frejmów tylko dwukrotnie nie notując brejka notowanego. Przewaga jednego czy drugiego zawodnika na poziomie 30 punktów nie stanowiła przewagi żadnej. Można to było odrobić już w następnym podejściu co też czyniono. Mecz rozpoczęto wyrównanie – po frejmie wygrali obaj zawodnicy. Od tego momentu Karol wydawał się nie do zatrzymania. Wiktorowi po przegraniu dwóch partii udało się przedłużyć nadzieje doprowadzając do stanu 2:3, jednak siódmej partii w tym pojedynku nie uświadczyliśmy.

karolKarol

Gratulacje dla Karola, który jako pierwszy w historii Finałów SummerTime obronił tytuł sprzed roku.

rok zwycięzca wynik finalista najwyższy brejk liczba zawodników
2014 Karol Szuba-Jabłoński 4:2 Wiktor Doberschuetz 61 - Karol Szuba Jabłoński 16
2013 Karol Szuba-Jabłoński
4:3 Krzysztof Górniak
33 - Karol Szuba-Jabłoński
16
2012 Krzysztof Górniak
4:3 Paweł Rogoza
42 - Krzysztof Górniak
16
2011 Bartłomiej Zacniewski 4:2 Patryk Masłowski
53 - Karol Szuba-Jabłoński 16
2010 Mateusz Baranowski
4:1 Karol Szuba-Jabłoński
39 - Mateusz Baranowski 16

 

Cykl SummerTime dobiegł końca. Tego roku zagraliśmy w piątej edycji tych rozgrywek. Na przestrzeni ośmiu turniejów gościliśmy w sumie 65 zawodników i zawodniczek, co stanowi normalną wielkość ostatnich lat. Wiele osób pojawiło się u nas po raz pierwszy i z nadzieją oczekujemy ich w kolejnych zawodach w klubie 12ft. Jako że już pięć lat minęło od inauguracyjnego SummerTime można posilić się o pewne podsumowania. Co ciekawe - lato w klubie jest czasem najwyższych brejków. Ich lwią część wbijają zawodnicy na występach gościnnych w 12ft:


LISTA BREJKÓW WSZECHCZASÓW (45+)

1 Jacek Walter
66 53 50
2 Bartłomiej Zacniewski
65 55 53
3 Karol Szuba-Jabłoński 61 53 53 45
4 Rafał Jewtuch
59
5 Paweł Rogoza
50 46
6 Marcin Gdula
49
7 Wiktor Doberschuetz 46
8 Krzysztof Drążkiewicz
45

 

Takie są realia. O twarzy Cyklu SummerTime decydują zawodnicy z Wrocławia, Warszawy, Kalisza, Szczecina i wielu innych miejscowości. Poznań w decydujących rundach najważniejszych turniejów zwykle znajduje się w ilościach śladowych. Widać to jak na dłoni, gdy spojrzymy na pierwszą dwudziestkę zawodników według średniej punktów, które zdobywają w jednym turnieju SummerTime.

 

      średnia punktów na turniej
1.  Rafał Jewtuch
Warszawa 55
2.  Jacek Walter
Kalisz 36,5
3.  Krzysztof Drążkiewicz Wrocław 34
   Mateusz Śniegocki
Poznań 34
5.  Michał Ebert
Warszawa 27,7
6.  Kamil Zubrzycki
Wrocław 26
   Piotr Olejnik
Wrocław 26
8.  Jacek Rudowicz Kalisz 24
9.  Bartłomiej Zacniewski
Szczecinek 23,6
10.  Robert Czupryniak
Wrocław 22,7
11.  Paweł Rogoza Szczecin 21,1
12.  Wiktor Rzeżuchowski
Wrocław 20
13.  Krzysztof Górniak
Licheń Stary / Wrocław 18,5
14.  Maciej Relich
Szczecin 18
   Michał Owczarek
Wrocław 18
16.  Patryk Masłowski
Warszawa 17,2
17.  Karol Szuba-Jabłoński
Poznań 17,2
18.  Bartosz Olchówka
Wrocław 16,3
19.  Mateusz Baranowski
Zielona Góra 14
   Krzysztof Kubicki Wrocław 14


Poznaniacy z wiadomych względów nadrabiają za to frekwencją. W pierwszej dwudziestce nie może jednak zabraknąć etatowych dojeżdżających, którzy grają w turniejach SummerTime częściej niż wielu klubowiczów – Pawła i Krzysztofa.

      liczba zaliczonych turniejów z wszystkich 35
1.  Paweł Deckert
Poznań 32
2.  Marcin Jamroziak
Poznań 30
3.  Przemysław Poźniak
Poznań 28
4.  Rafał Zimniak
Poznań 27
5.  Sebastian Wawrzyniak
Poznań 26
6.  Paweł Rogoza
Szczecin 24
7.  Wiktor Doberschuetz
Poznań 23
8.  Krzysztof Góniak
Licheń Stary / Wrocław 21
9.  Tomasz Kasiński
Poznań 18
10.  Anna Gruszkiewicz
Poznań 17
   Marcin Smorawski
Poznań 17
   Marek Leichert
Poznań 17
   Marcin Dzbanuszek
Poznań 17
   Michał Białek
Poznań 17
15.  Bartłomiej Kuśnierz
Poznań 16
   Piotr Słodzinka
Poznań 16
17.  Marcin Gdula
Poznań 14
   Przemysław Semik
Poznań 14
   Tytus Pawlak
Poznań 14
   Michał Kozicki
Poznań 14

 

Kto lepiej na tym wszystkim wychodzi? Zawodnicy którzy punktują raz, dwa razy a dobrze w ciągu całego lata, czy ci którzy ciułają punkty od turnieju do turnieju? Klasyfikacja SummerTime wszechczasów daje jednoznaczną odpowiedź:

 

      suma największe
brejki
1.  Paweł Rogoza Szczecin 506 50 46 43
2.  Krzysztof Górniak Licheń Stary / Wrocław 388 42 42 40
3.  Wiktor Doberschuetz Poznań 313 46 37 35
4.  Marcin Jamroziak Poznań 212 40 28 27
5.  Przemysław Poźniak Poznań 211 31 30 24
6.  Karol Szuba-Jabłoński Poznań 189 61 53 53
7.  Rafał Zimniak Poznań 186 31 30 23
8.  Paweł Deckert Poznań 180 23 22 20
9.  Sebastian Wawrzyniak Poznań 171 27 26 25
10.  Tytus Pawlak Poznań 160 30 28 25
11.  Piotr Słodzinka Poznań 146 23 22 22
12.  Marcin Gdula Poznań 133 49 41 36
13.  Bartłomiej Kuśnierz Poznań 129 29 26 20
14.  Bartłomiej Zacniewski Szczecinek 188 65 55 53
15.  Michał Białek Poznań 113 21 20  
16.  Szymon Duda Poznań 108 35 32 29
17.  Marek Leichert Poznań 104 22 20  
18.  Marcin Smorawski Poznań 103 23 22 21
19.  Anna Gruszkiewicz Poznań 98 26    
20.  Marek Żuchowski Poznań 93 29 27 24
21.  Tomasz Kasiński Poznań 91 21    
22.  Patryk Masłowski Warszawa 86 34 30 29
23.  Michał Ebert Warszawa 83 35 30 25
24.  Jacek Walter Kalisz 73 66 53 50
25.  Robert Czupryniak Wrocław 68 36 35 31
26.  Waldemar Dębski Poznań 68      
27.  Przemo Pietrzykowski Wrocław 67 25    
28.  Bartosz Olchówka Wrocław 65 29 29 26
29.  Maciej Śniegowski Poznań 64 27    
30.  Marcin Dzbanuszek Poznań 60 22