Ostatnie pięć spotkań Piotra Ptaszyńskiego i dorobek 10 punktów, to całkiem niezły bilans w przedwczesnym finiszu ligowym. Tak tak, Piotr zagrał już wszystkie pojedynki. Dwa lutowe mecze wygrane do zera, dwa ze stratą partii i tylko jedna porażka, to bilans, który ostatecznie daje niemal pewne miejsce na podium na koniec rozgrywek. Póki jednak walka trwa, a Jamroziak z Bartkowiakiem nie przegrali spotkania, to perspektywa medalowa przybiera kolor brązowy.

Trzeci weekend. Trzecia kolejka. Prolog za nami. Jak ktoś coś zawalił to do końca edycji już nie ma pola na kolejne wpadki. Jak komuś idzie koncertowo, to połowa sukcesu zimowych rozgrywek już za nim. Czas na pierwsze oceny i pierwsze prognozy. Nikt się nie ociąga, mało zawodników wyskoczyło przed szereg z ilością rozegranych meczów, więc materiał do analiz jest.

Od poniedziałku 14 stycznia, Piotr Ptaszyński rozegrał aż cztery spotkania. Z hukiem i przytupem pierwsze trzy, przeciwnicy zdołali mu wyrwać jedynie cztery partie. Ostatni mecz z tej serii rozegrał 10 dni później, w czwartek 24. stycznia. Przeciwnikiem był Mistrz…

Rok 2019 można oficjalnie uznać za w pełni rozpoczęty. Po tradycyjnym turnieju noworocznym ruszyły tryby zimowej edycji Ligi Pool Bilarda 12ft. Po burzliwym okresie świąteczno-noworocznym wszystko w życiu klubowym zaczyna się układać w normalny rytm i powtarzalność. Zwłaszcza ta ostatnia jest podobno ważna w sportach bilardowych. Liga Pool Bilarda ZIMA 2019 trwać będzie do weekendu 23-24 marca kiedy to zostaną rozegrane baraże o awans do pierwszej ligi. Tymczasem w tej edycji: kilka nowych twarzy, kilka powrotów, ale też kilka rozczarowań.

Grudzień rozpoczął się już jakiś czas temu a więc siłą rzeczy Liga Pool Bilarda znajduje się już w fazie finiszowej. Co ciekawe rozgrywki zakończyła już druga liga, która teoretycznie miała do rozegrania jedną kolejkę więcej niż pierwszoligowcy, jednak zawodnicy w pomarańczowej tabeli spięli się i przyśpieszyli swoje rozgrywki, przekładając mecze. Dużo odpowiedzi już poznaliśmy – kto spada, kto awansuje, kto na podium. Nadal nie wiemy najważniejszego: kto wygra edycję Ligi Pool Bilarda edycja Jesień 2018?

Większa część rozgrywek Ligi Bilardowej 12ft za nami. Wiele najważniejszych pytań nadal nie ma odpowiedzi. Kto Mistrzem Ligi, kto spada, kto w barażach. Jednego jednak możemy być pewni – do pierwszej ligi awansują bracia Stęsikowie. Nawet gdyby w ostatnich spotkaniach oddawali walkowery a przeciwnicy ich ścigający wygrywali wszystko „do zera”, to nikt już nie jest w stanie ich zdetronizować. W zimowej edycji ich obecność w pierwszej lidze z pewnością podkręci bakcyl rywalizacji i podniesie poziom trudności wśród zawodników tabeli niebieskiej.

Tuż przed półmetkiem rozgrywek, Krzysztof Borowczyk przewodzi 1 Lidze Pool Bilardu. Do tej pory gorycz porażki nie była mu pisana, ale nie tylko jemu. Tuż za plecami ze stratą punktu pędzą dwie lokomotywy - Łukasz Bartkowiak i sparingpartner Krzyśka, Piotr Ptaszyński.

To już poniekąd tradycja, że co edycję Ligi Pool Bilarda 12ft zagadką jest fakt, jak w danej odsłonie Liga będzie wyglądała. Co ciekawe – co edycję te systemy rozgrywek identyczne są w pierwszej lidze. W drugiej natomiast tworzymy coraz to ciekawsze rozwiązania organizacji gier, co poniekąd podyktowane jest taką a nie inną liczebnością zawodników w niższej klasie gier. W edycji (zresztą jak w wielu poprzednich) spotkaliśmy się z kolejną nową dla nas sytuacją – druga liga liczy pięciu zawodników. Nie ma takiego problemu, z którym byśmy sobie nie poradzili, więc panowie z pomarańczowej tabeli mają swój unikalny system gier. Niemniej jednak dostrzegamy zagrożenie płynące ze zbyt małej ilości zawodników, wpływające na spadek atrakcyjności rozgrywek, więc w głowach mamy już szereg pomysłów i rozwiązań, które zainteresują sporą liczbę potencjalnych nowych zawodników. Szykuje się na zimę na tyle skomasowana akcja promocyjna, że być może na wiosnę ostatecznie dobijemy do pomysłu powstania trzeciej ligi.

Stało się. Znów. Tytus Pawlak oczywiście kolejny raz zaliczany był do absolutnych faworytów, ale od czasu do czasu jego mistrzowskie zapędy były już studzone przez wąskie grono zawodników, których stać było na wyrywanie pojedynczych tytułów. Od Słodzinki, przez Jamroziaka i Doberschuetza, po Jankowiaka - każdy z nich wykradał tytuły z kolekcji Pawlaka. Tym razem jednak, w wielkim stylu, zrobił to Łukasz Bartkowiak.

Weekend majowy w całej swej niezwykłej, jak na niego rozciągłości, już jest za nami. Dziewięć dni oderwania od rzeczywistości, na które przypadły dwa weekendy, a jakże - z kolejkami Ligi Pool Bilarda 12ft. Tajemnicą poliszynela jest to, że z frekwencją było cienko, gdyż na przeszkodzie stały majówkowe wyjazdy, lub ogólnie klimat rozanielenia klimatem wolnych dni. W miniony weekend, z poniedziałkiem włącznie, udało się jednak rozegrać aż pięć (z zaplanowanych dziewięciu) spotkań. Większość z nich wpisywała się w charakter serii dni wolnych – toczyła się leniwie, bez większych momentów stresowych czy nerwowych. Do klasycznego dreszczowca musieliśmy poczekać do poniedziałkowego wieczoru.

7:0 Szymona Grewlinga wyprowadziło go na 3. miejsce w tabeli. Jeśli mam być szczery, to takiego podmuchu świeżości na podium nie było już dawno. Nie dość, że prowadzi Łukasz Bartkowiak, to w dodatku w końcu rozgrywki świetnie otworzył ktoś poza Pawlakiem i Ptaszyńskim.

Kwiecień dobiega końca i rzeczywiście najpopularniejsze przysłowie związane z tym miesiącem można również odnieść do rozgrywek Ligi Pool Bilarda 12ft. Poprzeplatanie, bo o nim mowa występowało praktycznie u wszystkich zawodników. Każdy zawodnik swoje porażki przeplatał zwycięstwami, swoje łatwe mecze zestawiał dla kontrastu z zaciętymi spotkaniami do ostatniej bili. Minęła jedna trzecia edycji a niepokonanych bilardzistów pozostało już tylko czterech. A ci którzy nie wygrali jeszcze meczu, plotą jak wspomniany kwiecień o szczęściu przeciwników, lub własnym pechu.

To będzie fajna edycja. Nowe smaki, nowi rywale, powiew świeżości. Za nami pierwszy weekend Ligi Pool Bilarda 12ft, która zaczęła prawie od perfekcji organizacyjnej – tylko jeden mecz z pierwszej kolejki został przełożony na później. Działo się w pierwszej lidze. Działo się w drugiej lidze. Ale po kolei…

Dziwna zasada zapanowała w Lidze Pool Bilarda 12ft. Jej centralną osią jest Tytus Pawlak. Przypieczętował on właśnie zwycięstwem 7:0 nad Marcinem Jamroziakiem swój ósmy tytuł Mistrza Ligi. Odzyskał go w wyniku nieobecności Nikodema Jankowiaka. I to jest właśnie mechanizm ostatnich edycji - odebrać tytuł Pawlakowi. Bardziej już nie chodzi o sam tytuł Mistrza Ligi, ale żeby wygrać Ligę z Pawlakiem. Gdy to się już uda – można odejść, jak to zrobił Wiktor Doberschuetz, albo wspomniany Jankowiak. Do czasu, kiedy się nie pojawi kolejny pretendent do zwycięstwa w Lidze, etatowo Mistrzem Ligi zostaje Tytus. Tak też się stało w powoli kończącej się edycji ZIMA 2018.

Niewiele działo się w Lidze Pool Bilarda 12ft w ostatnich dniach. Rozegrano jedynie pięć pojedynków. Spośród nich możemy jednak wyłowić dwa spotkania ciężkiej wagi i to w skali całej edycji. Gdy będziemy oglądać końcowe zestawienia tabel ligowych zimowych rozgrywek, w myślach powinniśmy wrócić właśnie do rozstrzygnięć minionego weekendu. Obronną ręką z próby ognia wychodzili Tytus Pawlak i Łukasz Bartkowiak.