Gdy w poprzedni weekend zapadały rozstrzygnięcia na szczytach obu lig, kolejny tydzień przyniósł scenariusze rodem ze środku sezonu ligi zawodowej futbolu amerykańskiego NFL. Na kształt tabeli i wyniki rozgrywek nagle zaczęli mieć wpływ lekarze specjaliści. Kiedy doktorzy wkraczają do gry, zazwyczaj oznacza to jedno: zawodnik ląduje na ławce. Potem tylko czeka na wyrok – czy wykluczenie z powodów zdrowotnych jest tymczasowe, czy jednak cały sezon można już spisać na straty. Aż trzech bilardzistów było zmuszonych do wybrania tej drugiej opcji. Sypnęło walkowerami w obu ligach. Niestety aż osiem spotkań rozstrzygnięto przy „zielonym stoliku”. Tabele się przetasowały i nastała nowa rzeczywistość, niekoniecznie odzwierciedlająca umiejętności i formę zawodników w tej edycji.

emil
Emil Mądry

Ale najpierw popatrzmy na sportowe rozstrzygnięcia. Walkę o tytuł Mistrza Ligi tydzień temu rozstrzygnął na swoją korzyść Tytus Pawlak. Pozostawała otwarta jeszcze kwestia najniższego stopnia podium. Tutaj los ciekawie ułożył scenariusz. Okazało się, że w niedzielne południe zagrali ze sobą zawodnicy mający na tę pozycję największe szanse. Ten „mały finał” miał swoją dramaturgię. Mateusz Gajweski z Piotrem Ptaszyńskim potrzebowali 13 partii, żeby wyłonić zwycięzcę. Przebieg meczu mógł się wszystkim podobać. Ptaszyński prowadził już 6:4, jednak nie potrafił postawić kropki nad „i”. Kolejne trzy odsłony padły łupem Mateusza. Ten wynik teoretycznie już rozstrzygnął brąz dla Gajewskiego w edycji wiosennej Ligi Pool Bilarda 12ft. By rozwiać jednak wszelkie wątpliwości i podkreślić swoje prawo do trzeciego miejsca, w swoim ostatnim meczu Gajewski pokonał 7:1 Emila Mądrego. Tu jednak należą się wyrazy uznania, że Emil w ogóle do meczu przystąpił. Kontuzja stawiła pod znakiem zapytania jego występy w dwóch ostatnich spotkaniach edycji. Szwy na ramieniu tyle przeszkadzały, że zdołał wyrwać jedynie jedną partię. Na podstawie swoich obserwacji w tym meczu, Emil uznał, że dalsze męczenie się nie ma sensu i kolejne swoje spotkanie z Marcinem Jamroziakiem poddał walkowerem. Dzięki temu rozstrzygnięciu, Mądry zagra w barażach a Jamroziak miał już zagwarantowane uniknięcie miejsca barażowego i bez obciążenia psychicznego pokonał 7:4 w kolejnym spotkaniu Michała Grygiera.

O wiele większe zamieszanie niż walkower Mądrego spowodowały trzy walkowery Macieja Górnego. Maciej, który z powodzeniem mógł myśleć o utrzymaniu po walkowerach spadł na dziewiąte miejsce, a więc i do drugiej ligi. Trzy punkty, które oddał każdemu przeciwnikowi, znacząco poprawiły ich notowania. Najbardziej kuriozalna sytuacja dotyczyła Szymona Grewlinga, który z ostatniej pozycji odbił się punktowo i nagle okazało się, że jego ostatni spotkanie z Michałem Grygierem ma niebagatelną stawkę – mianowicie, Szymon mógł się wyrwać ze strefy spadkowej do miejsc barażowych. Mecz ten toczący się w nerwowej atmosferze, był jeszcze w towarzystwie gwarnej i bynajmniej nie artystycznej. Więcej nerwowych tików, zerwanych zagrań, niedokładności z powodu nerwów mogliśmy obserwować u Grewlinga. Pomimo wszystkich tych przeciwności losu udało mu się jednak zwyciężyć. I to on, kosztem Michała Grygiera zagra w meczu ostatniej szansy – w barażu o utrzymanie z drugoligowcem.

Robert Łuczkowski – to już był wiadomo tydzień temu. Michał Pomianowski – to wiadomo po ostatnim weekendzie. Ci dwaj zawodnicy awansują do pierwszej ligi i na jesień zobaczymy ich wśród najlepszych. Michał awans z drugiego miejsca zapewnił sobie po ciężkim boju z Piotrem Kurkiem. Wynik 5:4 świadczy o tym, że również Kurek bił się do końca. Choć już szansy na zajęcie miejsca barażowego nie miał. Szacunek dla Piotra za honorową walkę do końca, bo przecież mógł ten mecz oddać walkowerem. Wtedy nie mielibyśmy szacunku.

stecz
Tomasz Steczyszyn

Tomasz Steczyszyn, zwykle będący tłem dla zmagań drugoligowych w tej edycji, odpalił niczym bomba atomowa z opóźnionym zapłonem. Niestety, ucierpiała na tym sportowa rywalizacja, bo zamieszanie, które zrobił Tomasz, było spowodowane pięcioma walkowerami oddanymi przeciwnikom. Steczyszyna, jak Górnego i Mądrego, dosięgła plaga kontuzji. Z tą różnicą, że Tomek wykluczony z gry był już kilka tygodni temu. Mecze przekładał na ostatni moment, w nadziei, że się wykuruje, szwy znikną i uda mu się zagrać mecze. Niestety – przegrał walkę z czasem. Obradował pięcioma walkowerami przeciwników, ale wiadomo, że mieć do niego pretensji nie można. W końcu siła wyższa. Zapewne kiedy czytacie ten tekst właśnie się odbywa, lub już się skończył ostatni mecz tej edycji w drugiej lidze. Mecz między Jakubem Wielińskim a Maciejem Stęsikiem. Jest to bardzo istotne spotkanie, ponieważ panowie grają o to, kto z nich będzie miał prawo do meczu barażowego o awans do pierwszej ligi. Przegrany obejdzie się jedynie smakiem. W barażu zagra na pewno Daniel Koza, ale to również wynik spotkania Wieliński-Stęsik ma wpływ, czy Daniel zagra ten mecz z miejsca trzeciego czy czwartego drugiej ligi.

W każdym razie – za tydzień baraże. To dopiero będą emocje!

Liga Pool Bilarda 12ft WIOSNA 2017 dobiega końca. Kolejna wystartuje dopiero na początku października. Ligowcy mogą nieźle odpocząć przez trzy miesiące, a dla uzależnionych od gier bilardowych mamy już gotową propozycję na lato. Plan letnich rozgrywek Cyklu SummerTime zawiera cztery turnieje bilardowe. Na przestrzeni trzech miesięcy zagramy kolejno w 9 bil, 10 bil, po raz pierwszy w historii w arcyciekawą odmianę 14+1 oraz w 8 bil. We wrześniu odbędzie się tradycyjnie bilardowy Finał SummerTime dla najlepszej szesnastki z klasyfikacji zawodników. Serdecznie zapraszamy do udziału!