Nikodem Jankowiak, ciągle bez porażki i już aż z 6-cioma “laczkami” na koncie, przoduje w 1 Lidze Pool Bilardu. Jego atutami w końcówce rozgrywek są cenne triumfy nad Marcinem Jamroziakiem czy Piotrem Ptaszyńskim. Tydzień temu dołożył również, imponujących rozmiarów, zwycięstwo 7:1 nad Maciejem Górnym. Niezależnie od wyniku, w przedostatnim pojedynku, z Krzysztofem Borowczykiem, najprawdopodobniej najważniejszym meczem sezonu dla Nikodema będzie znów pojedynek z Tytusem Pawlakiem.

Oczywiście, aby wspomniany mecz stał się kolejny raz szlagierem, na wysokości zadania musi stanąć głównie Pawlak, który po wpadce z Maciejem Górnym, zaciekle goni swojego młodszego kolegę. Jakże inaczej mógłby ułożyć się scenariusz naszej Ligi?
Prześledzmy jednak historię pojedynków obu panów. Odwracając chronologię Nikodem do tej pory nie znalazł sposobu na Tytusa i raczej zbierał srogie cięgi w Lidze: 2:7, 3:7, 1:7… I zapewne tym razem także tak może się stać, gdyby nie jedno małe “ale”. Tak grającego Jankowiaka jak w tej edycji jeszcze nie widzieliśmy. Rekord partii z kija już pobił, wbija świetnie, nieźle kontroluje bilę białą, wydaje się być dojrzalszy w grze, ale przede wszystkim w tych nielicznych meczach, które udało mi się widzieć przez ostatnie tygodnie, Nikodem zaczął po prostu myśleć taktycznie. Tak więc, jeśli dojdzie do meczu o wszystko, to Jankowiak śmiało może zapomnieć o dotychczasowych porażkach i postawić twarde warunki Pawlakowi. A co, niech się “weteran” postara ;)
Do owego postarania się droga jednak może być ciężka. Już jutro Tytusa czeka ważny mecz z Marcinem Jamroziakiem. Jeśli przegra, to szanse na obronę tytułu spadają do iluzorycznych, a jeśli wygra to jeszcze na drodze będzie miał Piotra Ptaszyńskiego. Spoglądając na ostatnie wyniki i mozolne zbieranie punktów w meczach z Borowczykiem i Mądrym (oba mecze wygrane 7:5), to nie jest to dobry sezon Pawlaka. W edycjach, które wygrywał tracił maksymalnie 28 partii, a tym razem ma już ich 26 na trzy mecze przed końcem rozgrywek. No, ale jak to mawiają starzy i dobrzy trenerzy - nie jest sztuką wygrywać jak wszystko idzie jak z płatka, sztuka wygrywać wtedy, kiedy nic nie idzie…
Jak już wspomniałem, kłody pod nogi Pawlaka będzie starał się rzucić Piotr Ptaszyński. Taki cichy bohater tej każdej edycji, który ciągle zachowuje szanse nawet na zwycięstwo. Jego problem polega tylko na tym, że przegrał mecz z Nikodemem i nawet gdyby odrobił stratę punktową i wygrał z Pawlakiem, to musiałby liczyć na to, że Jankowiak przegra jeszcze dwukrotnie.

Spoglądając na drugą połowę tabeli na uwagę zasługuje przede wszystkim Robert Łuczkowski. Zainkasował już 6 punktów i może być dość spokojny o pierwszoligowy byt. Ostatnie zwycięstwa nad Emilem Mądrym i Krzysztofem Borowczykiem pozwalają mu odetchnąć z ulgą tym bardziej, że przed nim pojedynki z niżej sklasyfikowanymi graczami: Michałem Pomianowskim i Szymonem Grewlingiem. Ten drugi z pewnością będzie trudniejszy, bo Szymon cały czas zachowuje szanse na wyrwanie się nawet ze strefy barażowej.

W 2 Lidze na mecz przed końcem zwycięstwa może być już prawie pewien Maciej Szulczewski. Do tej pory nie zaznał smaku porażki i w swoim ostatnim pojedynku z Tomaszem Grygierem będzie faworytem. Niemniej, Tomek po zwycięstwie 5:4 nad Kubą Wielińskił dołączył do grupy czterech zawodników ciągle posiadających szanse na awans bezpośredni z drugiego miejsca. Wraz z nim powinni ostro walczyć Przemek Tic oraz bracia Stęsikowie. Mikołaj w ostatnich trzech meczach zwyciężał, Maciej zaliczył czwarty triumf z rzędu.
Do walki o baraże mogą się jeszcze włączyć Jacek Chlebio i Tomek Sobczak, ale obaj nie mogą sobie pozwolić na porażki i dodatkowo liczyć na wpadki swoich kolegów i przyjazny układ w tabeli.