Zaledwie trzy razy na przestrzeni sześcioletniej histori Ligi Pool Bilarda 12ft mieliśmy taką sytuację. Marek Żuchowski, Wiktor Doberschuetz i teraz Nikodem Jankowiak. Zawodnicy, którzy po zdobyciu tytułu Mistrza Ligi, nie podjęli się karkołomnej misji jego obrony. Edycja zimowa zatem na pewno przyniesie przejście tytułu w nowe ręce a po pierwszej kolejce widać już pretendenta, który od początku wziął się ostro do roboty. Panie, panowie – Liga Pool Bilarda 12ft edycja ZIMA 2018 właśnie wystartowała.

boro
od lewej: Maciej Szulczewski i Krzysztof Borowczyk

Oprócz Nikodema, z rozgrywek pierwszoligowych zrezygnowali także Emil Mądry oraz Michał Pomianowski. Tym oto zrządzeniem losu w ligowej ekstraklasie pozostał początkowo zdegradowany Krzysztof Borowczyk oraz drugoligowiec, któremu „nie przyżarło” w barażu, czyli Tomasz Grygier. Borowczyk dwa razy się nie zastanawiał i postanowił wykorzystać tę szansę od razu, by w ostatnich kolejkach nie stawiać się znów pod ścianą i koniecznością wygrania każdego meczu do końca. A zadanie miał nieliche – w sobotę przyszło mu rozegrać mecze z Marcinem Jamroziakiem i Tytusem Pawlakiem.

Wynik remisowy 3:3 stanowi zawsze dobrą pozycję do próby przejęcia meczu i wygrania go. Wszakże jest to półmetek spotkania. Zwłaszcza, gdy remis na tym etapie pojedynku jest już osiągnięciem dla pretendenta i oznaką słabości faworyta. Krzysztof Borowczyk postanowił kuć żelazo póki gorące. Kolejne cztery partie padły jego łupem. Niespodzianka pierwszej kolejki stała się faktem: niedoszły spadkowicz pokonał brązowego medalistę zeszłej edycji. Borowczyk-Jamroziak 7:3.

Albo ten mecz tak wyczerpał emocjonalnie Krzysztofa, albo zwyczajnie spoczął na laurach i zadowolił się jednym zwycięstwem w dwóch pierwszych meczach. W drugim spotkaniu z Tytusem Pawlakiem praktycznie „przeszedł obok meczu”. Podarował on przeciwnikowi nadkomplet trzech punktów, gdyż nie udało mu się wygrać ani jednej partii. Do tego wszystkiego Pawlak zaakcentował swoją dominację w tym meczu, dokładając jedną partię z kija. 7:0.

Póki co najbardziej zacięte spotkanie odbyło się tuż po weekendzie. Głównymi aktorami spektaklu byli Maciej Szulczewski oraz Marcin Jamroziak. Szulczewski, który debiutuje w pierwszej lidze już miał za sobą inaugurujące zwycięstwo (7:4 z Górnym), zgodnie z zasadą „apetyt rośnie w miarę jedzenia” z optymizmem podszedł do kolejnego spotkania. Co ciekawe – optymizm był uzasadniony, gdyż prowadził w tym meczu 3:1 a także był liderem w tym wyścigu na ostatniej prostej, kiedy to prowadził z Jamroziakiem 6:5. Niestety dla niego – ostatnie dwie partie zgarnął przeciwnik. Padł wynik z maksymalną liczbą partii w pojedynku: 7:6. Dla Jamroziaka.

krzesz
Bolesław Krzeszkiewicz

Wiosna 2015 – ta edycja służy jako wzór obecnych rozgrywek drugoligowych. Również wówczas zgłosiło się do niej jedynie siedmiu zawodników.  Ten chwilowy spadek zainteresowania Ligą Pool Bilarda powoduje zastosowanie systemu rozgrywek jak we wspomnianej wcześniej edycji. Zazwyczaj rozgrywamy daną klasę gier na zasadzie „każdy z każdym”. Tym razem ta zasada będzie zastosowana dwa razy: będziemy mieć rundę pierwszą i rundę rewanżową. W ten sposób wszyscy zawodnicy zmierzą się sobą dwukrotnie. W ten sposób każdy zawodnik zagra 12 meczów.

Co ciekawe – w siódemce zawodników drugiej ligi tylko dwóch występowało w poprzednich rozgrywkach: Bolesław Krzeszkiewicz oraz Jakub Wieliński. Do rozgrywek wraca Tomasz Steczyszyn, którego występy mogliśmy podziwiać w edycji wiosennej, której to z kolei przez kontuzje nie zdołał ukończyć. Ponownie przy stole zobaczymy również Jakuba Kwiecińskiego, wracającego po czterech edycjach pauzy. Pozostała trójka to absolutni debiutanci. Łukasza Bartkowiaka mogliśmy obserwować turnieju noworocznym rozgrywanym w odmianę 9 bil, w którym dotarł do półfinału, gdzie przegrał z późniejszym triumfatorem zawodów. Pozostali dwaj nowicjusze, czyli Łukasz Kwiatkowski i Przemysław Przybylak nie mieli okazji pokazania swojej próbki umiejętności w klubie 12ft. Z tego powodu trudno ocenić na tym etapie jaka rola do odegrania w rozgrywkach im przypadnie.

Jedno na pewno wiadomo – dwóch z trzech nowicjuszy już odniosło pierwsze zwycięstwa. I to pewne. Łukasz Bartkowiak odprawił z kwitkiem 5:1 Bolesława Krzeszkiewicza a Przemek Przybylak wygrał 5:2 z Tomkiem Steczyszynem.

Póki co najciekawsze spotkanie w drugiej lidze rozegrali Łukasz Kwiatkowski z Bolesławem Krzeszkiewiczem. Debiutant prowadził już 3:1 i zmierzał po wygraną w debiucie. Doświadczenie ligowe Krzeszkiewicza jest już niemałe i zapewne to zdecydowało o odwróceniu losów pojedynku. Kolejne cztery partie padły jego łupem. Z piekła do nieba i 5:3 dla Bolka.

A w ten weekend kolejne mecze – druga kolejka gier przed nami. Powodzenia!