W dzisiejszych czasach obligacje Skarbu Państwa wydają się być papierem wartościowym wyższego ryzyka, niż zakład bukmacherski na zwycięstwo Tytusa Pawlaka w Lidze Pool Bilarda 12ft. Tytus wygrywa Ligę po raz trzeci na przestrzeni czterech ostatnich edycji  i w klasyfikacji wszech czasów wyprzedza w ilości tytułów Mistrza Ligi o dwie długości pozostałych rywali. Nie da się stracić pieniędzy, stawiając na Pawlaka. Jednak jego powtarzalność w zdobywaniu tytułów mistrzowskich powoduje, że kursy na jego zwycięstwo są tak oczywiste, że zarobimy jedynie na przysłowiowe waciki.  Ponadto w tej edycji mieliśmy po raz kolejny rzadką szansę, jaka tym razem zarysowała się przed Wiktorem Doberschuetzem. Mógł on dokonać sztuki, która nie udała się nikomu - wygrać w tej samej edycji zarówno Ligę Snookera jak i Ligę Pool Bilarda i ustrzelić przysłowiowy dublet. Szczyt ten jest jednak nadal niezdobyty.

 

 

    1 msc. 2 msc. 3 msc.
1. Tytus Pawlak 6 3 1
2. Piotr Słodzinka 3 1 2
3. Marcin Jamroziak 2 2 2
4. Marek Żuchowski 1 0 0
5. Bartłomiej Kuśnierz 0 3 3
6. Wiktor Doberschuetz 0 2 0
7. Fryderyk Bukowski 0 1 0
8. Piotr Ptaszyński 0 0 1
  Damian Wieszczeczyński 0 0 1
  Piotr Kurek 0 0 1
  Mateusz Gajewski 0 0 1

 

Wszystko się rozstrzygnęło dopiero ostatniej soboty. Mecz pomiędzy numerem jeden a numerem dwa poprzedniej edycji. Mecz o tytuł Mistrza Ligi pomiędzy ostatnimi dwoma zawodnikami, którzy mogą to osiągnąć. Pozostali pierwszoligowcy już dawno z tej pogoni poodpadali. Co ciekawe, spotkanie między zawodnikami w zeszłej edycji wygrał 7:6 Wiktor, więc Tytus mógł mieć uzasadnione obawy. Scenariusz tego spotkania był jednak zgoła odmienny. Etatowy Mistrz Ligi kontrolował większość przebiegu spotkania, w związku z czym przeszło ono do historii, jako jedno z tych, w którym się niewiele wydarzyło. Co prawda Pawlak wbił partię z kija, jednak sam wynik 7:3 jednoznacznie wskazuje, że spotkanie do zaciętych nie należało.

Co ciekawe - pierwsza czwórka w tabeli na końcu tej edycji jest identyczną kopią z zeszłej. Na trzecim miejscu uplasował się Marcin Jamroziak a na pierwszej pozycji za podium (trzeci raz z rzędu) Piotr Ptaszyński. Panowie wygrali swoje mecze, które mieli do wygrania, choć w przypadku Jamroziaka było blisko potknięcia w dwóch meczach. Szczęśliwie 7:6 zwyciężył zarówno z Pawłem Guzewskim i Szymonem Grewlingiem. Natomiast Piotr Ptaszyński miał szansę stać się języczkiem uwagi a może nawet zaatakować szczyt tabeli. To właśnie z Piotrem jedyny swój mecz w tej edycji przegrał Tytus Pawlak. Zlał on Mistrza Ligi 7:2. Niestety, jak na Piotra przystało, dała znać jego przypadłość gry "w kratkę" i na przykład potrafił na finiszu Ligi ulec niżej notowanemu Pawłowi Guzewskiemu.

guzew
Paweł Guzewski

To co się działo na finiszu w dolnej części tabeli było niemożliwe do przewidzenia. Jeden człowiek. Jedna decyzja. To on rozdawał karty. To on decydował o losie zawodników, kto do baraży, kto do drugiej ligi a kto się utrzyma. I to mimo że sam zakończył rozgrywki na ostatnim miejscu z niespotykaną ilością punktów - minus dwa. Mowa o Piotrze Pokorzyńskim. Którejś niedzieli zadecydował, że nie pojawi się na swoich dwóch meczach, przez co zmuszony był oddać oba spotkania walkowerem. Mniejsza o dwa punkty ujemne dla niego - o wiele większe znaczenie miały trzy punkty zainkasowane przez Piotra Kurka i Pawła Guzewskiego. Zwłaszcza ten drugi znajdował się w beznadziejnej sytuacji i praktycznie skazywany był na bezpośredni spadek do drugiej ligi. Tej niedzieli, gdy otrzymał w prezencie od Pokorzyńskiego trzy punkty, sam dołożył dwa zwyciężając niespodziewanie z Piotrem Ptaszyńskim. Dzięki pięciu oczkom spokojnie wywindował się na piąte miejsce.

Całe to zamieszanie ma przypadkowo drugie dno. Najbardziej na walkowerach ucierpieli Krzysztof Borowczyk z Szymonem Grewlingiem. Okazało się bowiem, że sąsiedzi z tabeli (Kurek, Guzewski) dzięki trzem oczkom za walkowery ich wyprzedzili, czego wcześniej nie zakładali. Tak więc Grewling przez walkower Pokorzyńskiego mógł spaść z ligi... Obok tego faktu nie da się przejść obojętnie gdy przypomnimy sobie jak kilka edycji temu, gdy dzięki walkowerowi, którym Grewling wygrał, wskoczył na ostatnie miejsce barażowe w drugiej lidze kosztem Pokorzyńskiego. Zwolennicy teorii spiskowych mogą doszukiwać się tu cichej zemsty. Zemsty swoją drogą nieudanej. Ostatni mecz Grewling grał z Borowczykiem o to kto z nich zajmie miejsce 9. i spadnie do drugiej ligi a kto pozycję 8. i będzie bronił się w barażach. Grewling 7:3 Borowczyk

Najważniejsze rozstrzygnięcia w drugiej lidze były znane już jakiś czas temu. Jankowiak i Górny. Górny i Jankowiak. Obaj awansują do pierwszej ligi - nie wiadomo było jednak, kto wygra z tej dwójki wyścig o fotel lidera. Niby Maciej Górny był w lepszej sytuacji, gdyż w bezpośrednim pojedynku pokonał on Nikodema Jankowiaka 5:4. Ostatnie słowo jednak należało do młodszego zawodnika. Uzyskał on brakujący dodatkowy punkt za zwycięstwo 5:0 i to nie byle z kim - bowiem z Darkiem Czechem. Z Darkiem Czechem, który ma już spore doświadczenie pierwszoligowe. Z Darkiem Czechem, który walczył o baraże do ostatniego meczu. Jankowiak z drugoligową palmą pierwszeństwa.

grygier
Tomasz Grygier

Kuriozalne przygody przeżył na finiszu rozgrywek Tomasz Grygier. Był on jednym z pierwszych zawodników, którzy  zakończyli rozgrywki z wyprzedzeniem i czekał na rozstrzygnięcia u rywali. A obraz który z tego sie wyłaniał był niewesoły, gdyż utrata miejsca barażowego była bardzo prawdopodobna. Wystarczyło, by Darek Czech wygrał jeden z dwóch ostatnich meczów... ...oba jednak przegrał.

Środkowa część tabeli to zgodnie z przewidywaniami rejony działań Jakubów Wielińskiego i Kwiecińskiego. Znacząco obniżyli loty natomiast Mariusz Krupa i Damian Smogur. Zawodnicy, którzy podczas poprzedniej edycji ocierali się o miejsca barażowe do pierwszej ligi, tym razem mieliby kaca po spadku do trzeciej ligi, gdyby ta istniała. Wyraźne pogorszenie wyników, najbardziej było jednak widoczne u Bolesława Krzeszkiewicza. Wiosną wygrywał on co trzecie spotkanie. Tej edycji dokonał sztuki, którą "popełnił" ostatnio Damian Smogur w edycji  ZIMA 2016 - przegrał cały komplet wszystkich spotkań. Pozytyw z tego na pewno jest taki, że w przyszłej edycji gorzej nie będzie i może być lepiej.

Spotkania barażowe to osobna historia. W obu przypadkach obronili się przed spadkiem pierwszoligowcy. Tomasz Grygier nie trafił ósemki na wprost w meczu z Piotrem Kurkiem, która mogłaby doprowadzić do remisu 6:6. Los pokazał, że przez tą chybioną ósemkę, Tomkowi w tym pojedynku nie było już dane wygrać partii. Całe spotkanie wygrał Kurek 8:5.

Ciekawszym spotkaniem barażowym był mecz Szymona Grewlinga z Robertem Łuczkowskim. Zawodnicy trzymali dystans i nigdy nie było między nimi przewagi więcej niż dwie partie. Dodatkowo Robert obronił honor drugoligowców i w ostatnim meczu zawodników z niższej klasy gier jako jedyny wbił partię z kija. Nie przestraszyło to jednak doświadczonego Szymona - całe spotkanie wygrał on 8:6.

Przed nami przerwa świąteczno-noworoczna. Kolejna edycja Ligi Pool Bilarda 12ft rozpocznie się w weekend 14-15 stycznia. Zapisy przyjmowane do niej są do wtorku 10 stycznia. Ponadto, dla niecierpliwych zawodników oraz dla wszystkich pozostałych chętnych w weekend poprzedzający, czyli w dniach 7-8 stycznia rozgrywamy turniej noworoczny. Dla odmiany od standardowej ósemki, gramy w 9 bil. Zapisy przyjmujemy do czwartku 5 stycznia do godziny 15:00. Zgłoszenia przyjmujemy telefonicznie pod numerem klubowym 889-712-019 oraz poprzez dołączenie do wydarzenia na facebooku. Jeśli uda się zmieścić cały turniej w jeden dzień, to tym dniem będzie sobota. Jeśli nie - to większość gier będzie rozegrana w sobotę, a te które się nie zmieszczą - w niedzielę.