pollPo raz kolejny doświadczamy tej uniwersalnej prawdy, która mówi, że Liga jest poniekąd karykaturą, poniekąd miniaturą, czy też przerysowaniem otaczającej nas rzeczywistości. Zawirowanie z liczeniem? Nie wiadomo kto wygrał kto przegrał? Ktoś zwyciężył a potem okazuje się, że jednak nie? Przerachowanie wszystkiego na nowo? To hasła ostatniego tygodnia w Lidze Poll Pool Bilarda. Ale spokojnie. Trzymamy rękę na pulsie lepiej niż Państwowa Komisja Wyborcza.

poolYin i yang, awers i rewers, dwa światy, dwa bieguny. Tak wygląda dzisiaj nasza Liga Pool Bilarda i jej dwa oblicza – pierwszoligowe i drugoligowe. W wyższej klasie gier grają ostro i nie biorą jeńców. Ostracyzm dotyka coraz większej ilości zawodników, którzy co róż przegrywają swoje mecze 0:7. Podział na „starą gwardię” i osoby publicznie napiętnowane jako kandydaci do spadku zaczyna być coraz bardziej zauważalny. W drugiej lidze natomiast panuje zgoła odmienny klimat. Tu króluje zasada „każdy każdemu”. Mowa oczywiście o procederze dostarczania punktów. Póki co jako jedyny z tej reguły wyłamuje się Emil Mądry, który jako jedyny nie zafundował swojemu przeciwnikowi punktów za zwycięstwo.

ligapool

Barłomiej Kuśnierz liderem 1 Ligi Poola. Po 4 kolejkach i 4 zwycięstwie zrównał się punktami z Damianem Wieszczeczyńskim, który jako jedyny z czołówki nie pozostawia złudzeń zawodnikom zajmującym odległe miejsca w tabeli wygrywając z nimi do zera. Damian przegrał jednak z Kuśnierzem na początku rozgrywek i dlatego musi zadowolić się drugim miejscem.

ligapoolPlucha za oknem przełożyła się na animusz rozpoczynających zmagania ligowe zawodników. Od samego początku mecze z danej kolejki są w większości przekładane na kolejny weekend. Pierwszoligowcy zmobilizowani są niczym Polacy głosujący w wyborach do Parlamentu Europejskiego, czyli szczątkowo. W drugiej lidze bilardowcy dostarczają nam może i mniej jednostronnych spotkań, ale jedna partia z kija na całą Ligę po dwóch kolejkach raczej zwięźle odzwierciedla jesienną chandrę w szeregach zawodników.

poolRomans z dziesiątką zakończony. Jedni wspominają go lepiej, inni już niekoniecznie. Po długich trzech miesiącach, podczas których mieliśmy tylko jedną okazję pograć w bilard, wraca cotygodniowe kulanie. Tej jesieni znów zagramy w najpopularniejszą odmianę, czyli 8 bil. Ta edycja rozpoczyna się pod znakiem nowych twarzy. Jedna trzecia zawodników nie grała wiosną, a wśród nich znajdziemy pięciu zawodników, którzy po raz pierwszy wystartują w naszej Lidze.

ligpool43 z wszystkich 45 meczów pierwszej ligi zostało rozegranych a my tylko wiemy kto spada. Całej pozostałej ósemce może przypaść bardzo różny los. Druga liga przyniosła nam za to rozwiązania tak spektakularne i niespodziewane, jak szarpanina o laptopa naczelnego „Wprost” z funkcjonariuszami ABW. Wszyscy czekają na najważniejszą odpowiedź na najważniejsze pytanie: Słodzinka czy Pawlak?

ligapoolGawiedź bilardowa jak zwykle w większości lekko opóźniona przystąpiła do zmagań w miniony weekend. Teoretycznie mieliśmy rozegrać siódmą kolejkę, ale mecze, które się odbyły w większości były przełożone z rund wcześniejszych. Dodatkowo pierwsza liga praktycznie nie grała – obserwować mogliśmy liczne zmagania drugoligowców. Z tego też powodu fajerwerków i eksplozji umiejętności bilardowych za bardzo nie pooglądaliśmy, ale na pewno było dużo emocji i zaciętych starć.

ligapoolPierwsze podsumowania, pierwsze wnioski. Pierwsze rozczarowania i zaskoczenia oraz korekty taktyki na pozostałą część edycji. Temperatura rośnie zarówno w plenerze jak i wewnątrz Ligi. Właśnie minęliśmy półmetek rozgrywek, które tej wiosny zapowiadają się jako emocjonujące do samego końca. Na szczytach tabel niby spodziewana kolejność, ale…

ligapoolPowiało świeżością przez pierwszoligową tabelę. Padające wyniki co róż aplikują porażkę dotychczas niepokonanym. W tej chwili brakiem przegranego meczu pochwalić może się jedynie urzędujący Mistrz Ligi, czyli Piotr Słodzinka oraz rewelacja początkowego etapu gier – Damian Wieszczeczyński. Jeśli chodzi o niezwyciężonych – to by było tyle. W drugiej lidze każdy już musiał przynajmniej raz uznać wyższość przeciwnika.

logopoolJedni podeszli do tego z nieufnością jak do obietnic polityków w przeddzień wyborów. Inni pokazali żyłkę hazardzisty i stratega, próbując odnaleźć się nowej rzeczywistości i ugrać w niej więcej zanim się wszyscy połapią – ot niczym w czasach transformacji ustrojowej wczesnych lat ‘90. Pierwsza kolejka Ligi Pool Bilarda 12ft z nową odmianą gry za nami. Przywitanie z „dziesiątką” zawodnicy będą różnie wspominać.

ligapoolPiąta edycja Ligi Pool Bilarda jest pierwszą odsłoną z tak istotną nowością. Na wiosnę zrezygnowaliśmy z prowadzenia rozgrywek w najpopularniejszej odmianie 8 bil i zdecydowaliśmy się na zmianę. Po środowiskowych konsultacjach oraz w oparciu o autorytarne „widzimisię” organizatorów (na szczęście wszystko było zbieżne) padło na grę „dziesiątkę”. Jesienią oczywiście wracamy do „ósemki”. Tymczasem w wiosennej edycji na linii startu stanęło 20 zawodników.

ligapool

No co to jest za gość, ten Kurek, ten Piotrek nieznośny taki! Ograł mistrza, ograł i wice mistrza, a w tabeli z 6 punktami daleko od strefy podium, bo wtopił już 4 z 7 spotkań. Ja nic nie rozumiem, jak taki solidny zawodnik może nie liczyć się w walce o podium w naszej lidze?

ligapoolTo już ten etap rozgrywek, gdzie o kilku zawodnikach możemy powiedzieć, że zrobili wszystkim niespodziankę i wskoczyli na wyższy poziom swojej gry. Nie jest to co prawda to sensacja znikąd pokroju złota Zbigniewa Bródki, nawet zachowując umiar przeskalowania. Z drugiej strony jest to powiew świeżości i żywy dowód na to jak może zmieniać się układ sił czy to w pierwszej czy drugiej klasie gier.

ligapulPierwsza liga ociera się już o półmetek rozgrywek a drugoligowcy dopiero kończą się rozpędzać. W zeszły weekend rozegrano czwartą kolejkę Ligi Pool Bilarda. Skostniały układ najwyższej klasy gier zaczyna wyraźnie pękać. W poczekalni poniżej następuje przebiegunowanie sił.

liga poolaWychodzi na to, że walka z globalnym ociepleniem jest teraz tak samo modna jak buty od Prady, garnitur od Armaniego czy torba od Louisa Vuittona. Do takiego wniosku mógł dojść każdy kto w miniony weekend próbował dostać się do klubu na swój mecz, gdyż każdemu po drodze towarzyszyły poślizgi stopami czy kołami, przekładające się następnie w poślizgi czasowe. No ale cóż – jak to mówi klasyk: „Sorry, taki mamy klimat”.