lsZima co prawda nie chce odejść, ale my już dłużej czekać nie możemy. Póki co tylko z nazwy – ale zaczynamy – wiosenną edycję Ligi Snookera 12ft. Przed nami ostatnia odsłona snookerowej zabawy przed przerwą letnią. Chęć uczestniczenia w niej zgłosiło nieco mniej zawodników niż w poprzedniej edycji, bo „tylko” 45. Startujemy w ten weekend – finiszujemy pod koniec czerwca.

ligasnooOstatnie słowo odgrywa coraz większą rolę w otaczającej nas przyrodzie. Wydaje się, że jego posiadanie jest atrakcyjne i komfortowe, co najmniej tak jak posiadanie nowego lamborghini. W wielu toczonych dziś sporach czy bataliach nie jest istotne, kto ma rację i kto jest lepszy, ale to, do kogo będzie należało ostatnie słowo. Bywa, że staje się ono zaklęciem tych, którzy coś mocno spartaczyli. Ileż to razy słyszeliśmy zapewnienia przegranych, pobitych, wykiwanych, że nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Tak więc ostatnie słowo bywa nadzieją na odegranie się za stare porażki, na pokazanie światu swojej mocnej lub lepszej strony. Mimo że ostatnie słowo nie zawsze należy do zwycięzców, to w przypadku kończącej się edycji Ligi Snookera 12ft okazało się inaczej.

snooOciepla się na zewnątrz, ale również wewnątrz klubu atmosfera coraz bardziej gorąca. Wkraczamy w fazę ostatecznych rozstrzygnięć. Niektórzy pną się resztkami sił w górę tabeli jak piłkarze w meczu polskiej ekstraklasy po 80 minucie, kiedy to zawsze im pod górkę. Inni już padli z hukiem jak Endrju Gołota po ciosie Salety. W czwartej lidze mamy już pierwsze rozstrzygnięcia - czołowe trio to Marek Żuchowski, Szymon Duda i Damian Burzyński.

snooPięć kolejek minęło. Zaczynaliśmy edycję w głębokich mrozach – skończymy w miejmy nadzieję, wiosennej aurze. Połowa Ligi za nami a w miarę upływu czasu zarówno pogoda za oknami, jak i sytuacja w tabelach wydaje się w ogóle nie klarować. Nieliczni są dobitnie zadowoleni ze swoje dotychczasowej postawy. Wielu natomiast gra „w kratkę”, lub po prostu przy stole wygląda jak dziecko we mgle.

snooI znów sytuacja, która co edycję powraca mniej więcej w połowie jej trwania jak kac w pierwszy dzień roku. Prawie każdemu już powinęła się noga i prawie każdy znalazł się już w punkcie, w którym zwycięstwo w danej grupie, w danej klasie gier, nie zależy już tylko od jego gry, ale również od tego czy inni też przypadkowo się w którymś meczu „wyłożą”. Po zaledwie trzech kolejkach w dwóch najwyższych klasach gier pozostało już tylko dwóch zawodników bez porażki. Emocje co weekend buzują, zwłaszcza, że snookerowe przeplatają się z poolbilardowymi z granej równolegle przez wielu zawodników Ligi Pool Bilarda. Jednym słowem, co weekend mamy ruch jak w Chinatown w czasie kręcenia filmu z Jackie Chanem.

ligasnoPierwsza kolejka Ligi Snookera 12ft przyniosła nam pełen pakiet emocji: blamaże, emocjonujące rozstrzygnięcia na czarnej, mecze podwyższonego ryzyka z historią w tle, paraliżujące debiuty, rozczarowania, miażdżące zwycięstwa oraz śladowe ilości orzechów arachidowych. Jedni wystartowali z takim przytupem, że zamiast oglądać londyński Masters nad barem w telewizorni, chciało się odwracać głowę w kierunku klubowych stołów do bilarda angielskiego. Za to inni w inauguracyjnej kolejce zaprezentowali się jak Dennis Rodman w sukni ślubnej. Powiedzmy eufemistycznie - niezbyt przekonywująco.

ligasnookeraTo już szesnasta edycja Ligi Snookera 12ft. Gdyby komukolwiek przyszło na myśl, że rozgrywki w tej formie już się dawno przejadły i Liga czas świetności ma już za sobą – nie można się bardziej pomylić. Do edycji ZIMA 2013 zapisało się 52 zawodników i jedna zawodniczka. Już w najbliższy weekend biała powinna zostać uruchomiona w 26 meczach pierwszej rundy.

Wielcy filozofowie od zawsze toczą spory o to, czy rzeczywistość jest snem (Calderon), czy może komedią (Molier), czy w końcu senną marą wariata śnioną nieprzytomnie (Gałczyński). Miny zawodników podczas ostatniej emocjonującej kolejki jednoznacznie wskazywały, że na pewno identyfikują się, z którąś z trzech tez powyższych myślicieli. Wszakże spośród wszystkich spotkań, ponad dziesięć z nich odbywało z niepokojącymi/fascynującymi zwrotami akcji między ligowcami, którzy konkretnie w tym pojedynku grali o awans do wyższej ligi, albo o uniknięcie spadku do niższej klasy rozgrywek. Po ostatniej bili jedni ręce załamywali, podczas gdy przeciwnicy w geście zwycięstwa wznosili je do góry. Łez rozpaczy, czy łez szczęścia - nie było. Były za to złamane kije. Dwa.

Z tego co słyszałem, Paweł Deckert postawił sobie cel – awansować do 1 Ligi i z niej nie spaść. Pierwszy punkt prawie osiągnięty, a jeśli grać będzie na podobnym poziomie co w tej chwili – to i z drugim nie będzie wielkich problemów.

Siedem rund ligi snookera za nami. To ostatnie chwile, kiedy pewnym można być tylko tego, że zedrą z nas podatki oraz że benzyna zdrożeje, gdyż już w najbliższy weekend mogą zapaść pierwsze stuprocentowo pewne rozstrzygnięcia kto awansuje a kto leci w dół. Sytuacja ta powoduje, że po ostatniej kolejce wielu zawodników stało się nerwowych niczym alergik na wiosnę, ponieważ znajdują się w przeddzień momentów prawdy, kiedy to okaże się czy zrealizowali swoje cele na tą edycję, przesądzające o tym, w której klasie gier będą grać w odsłonie zimowej Ligi.

Najbardziej poczytni dziś twórcy to nie wybitni literaci, którzy opis targanego wiatrem liścia potrafią poetycko rozciągnąć na dziesięć stron rękopisu. Nie są to również filozofowie rozstrzygający egzystencjonalne zagadnienia bytu i niebytu, ani mędrcy życiowi zadający sobie fundamentalne pytania (czyli pić browar czy wódkę, wieszać się czy głosować na PiS), ale autorzy, którzy napisali książki na najbardziej fascynujący ludzkość temat, czyli instrukcja jak niedorajdy mogą osiągnąć sukces w: biznesie*/miłości*/życiu*/na platformie wiertniczej*/rywalizacji*/hodowli gołębi pocztowych*. Za nami ligowy półmetek i wielu zawodnikom z dolnych części tabeli ww. lektura mogłaby poczynić wiele dobrego, gdyż umiejętności sportowych im nie brakuje, a niepowodzenia spowodowane są głównie przez nieodporną na stres meczowy psychikę.

[*-niepotrzebne skreślić]

Tytułowe określenie ukuł francuski pisarz Emmanuel Carrère, kiedy to próbował opisać Rumunię tuż po upadku dyktatora Nicolae Ceauşescu. Dla ludzi Zachodu wszystko co się tam działo, było mało przewidywalne, odbiegało od ich standardów a poniekąd przez to fascynujące. Po odpowiednim przeskalowaniu zjawiska - dyktator Krzysztof Górniak odszedł z Ligi więc samo określenie idealnie pasuje do snookerowej ligowej rzeczywistości. Bezkrólewie, niespodzianki, zaskoczenia, jaranie się, powiększająca się presja – w kolejnych dwóch rundach rozgrywek po inaugurującej kolejce mieliśmy tego wszystkiego niemal tyle ile bilonu ma w skarbcu Sknerus McKwacz.

„Jesień się już zaczęła.” Sezon urlopowy 2012 przechodzi do historii a w perspektywie kolejna dłuższa przerwa od tyrki to dopiero okres świąteczno-noworoczny. Uczniowie i studenci poznali już swój ostateczny plan zajęć, z którym będą walczyć przez najbliższe 9 miesięcy. Ale zdanie „jesień już się zaczęła” nabiera w pełni prawdy dopiero wtedy, gdy w 12ft rozegra się pierwszą kolejkę jesiennej edycji Ligi Snookera. Miniony weekend przywiózł nam całą wywrotkę emocji dawno nie widzianych w zawodach ligowych – głównie dlatego, że zdecydowana większość pojedynków odbywała się między zawodnikami, którzy nigdy jeszcze ze sobą oficjalnie nie zagrali.

Z lekcji biologii w szkole podstawowej wiemy wszyscy, że ssaki rozmnażają przez zapłodnienie, a część robactwa i partie polityczne przez podział. W tym drugim, niezbyt elitarnym gronie ku ogólnemu zaskoczeniu znajdują się również nasze poznańskie snookerowe rozgrywki ligowe. W rozpoczynającej się właśnie XV edycji Ligi Snookera 12ft po raz pierwszy w historii (o dziwo – również w skali kraju) będziemy mogli podziwiać zmagania na najniższym poziomie czwartoligowym. Kto zdobędzie unikalny puchar za 1 miejsce w 4 lidze? Przekonamy się za dwa miesiące.

 

Większość pierwszo i drugoligowców już dawno myślami albo ciałem na wakacjach. Najważniejsze kwestie i tytuły edycji Wiosna 2012 już rozdane. Jak zwykle natomiast jako ostatnia finiszowała trzecia liga a całość została na koniec spięta klamrą o nazwie baraże. Tak można podsumować dwa ostatnie weekendy na stołach do bilardu angielskiego w klubie 12ft.