Ostatnimi tygodniami każdy z nas mógł się poczuć jak mieszkaniec Wysp Brytyjskich. Niestety – tylko w kategorii otaczającej nas pogody. Wietrznie, mokro i zimno. Śnieg pada tak często jak brejki dwudziestopunktowe w trzeciej lidze a znika tak szybko jak poczucie sporej grupy zawodników, że w tej edycji mogą coś więcej osiągnąć niż w poprzedniej. Niby mamy za sobą drugą kolejkę, ale to dopiero w ten weekend rozgrywki ruszyły pełną parą. Pierwsza kolejka (już chyba tradycyjnie) stała się małym prologiem, przez liczne przekładanie spotkań. Dość powiedzieć, że w inauguracyjny weekend w pierwszej i drugiej lidze odbyły się jedynie trzy spotkania.

Czterdziestu jeden śmiałków zgłosiło się do zimowej edycji Ligi Snookera 12ft. Zmagania zaczynają się w już najbliższy weekend. W trakcie rozgrywania tej odsłony Ligi nie uświadczymy po drodze żadnych przerw świątecznych, więc edycja minie szybko. Pierwszo i drugoligowcy zakończą pojedynki już 10-11 marca a trzecioligowcy tydzień później. 24-25 marca zostaną rozegrane ostatnie mecze barażowe.

 

Przeciwnik czuwa zawsze. Przeciwnik nie ma wakacji i w każdej minucie, a nawet sekundzie rozmyśla nad naszą klęską. Czyha na chwilę naszej nieuwagi, dwadzieścia cztery godziny na dobę pracuje, by nas dopaść i doprowadzić do zguby. Jedno nasze potknięcie a wróg to zawsze wykorzysta. Taka z lekka paranoidalna postawa jest nieodzowna, aby w dzisiejszych czasach myśleć o wygraniu Ligi Snookera. Ligi, której nie wygrywa się już w z palcem w uchu, gdyż nie ma tak przodujących i odstających poziomem snookerzystów. W czasach, nie widzianych od dawna, kiedy minimum połowa pierwszoligowców na początku edycji może realnie myśleć o tytule Mistrza Ligi. Takim zdeterminowanym podejściem dobitnie wykazał się Tomasz Lewandowski. Mistrz, który przez całą edycję stracił jedynie dwa frejmy i to w swojej jedynej porażce.

„Ale było ale było!”, jak powiedział tirowiec wyprzedzając na podwójnej ciągłej. Tak można w skrócie określić wydarzenia z zeszłej kolejki, które zaszły w miniony weekend zwłaszcza w środkowej klasie rozgrywek. 40 punktów w brejku – poza wąską garstką zawodników w naszym klubie, dla reszty jest niczym Liga Mistrzów dla polskich piłkarzy, czy K2 zimą – nie do zdobycia. Ta wąska grupa jednak się powoli poszerza – w niedzielę dołączył do niej Marcin Dzbanuszek.

Często niedoceniany, czasami nawet traktowany z przymrużeniem oka…
A przecież poszukujący stale wartościowych sparingpartnerów i trenujący zapewne tak, że systematyczności możemy mu pozazdrościć wszyscy. W ligowej rzeczywistości jego starcie z Maciejem Undrychem miało być pojedynkiem Dawida z Goliatem, bo przecież to Maciej zwyciężał tu dwukrotnie na początku 2008 roku a jesienią tegoż roku był trzeci. Tym razem to właśnie Przemysław Poźniak i jego siła spokoju zapunktowały i wypchnęły go na pierwsze miejsce wśród 44 poznańskich ligowców.

Ludzie od zawsze dzielili się na osobników trzeźwo myślących i na tych nieco bardziej odjechanych. Człowiek odjechany, nazywany też czasem odjazdowym, to jednak nie osoba, która wyjeżdża gdzieś na wakacje czy przejechała się tramwajem, tylko osobnik, który nieco odjeżdża psychicznie, czyli oddala się od stanu uważanego przez ogół społeczeństwa za normalny. Oczywiście przy założeniu, że normę stanowi ogół a nie margines.

37 punktów w breaku Macieja Undrycha i zwycięstwo nad dzisiejszym solenizantem (wszystkiego najlepszego dla niego i wszystkich imienników) Marcinem Jamroziakiem oraz „skromne” 2:1 z Sebastianem Wawrzyniakiem to w zasadzie zapewnienie sobie miejsca na podium. Od tej pory już tylko kataklizm i seria porażek może Maciejowi odebrać przyjemność wejścia w posiadanie kolejnego pucharu.

Pierwsza kolejka gier Ligi Snookera 12ft przeszła bez większych fajerwerków. Z drugą było już zupełnie inaczej. W miniony weekend zagrano ostatnie przełożone a zarazem najciekawsze mecze pierwszej rundy oraz mogliśmy zaobserwować kilka kluczowych pojedynków następnej kolejki.

Liga Snookera Jesień 2011 wystartowała. Nieco leniwie, na pół gwizdka, niczym napastnik w polskiej ekstraklasie, który jest niewidoczny przez większość spotkania. Ale widoczny to może sobie być rowerzysta jadący nocą po ulicy. Ważne żeby przychodziły efekty. Snookerowa karuzela zatem dopiero się rozkręca – grono ciekawych zawodników jeszcze nie zagrało a na miano szlagieru kolejki nie zasłużył sobie zbytnio żaden z rozegranych w ten weekend meczów.

Długo wyczekiwana pierwsza edycja po letniej przerwie Ligi Snookera – JESIEŃ 2011 za chwilę rusza. Z końcem wtorku zamknęliśmy zapisy z wynikiem takim samym jak zeszłej edycji – 45. nazwisk na liście startowej. Dużo nowych zawodników, eksperymentalne składy wyższych lig – to wszystko nam przynosi ostania w tym roku odsłona Ligi.

Świat pełen jest niezrozumiałych historii czy transakcji. Rosjanie praktycznie podarowali Amerykanom Alaskę, Indianie - wyspę Manhattan, Zagłoba, jak wiadomo, rozdawał Inflanty, pierwsza liga oddała bez walki mistrzowski tytuł Wiktorowi Doberschuetzowi, a Damian Tomaszewski fotel lidera Jarkowi Chełminiakowi… Choć ta ostatnia sytuacja aż tak czarno-biała nie jest, gdyż od Jarka wymagało ona jednak dużo zaangażowania i wykazania się odpornością nerwów całego pułku saperów.

3 Liga wchodzi w II Etap rozgrywek. Rozpoczyna się walka o awans i klasyfikację końcową. Jak doświadczyliśmy nieraz jest o co walczyć, bo oprócz rzeczy oczywistych czyli gry w wyższej klasie czy choćby barażu o taką możliwość nie bez znaczenia będzie jesienią klasyfikacja z XI Edycji.

Szósta kolejka gier zazwyczaj oznacza przedsmak emocji związanych z rozstrzygnięciami pierwszego etapu gier w trzeciej lidze, co będzie miało apogeum, ściślej mówiąc, za tydzień. Co ciekawe jednak – w pierwszej lidze już po szóstej kolejce praktycznie rozwiązuje nam się powoli kwestia Mistrza Ligi…

Temperatury za oknem zachęcają do spędzania czasu i uprawiania sportów na świeżym powietrzu. Wiosenna edycja Ligi Snookera wkracza jak co roku w okres, w którym niektórzy zapewne żałują, iż klub nie dysponuje stołem snookerowym w scenerii piwnego ogródka. W knajpianych czeluściach rozegrano w ostatni weekend czwartą kolejkę gier.

Polscy snookerzyści zawojowali Europę na zakończonych niedawno Mistrzostwach Drużynowych i U-21 na Malcie. Kacper Filipiak przywiózł do kraju młodzieżowy tytuł mistrzowski i w nagrodę w następnym sezonie zagra wśród 96. profesjonalistów, a drużyna reprezentacyjna wywalczyła srebrny medal i dzięki temu zobaczymy ją na Pucharze Świata, który odbędzie się latem tego roku w Tajlandii.