Kolejny weekend zmagań Ligi Snookera przyniósł kilka nowych wniosków. Po pierwsze zaczęło robić się zimno. Szarość jesiennych dni zalewa Poznań oraz miejsce kultu i użaleń nad kulkami. Po drugie -  ścięto drzewo na dawnym parkingu nieopodal snookerowni , dając pytania cóż nowego tam powstanie. Po trzecie – imprezy niesamowicie potrafią wpłynąć na dyspozycję dnia klubowicza.  Jak ? Każdy chyba tą sytuację przeżył, podchodząc do stołu z bólem głowy o poranku. Luz towarzyszy ruchom kończyn , spięcie głowie i pulsująca krew. Kilka meczy z tego weekendu potwierdziło oba aspekty. Więcej o nich!

Liga Snookera przekroczyła półmetek. Rozgrywki weekend po weekendzie idą w najlepsze, zwycięzcy nie biorą jeńców, ofiary liżą rany. W miniony weekend klub 12ft jednak znalazł się chyba w trójkącie bermudzkim, gdyż działy się w nim dziwne i niewytłumaczalne zmiany. Szok, niedowierzanie a czasem ogólne rozbawienie – to znaki rozpoznawcze 6 kolejki jesiennej edycji Ligi Snookera 12ft.

Wiktor Doberschuetz z przewagą jednego rozegranego spotkania jest ciągle pierwszy, ale ma już dwie porażki na koncie. Niespodzianki edycji, obie, miały miejsce w sobotę 4-go listopada. Zapamiętajmy ten dzień, bo ostatni raz podobne zjawisko w obrębie jednej edycji mogliśmy obserwować wiosną 2016 roku. Od tamtej pory uległ tylko raz w ciągu kolejnych 34 spotkań.

Na dobre rozpoczęliśmy już zmagania jesiennej edycji Ligi Snookera. Zawodnicy rozpędzili się już na dobre, mknąc po swoje punkty, jak gepardy goniące zwierzynę. Kilka niespodzianek po tej kolejce można już było zobaczyć. Kilka rozczarowań także niestety wpadło w oczy. Co tu dużo mówić - zaczęło się. Każdy daje z siebie wszystko każdy robi to, co najlepiej mu wychodzi: wbijanie, wywieranie presji na przeciwniku, odstawianie. Do świąt Bożego Narodzenia zostało jeszcze dużo czasu, tak więc wszystko może zmienić się na korzyść lub niekorzyść każdego ligowca.

Wszyscy rzucili się na stoły do snookera. Treningi za treningami, aż z kijów wióry lecą. Tymczasem Liga Snookera przeciwnie - jak zwykle zaczyna nieśmiało. Jakby zawodnicy nie mieli poczucia pewności w sobie. Jakby sądzili, że kolejny wolny tydzień, który sobie fundują, przeznaczając go na treningi, w jakiś znaczący sposób poprawi ich wyniki. Jakby to uspokajało ich sumienia, że lepiej przygotują się do rozgrywek ligowych. Tradycyjnie jesienna edycja Ligi Snookera rozpoczyna się na raty. W miniony weekend zmagania ruszyły już oficjalnie, jednak jak zwykle spore grono zawodników poprzekładało swoje spotkania na terminy późniejsze. Idę o zakład, że nic to nie zmieni i Ci co mieli przegrać i tak przegrają a ci co mieli wygrać, to im w sumie wszystko jedno kiedy grają. Mamę oszukasz, tatę oszukasz, ale życia nie oszukasz.

Liga Snookera 12ft w edycji WIOSNA 2017 finiszuje. Większość zawodników w tym wyścigu już przekroczyła linię mety. Część z nich czeka na swoje ostatnie mecze. Czasem o pietruszkę, czasem jest to najważniejszy mecz o utrzymania lub spadek w danej klasie gier. Mistrza Ligi poznaliśmy już dwa tygodnie temu. Mecze w miniony weekend przyniosły nam za to garść innych odpowiedzi. Trzeba też zaznaczyć, że Liga dobijała do końca w dość nietypowy sposób. Zazwyczaj zmagamy się z problemem, kiedy na końcu edycji piętrzą się w terminach wiecznie przekładane w przód mecze. Tym razem ostatnia kolejka przebiegała spokojnie, terminów wolnych było sporo, a zawodnicy dla odmiany rozgrywali swoje mecze często awansem, robiąc sobie już wolne w słoneczne, czerwcowe weekendy.

Zaledwie 4 punkty w trzech pojedynkach zdołał uciułać Piotr Słodzinka. Przegrana z Marcinem Jamroziakiem pozwoliła wskoczyć oponentowi na 2 miejsce podium, natomiast porażka z Rafałem Zimniakiem najprawdopodobniej skazuje Słodzinkę na trudniejszą wersję barażu o utrzymanie.

Nawet jak mu się nie chce. Nawet jak gra z luzem i brakiem zaangażowania. Nawet jak widać, że nikt w Lidze nie jest w stanie pobudzić jego ambicji. Czasem widać, że jakby mu się w ogóle nie chciał tu być. Nawet wtedy jest poza zasięgiem reszty ligowców. Wiktor Doberschuetz dziś w piątek po swoim ostatnim meczu, około 18:00 wzniósł wyimaginowany (prawdziwy, imienny zostanie kupiony mu wkrótce) puchar do góry w geście zwycięstwa.

Pięć z sześciu potyczek pierwoszoligowych zakończyło się wynikiem 3:0. Srogi łomot przyjął w sobotni poranek Piotr Słodzinka, a po 6 punktów zainkasowali Doberschuetz, Kaczmarek i Wieliński.

Zarówno za oknem i przy bilardowym stole. Gorące stają się również głowy jak i przysłowiowe krzesła. Aura za oknem coraz bardziej przypomina środek lata a i temperatura atmosfery meczów zaczyna być również wysoka. Jedni sobie radzą z tym lepiej – inni w ogóle. Gorące emocje zaczynają się udzielać wszystkim, bo na dalekim horyzoncie widać już finisz rozgrywek i wszyscy sobie zdają sprawę, że nie ma już pola marginesu błędu, że każde drobne potknięcie może spowodować porażkę w osiągnięciu celu w tej edycji. Niezależnie czy celem tym jest podium, awans do wyższej ligi czy ratunek przed spadkiem do niższej.

 Zastanawialiście się kiedyś ile niebywałych rzeczy może się wydarzyć w poznańskiej lidze snookera, w jeden weekend? A może myślicie, czy w ogóle coś takiego może mieć miejsce? Otóż może. I miało. Pobijanie rekordów to dla naszych zawodników chleb powszedni. 147 w mniej niż 5 minut i 20 sekund? Nie, na to 12ft nie jest jeszcze gotowy. Ale 15 notowanych brejków w 3 meczach? To już stało się faktem.

Koniec majowego urlopu – obowiązki wzywają. Znów żmudne codzienne chodzenie do roboty. Znów cotygodniowe granie w Lidze Snookera. To drugie stanowi jednak przeciwwagę do nużącej codziennej pracy. Snookerzyści ochoczo rzucili się na weekendowe terminy, choć należy podkreślić, że nie wszyscy. Wielu dołożyło sobie dwa dni czwartkowo-piątkowego urlopu i próżno ich było szukać w 12ft minionej soboty i niedzieli.

Sypnęło meczami w Lidze Snookera 12ft. W miniony weekend tylko jeden termin dla ligowców nie został zarezerwowany – poza tym wyjątkiem zarówno sobota i niedziela były wypchane od dechy do dechy spotkaniami. W klubie było czasem tłoczno jak w pociągach, gdy wszyscy wracają na święta do domów rodzinnych. Mówiąc kolokwialnie: „ryj na ryju”. Wpływ na to zapewne miały również transmisje telewizyjne ze snookerowych Mistrzostw Świata gromadzących od czasu do czasu przy barze widzów, lub świeżo narodzonych fanów Bilarda Artystycznego oglądających retransmisję Mistrzostw Świata sprzed lat.

Nie w niedzielę. Nie w sobotę. Już w czwartek się zaczęło. Jarosław Chełminiak z Wiktorią Jendruszak nie mogli się doczekać i to oni inaugurowali Ligę Snookera 12ft WIOSNA 2017 w czasie, gdy inni jeszcze nie umówili swojego pierwszego meczu. Nowe cele, nowe nadzieje, nowe otwarcie. Wygłodzeni zawodnicy przystąpili ochoczo do gier. Rozgrywki wiosenne ruszyły na dobre.

Temperatury znacznie wzrosły, ludzie wylegli nad Wartę gremialnie się alkoholizować. Na drzewach pojawiła się świeża zieleń a w naszych garderobach w najdalszy kąt powędrowały zimowe odzienia. Sygnały wskazują jasno – idzie wiosna a wraz z nią edycje wiosenne Ligi Snookera 12ft i Ligi Pool Bilarda 12ft. A w nich – jak przystało na wiosenny powiew świeżości – wiele nowych twarzy. To jedna z kilku nietypowych cech nadchodzących edycji. Ale po kolei.