Czarny to był weekend dla Tomka Apolinarskiego. Zagrał dwa mecze i oba przegrał. Chciałoby się powiedzieć, że standardowo w tej edycji trzeci frejm przesądzał o niepowodzeniu Tomka - najpierw w sobotnie popołudnie o punkty zawalczył Mateusz Bartuś a później Robert Wójcik.

Cztery rundy gier za nami. Teoretycznie jeszcze (jak to było w trywialnej piosence) „wszystko się może zdarzyć”, ale spoglądając na ligę poprzez pryzmat wcześniejszych edycji, co bardziej wytrawni obserwatorzy dostrzegą, że pewne kwestie w tej odsłonie już pozostaną niezmienne.

Pisanie o Lidze Snookera po trzeciej kolejce jest trudne. Niby już coś wiadomo, niby każde założenia po dwóch/trzech spotkaniach to wróżenie z fusów, niby jedna porażka na koncie to mało a brak zwycięstw pozbawia szans na czołową pozycję. Wszystko to co poniżej, to po prostu luźne dywagacje człowieka, który spogląda na tabele z dystansem, choć swoich faworytów ma.

Grzebać się w przeszłości czy iść do przodu? Zwolennicy grzebania argumentują, że bez dokładnego poznania przyczyn porażek i wygranych będziemy zawodnikami bez tożsamości, którzy idą do przodu na ślepo. Zwolennicy marszu do przodu uważają, że szkoda czasu na babranie się w dawnych fuksach czy niepowodzeniach. Zagłębiając się w przeszłość, rozkojarzymy się i tracimy szansę, by dziś czy jutro osiągnąć sukces. Czasem jednak trzeba przyznać rację i jednym, i drugim. Trudno nie oglądać się za siebie, kiedy rozgrywamy X jubileuszową edycję – bo jest co wspominać. Warto więc grzebać w przeszłości i warto iść do przodu. Trudno robić te dwie rzeczy równocześnie, ale tak czasem należy postępować.

Jubileuszowa, X Edycja Ligi Snookera 12ft rozpoczęła się od paru niespodzianek. Ich kaliber będzie rósł z czasem i tak naprawdę dowiemy się tuż przed końcem rozgrywek, czy były to strzały ze zwykłej śrutówki, czy może na samym starcie poszły w ruch armaty.

To już jutro - jubileusz. Liczebnie jak zawsze, bo aż 43 zawodników zdecydowało się na udział w Lidze Snookera – edycja ZIMA 2011. Dziesiąta odsłona przyciągnęła mało nowych twarzy, ale za to skusiła starych wyjadaczy.

W meczu decydującym o mistrzostwie trzeciej ligi wygrał Tomasz Lewandowski. Pokonany przeciwnik – Maciej Śniegowski musiał przez to zadowolić się miejscem dopiero trzecim. Z innych istotnych ligowych wydarzeń minionego weekendu, należy wspomnieć o rozegranym meczu barażowym między Remigiuszem Augustyniakiem a Robertem Wójcikiem. Nie było pięknie, ale na pewno było zacięcie.

Jeszcze ostatnie podrygi IX Edycji Ligi Snookera 12ft przed nami, a my znamy ostateczne rozstrzygnięcia w najwyższych dwóch klasach rozgrywek. Nie było niespodzianek w końcowej klasyfikacji najlepszych i gdybym miał obstawiać podium w 1 Lidze wyglądałoby właśnie tak jak wygląda. Gdybym miał obstawić 2 Ligę to pomyliłbym się mocno bo spudłowałbym dwukrotnie, choć jeśli chodzi o zwycięzcę to trudno było się pomylić.

Liga powoli finiszuje. Siódma kolejka przyniosła kilka meczów praktycznie przesądzających niektóre sprawy. Najważniejszym wydarzeniem minionej rundy było zakończenie pierwszego etapu gier trzecioligowych.

Jak wygrywać to 2:0. Ta prosta dewiza dodaje każdej kolejce pikanterii. Dorzucając jeszcze balast jaki stanowią potencjalne walkowery mamy z pewnością jedną z ciekawszych odsłon Ligi Snookera w historii. Konia z rzędem temu kto obstawiał, że po 6. kolejce liderem 1 Ligi będzie Przemysław Poźniak - wszak wiosną wygrał zaledwie 5 z 21 rozegranych frejmów kończąc rozgrywki z bilansem 1-8.

 

Edycja jesienna bliżej już jest końca aniżeli początku. Teoretycznie wszystko jest w normie – są mecze ciekawe i są nudnawe, są niespodzianki i są również spodziewane wyniki. W tej edycji jednak mamy jeszcze pewien element, mało zauważalny w wyższych klasach rozgrywkowych w poprzednich odsłonach Ligi. Sędziowie Głowni czekają i czekają. Czasem tak długo, że niemal na pewno na Zakaukaziu zdążyło powstać jakieś nowe państewko. Niestety – coraz częściej nie doczekują się czy to telefonu od zawodnika, czy też obecności jego samego przy stole. Efekt - mało sportowy: walkower.

W Zielonej Górze trwa Hot Shots Masters, a my docieramy właśnie do ligowego półmetka. Póki co jak przecinak idzie przez 2 Ligę Mateusz Bartuś - w meczu na szczycie pokonał 2:0 Fryderyka Bukowskiego i bez straty frejma po piątym meczu zmierza w kierunku najlepszych. W 1 Lidze sytuacja nadal klarowna, przynajmniej jeśli chodzi o lidera - bez zmian jest nim Karol Szuba-Jabłoński.

 

Trzecia część obecnej edycji Ligi Snookera za nami. Niespodzianki, rozczarowania, pozytywne zaskoczenia, gra poniżej oczekiwań. Powoli każdej z tych rzeczy możemy się doszukiwać w ligowych tabelach. Ponadto to właśnie w okolicach 3, najdalej 4 kolejki należy zrewidować cele. Jedni już nie walczą o zwycięstwo w danej lidze, inni muszą zakasać rękawy, bo grozi im spadek. Czas na te rozważania na pewno się znajdzie, gdyż przed nami dwutygodniowa przerwa od rozgrywek. 

Każdy prawdziwy nałogowiec wie, że dobrze jest zrobić sobie przerwę. Dla jednych jest to Dzień Dobroci Dla Organizmu, dla innych Okres Powrotu Do Rzeczywistości, dla jeszcze innych Letnia Trzymiesięczna Przerwa. Bez względu na terminologię, odpoczynek od silnych nawyków jest konieczny dla normalnego funkcjonowania, bo inaczej trzeba by mieć trzy wątroby wieloryba, sześć nerek mamuta, czy też stalowe nerwy całego szwadronu saperów. Nałogowcy, którzy nie robią sobie przerw, albo leżą na stołach operacyjnych, w łóżkach w psychiatryku albo dwa metry pod ziemią. Dla ponad czterdziestu klubowych nałogowców przerwa się skończyła. Ruszyła jesienna edycja Ligi Snookera, więc przed nami wielomiesięczne ostre i częste granie.
Równo o północy zakończyły się zapisy do jesiennej edycji Ligi Snookera 12ft. Frekwencja spodziewana – 41. zawodników i 3. zawodniczki. W najbliższy weekend rozgrywana będzie pierwsza kolejka. Kolejka edycji, która w pewnych zagadnieniach uległa sporym zmianom…