Druga kolejka przechodzi do historii. W końcu więcej pograła pierwsza liga. Za to w drugiej mieliśmy tylko dwa mecze. Było sporo emocji i języka siarczystego jak wino owocowe. Oczywiście nie zabrakło meczów nudnych i nijakich, niczym polityka rządu czy babski puder. Pokrótce wspomnijmy o najciekawszych momentach.

Obecny Mistrz Ligi - Karol Szuba-Jabłoński wraz z Robertem Wójcikiem zainaugurowali rozgrywki ligowe edycji ZIMA 2010, będącej siódmą odsłona z kolei. Te rozgrywki zapewne miną nam stosunkowo szybko – przed nami jedenaście kolejnych weekendów, nie przerywanych długimi weekendami czy świętami. Gdy sto osiemdziesiąt dwa mecze zostaną rozegrane przez czterdziestu czterech zawodników, średnie temperatury za oknem na słupkach rtęci oscylować będą w okolicach liczby +10 st.C.

Siarczysty mróz za oknem oraz wszechobecny śnieg w grubo ponadnormatywnej ilości daje się we znaki wszystkim. Być może był to jeden z powodów dlaczego 44. osoby stwierdziły, iż dobrym sposobem na rozrywkę i zafundowania sobie odrobiny emocji jest schronienie się w przytulnym wnętrzu naszego klubu i wzięciu udziału w kolejnej odsłonie Ligi Snookera 12ft. Siódma edycja ligi ZIMA 2010 przyniosła rekordową liczbę uczestników. Nie mniej jednak ta edycja odróżnia poprzednie jeszcze pod paroma innymi względami.

Pierwsza i druga liga zakończyła rozgrywki na początku grudnia. Przez ostatnie dwa weekendy obserwowaliśmy finisz trzecioligowców. Ponadto rozegrano cztery mecze o bagażu emocji, które dla zwykłych zjadaczy margaryny są abstrakcją – czyli baraże. Ich wyniki są podzielone: dwóch zawodników utrzymało się w wyższej lidze, a dwóch zostało zepchniętych przez aspirantów z niższych klas.

Mamy nowego króla!!! Mistrzem VI Edycji Ligi Snookera został Karol Szuba-Jabłoński. Dzisiaj prawie wszyscy jednogłośnie mówimy, że spodziewaliśmy się takiego obrotu spraw, ale jeszcze dwie kolejki temu niewiele wskazywało, aby skład podium w 1 Lidze wyglądał tak jak teraz.

Co by było, gdyby babcia miała wąsy? To nie tani tekst z kabaretu, ale pytanie, które poważnie zadaje sobie wielu smakoszy i tropicieli historii. Zapytania o to, jak potoczyłaby się historia, gdyby nie potoczyła się tak, jak je znamy z opisów i kronik, tylko z pozoru wydają się czysto inteligencką zabawą nieszkodliwych maniaków i fantastów. Historycy, futurolodzy, literaci od lat zastanawiają się, co by było, gdyby Gawriło Princip nie zastrzelił księcia Ferdynanda w Sarajewie, gdyby Hitler nie napadł na Związek Radziecki, tylko poprzestał na włączeniu zajętych już terytoriów do Vaterlandu. Co by było, gdyby CIA udało się załatwić wybuchowym cygarem Fidela Castro, a The Beatles rozpadli się jako nikomu nieznany zespół po koncertach w klubach ze striptizem w Hamburgu? Historie alternatywne to pożywka dla pysznych teorii i rozważań. Bawią się nimi pasjonaci dziejów na opak, a także jednostki chore psychicznie. Pobawimy się też i my.

4. i 5. kolejka to idealny środek rozgrywek ligowych. W tej chwili powinniśmy już wskazać na tych, którzy będą bili się o wysokie pozycje i na tych, którzy muszą brać się do galopu, aby nie wymościć sobie miejsca w przydennych strefach tabel. Kto okaże się mistrzem finiszu a kogo dopadnie tragiczna w skutkach zadyszka…

Praktycznie pierwsza tercja rozgrywek za nami. W przypadku niektórych zawodników można by nawet silić się na jakieś wstępne podsumowania. Jedni na pewno zadowoleni są, że wszystko toczy się po ich myśli. Entuzjazm drugich po wstępnych niepowodzeniach zapewne osłabł niczym Krzynówek goniący za piłką w pięćdziesięciometrowym sprincie. Jednak dla większości wszelkie scenariusze wydarzeń są nadal możliwe. Rozwiązań jest tak wiele, że każdy może rzec do siebie słowami typowymi dla Lecha Wałęsy: mam trzy koncepcje wyjścia z tej sytuacji i sześć wariantów.

42 km 195 metrów wynosi dystans biegu maratońskiego. W Poznaniu, rokrocznie, odbywa się on w drugą niedzielę października. Nasze miasto owinięte dwudziestokilometrową pętlą zaczyna zakorkowywać się od godzin porannych, a zatory na ulicach znikają dopiero późnym popołudniem. Na szczęście nie pokrzyżowało to harmonogramu ligowego i wszystkie mecze odbyły się o czasie.
Miło mi dodać, iż w 10. Poznań Maratonie z numerem 3063 wystartował Robert Zabel. Dystans pokonał w czasie 3h52m, aby po paru godzinach odpoczynku stawić się na dwa mecze ligowe w naszym klubie.

Kolejna edycja Ligi Snookera 12ft wystartowała z impetem. Kolejny raz nadzieje na sukces w rozgrywkach zostały rozbudzone wśród wielu graczy. U wielu z nich marzenia te upadną szybciej niż tajwańska prostytutka pada na kolana. Do tej edycji wielu przystępuje skupionych do granic możliwości, ale na jej końcu spora część z nich będzie miała psychikę rozjechaną jak most pontonowy. Jednak wśród zawodników po dłuższej przerwie od ligowych zmagań można wyczuć wzmożoną chęć rywalizacji.
Wraz z nadchodzącą Edycją Ligi Snookera pragniemy rozpocząć nową, acz jak pokazały eksperymenty całkiem ekscytującą, formę zabawy - typowanie wyników w pojedynkach ligowych. Tuż przed początkiem rozgrywek na stronie ukaże się formularz, w którym będzie należało wskazać zwycięzcę we wszystkich meczach Edycji Jesiennej 2009. Posiłkować można się na wszystkie możliwe sposoby - od wpatrywania się w herbaciane fusy, rzucanie przez lewe ramię czarnym kotem, aż po wszelakie staropolskie gusła czy wbijanie szpilek w laleczki voodoo.
PS Nagrody podobno jakieś mają być :)

Kończącą się edycję Ligi Snookera przyło nam oglądać w bardzo rozciągniętej formie. Ostatni pojedynek, który zaważył na układzie w strefie barażowej miedzy pierwszą a drugą ligą odbył się dopiero 8-go lipca. Niemniej jednak od dawna wiadomo było, że drugi raz z rzędu najlepszym zawodnikiem w klubie okazał się Wiktor Doberschuetz. Grał świetnie taktycznie, grał widowiskowo, w pełni na tryumf zasłużył.

W każdej edycji naszej Ligi przychodzi taka kolejka, że mamy więcej niespodzianek niż woda „Nałęczowianka” bąbelków. Tym, którzy pewnym krokiem zmierzali do celu, wylano na głowę kubeł wody schłodzonej niemalże do poziomu, w którym przemienia się ona w ciało stałe pod postacią lodu. Inni, na których postawiono przysłowiowy „krzyżyk”, pokazali kawałek dobrego snookera, mimo iż już nie mają istotnych targetów do osiągnięcia. Tak pokrótce wyglądały szósta i siódma runda gier.
Piąta kolejka gier za nami. Jak to starzy malarze pokojowi twierdzą, rzeczy mogą być barwne i bezbarwne. Podobnie jest z rundami gier naszej Ligi. Ta ostatnia była ciekawa, ale w drugiej lidze. W pierwszej raczej wiało nudą i wyniki, które padały nie były żadną niespodziewajką. Trzecia liga – to już inna historia…

Kolejne dwie kolejki ligowe za nami. Mecze środka edycji zazwyczaj są jedynie krokiem w kierunku realizacji jakiegoś celu – jakiego? To zazwyczaj wiadomo po ostatnich meczach. Jednak to właśnie teraz odbywają się mecze, o których zawodnicy na końcu edycji powiedzą: "gdybym wygrał(a) tego jednego frejma, gdybym wbił(a) tą jedną bilę".... Na tym etapie jednak cele poszczególnych zawodników dla osoby patrzącej z zewnątrz są nieczytelne. Pewnie dlatego jedni twierdzą, że ostatnie kolejki były porywające jak sytuacja na krajowym rynku paszowym, drudzy jednak dostrzegli ileś meczów, którymi można co najmniej się zaciekawić. Jak to zazwyczaj bywa – prawda pewnie leży pośrodku.