Piąta kolejka gier za nami. Jak to starzy malarze pokojowi twierdzą, rzeczy mogą być barwne i bezbarwne. Podobnie jest z rundami gier naszej Ligi. Ta ostatnia była ciekawa, ale w drugiej lidze. W pierwszej raczej wiało nudą i wyniki, które padały nie były żadną niespodziewajką. Trzecia liga – to już inna historia…

Kolejne dwie kolejki ligowe za nami. Mecze środka edycji zazwyczaj są jedynie krokiem w kierunku realizacji jakiegoś celu – jakiego? To zazwyczaj wiadomo po ostatnich meczach. Jednak to właśnie teraz odbywają się mecze, o których zawodnicy na końcu edycji powiedzą: "gdybym wygrał(a) tego jednego frejma, gdybym wbił(a) tą jedną bilę".... Na tym etapie jednak cele poszczególnych zawodników dla osoby patrzącej z zewnątrz są nieczytelne. Pewnie dlatego jedni twierdzą, że ostatnie kolejki były porywające jak sytuacja na krajowym rynku paszowym, drudzy jednak dostrzegli ileś meczów, którymi można co najmniej się zaciekawić. Jak to zazwyczaj bywa – prawda pewnie leży pośrodku.

Wszystko dobre, co się dobrze kończy. My od dobrego również zaczynamy! Pierwsze dwie kolejki nowej edycji Ligi Snookera nie zostały rozegrane co prawda w pełni, ale za to w meczach, które się odbyły zabrzmiało długo wyczekiwane "wysokie C". Mało tego, odbiło się dzień później donośnym echem.
Mowa oczywiście o fantastycznych brejkach 61 Wiktora Dobreschuetza oraz 32 Filipa Siudzińskiego, które zostały wbite w drugiej kolejce.

Nowe szanse, nowe doświadczenia, nowe twarze. No i kolejne prawie trzy miesiące grania. Wszystko to przed nami. W weekend 18-19 kwietnia startuje kolejna edycja Ligi Snookera 12ft. Tym razem zgłosiło się 38 37 zawodników, czyli o dwie trzy osoby mniej niż w edycji poprzedniej. Warto wspomnieć o paru kwestiach, które będą odróżniać tą edycję od poprzednich....

Tak to jest w sportowym życiu, że czasem Bóg daje talent, ale resztę trzeba wygrać samemu. Ostatnie rozstrzygnięcia bieżącej edycji Ligi Snookera 12ft w postaci meczów barażowych wydają się być dobrym potwierdzeniem tej teorii. Pojedynki były w sumie jednostronne, ale czy wygrywali faworyci? Z tym już było różnie...

 

Łukasz Stasiak w miniony weekend potwierdził swoją dobrą dyspozycję i wygrał prestiżowy mecz, którego stawką był czempionat w 3.Lidze. Jakub Czernicki, upatrywany już dzisiaj jako jeden z kandydatów do gry w pierwszej lidze, musi się pogodzić z tym, że passa 9 spotkań bez porażki została przerwana i zadowolić się drugim miejscem.

Życie pobocza bywa czasem bardziej interesujące od tego, co dzieje się w głównym nurcie czy na szczytach. Tak pocieszają się zawsze ci, którzy z pobocza nie mają szans przebić się do czołówki. To także marna pociecha dla tych, którzy z głównej szosy zostali nagle wypchnięci na pobocze. O ile teoria ta ma rację bytu w niezliczonych sytuacjach, tak w przypadku naszej Ligi rzeczywiście pojedynkom środka tabeli tej kolejki zawdzięczamy więcej palpitacji serca, ataków apopleksji, czy uczucia nagłego maksymalnego spadku ciśnienia w kabinie, niż potyczkom o pierwsze miejsca (które nota bene również przyniosły sporo emocji). Najważniejsza informacja – wygrał Wiktor…

Droga wiodąca do zwycięstwa bywa bardzo trudna, chociaż cel wydaje się wyraźny i oczywisty. Potknięcie w końcówce rozgrywek ligowych może się okazać tym bardzo bolesnym i niewybaczalnym. W obliczu wpadek, jakie miały miejsce w przedostatniej kolejce ten edycji, zacieram ręce z radością i czekam na ostateczne rozstrzygnięcia. Będzie bardzo ciekawie...

Pozostały ostatnie dwie kolejki gier a my już poznaliśmy pewne odpowiedzi. Jednym już udało się dopiąć swego, inni nie wybronili się przed losem, który ich niestety spotkał. Emocje w siódmej rundzie gier naszej Ligi przenosiły się z meczu na mecz szybciej niż kleszcze po Bieszczadach. Co bardziej interesujące – kończyły się również niespodziewanymi wynikami.

Z każdą kolejką wiemy coraz więcej. W walce o klubowy prymat liczy się już tylko trzech zawodników - Siudziński, Doberschuetz i Jamroziak - ze wskazaniem na dwóch pierwszych. Jamroziak musi liczyć na dobry układ w tabeli i dobrą passę na finiszu rozgrywek.

Półmetek za nami. Jest to czas, w którym ligowcy mogą silić się już na podsumowania swojej dotychczasowej gry, na ewentualną reorganizację strategii i korektę wyznaczonych celów. Ilu z nich idzie torem wyznaczonym sobie na początku edycji, ilu zaniża loty a ilu zaskakuje dobrą i efektowną grą? Wystarczy bardziej wnikliwie przyglądnąć się ligowym tabelom.

Filmowcy stale narzekają na brak dobrych scenariuszy. Nie od dziś wiadomo, że najlepsze scenariusze pisze samo życie. W ligowej rzeczywistości mieliśmy nieoczekiwane zwroty akcji, mecze-thrillery, sceny batalistyczne (zarówno boje z przeciwnikiem jak i wewnętrzna walka) oraz przekraczanie ostatecznych granic. W trzeciej kolejce Ligi Snookera doszło do tylu arcyciekawych zdarzeń, że z nawiązką wystarczyło by ich na połowę edycji.

Poprzednia edycja Ligi Snookera nie przyniosła zbyt wiele radości organizatorom i zawodnikom pod względem uzyskiwanych brejków. Puchary za najwyższe, w porównaniu do poprzednich edycji, zostały rozdane za rekordowo niską zdobycz punktową - brejk 22. Ostatecznie motywacja rabatów od przyszłego wpisowego do kolejnej edycji ligi za uzyskiwane brejki była niedostateczna. Stąd decyzja o podniesieniu bonifikat.

W minioną kolejkę znów przekonaliśmy się, że na napiętych nerwach przeciwnika, łatwo jest ugrać frejma, a nawet mecz. Poirytowanie ma oczywiście różne oblicza - od nadmiernie pocących się dłoni po próby wytrzymałościowe na zginanie drewna. O dziwo, ci obdarzeni największą dawką temperamentu tym razem potrafili opanować nerwy i odnieśli cenne zwycięstwa.

Pierwsza kolejka gier w Lidze Snookera 12ft dla wielu już jest odległą historią – z wielu powodów. Jedni chcą o niej zapomnieć, gdyż był to dla nich falstart, blamaż, czy potknięcie bardzo utrudniające walkę o wyznaczone cele, drudzy – traktują to jedynie jako wykonane zadanie z szerzej zakrojonego planu wygrania swojej ligi, lub zamiaru utrzymania się w danej klasie rozgrywek i patrzą z optymizmem w dal na kolejne rundy gier.