snookKiedy naprzeciw siebie stają zawodnicy, którzy bilansie pojedynków mają tak jednostronny bilans 1:8, a we frejmach 4:15, w dodatku ostatni pojedynek wygrany przez tego słabszego miał miejsce wiosną 2009 roku, to ciężko się spodziewać, że ktokolwiek obstawiłby wynik wbrew rozsądkowi. Ponadto biorąc pod uwagę wszystkie znaki na niebie i ziemi, począwszy od brejków ugrywanych w tej edycji, poprzez aktualne miejsce w tabeli, aż po serię ostatnich spotkań ligowych to porażki Karola Szuba-Jabłońskiego w tej kolejce zapewne nikt rozsądny nie brał nawet pod uwagę. Nierozsądnych nie sieją, sami się rodzą…

snookMaciej Undrych w dobrym stylu wygrał swój drugi mecz bez straty partii i… po dwóch kolejkach wysłał wyraźny sygnał, że w tej edycji Szubkowi nie pójdzie już tak łatwo i obok Doberschuetza jeszcze jeden zawodnik będzie się starać strącić koronę króla jesieni jaśnie panującemu.

snookW tytułowym stylu powitał wszystkich ligowców aktualnie urzędujący Mistrz Ligi Karol Szuba Jabłoński. Podczas sobotniego poranka, ze snującą się ambientową plejlistą Jóna Hallura Haraldssona w tle, świeży i wypoczęci ligowcy powracali ochoczo do starć w rozpoczynającej się właśnie edycji zimowej Ligi Snookera. Swój mecz z Marcinem Smorawskim rozpoczął również Karol – widziany ostatnio przy stole snookerowym… …podczas ostatniego meczu poprzedniej edycji. Zresztą – na marginesie - przy innych okazjach, jak tylko w Lidze „Szubka” przy dwunastostopowym stole raczej nie zobaczymy. Pierwszy frejm to brejki 41 i 23. Niby sporo, ale okazało się, że to była delikatna macanka i jedynie kalibrowanie celownika. Druga partia – BACH: 79. Karol znokautował Marcina niczym Centralny Bank Szwajcarii polskich frankowych kredytobiorców.

ligiobieAni gołąb pocztowy. Żadne znaki dymne. Nie liczą się przesłane kurierem sznureczki indiańskie imitujące pismo ani usługa telegramu Poczty Polskiej. Wici, kod Morse’a oraz podanie ludowe również nie działają. Post na portalu społecznościowym czy sms/mms/mejl tym bardziej. Proszę nawet nie podchodzić do przekazów podprogowych czy telepatii – też się nie przydadzą. Jeśli chcecie nam przekazać informację o umówionym meczu proszę dzwonić pod czynny od 12:00 telefon klubowy 889-712-019 (słownie: osiem osiem dziewięć siedem jeden dwa zero jeden dziewięć). To jest jedyna pewna metoda, bez poślizgu czasowego, przez który ktoś inny może nam zająć termin, na który umówiliście się z przeciwnikiem. Proszę tylko z niej korzystać. Tym oto komunikatem zaczynamy edycję ZIMA 2015 w Ligach Snookera i Pool Bilarda.
Aha. Alfabet semaforowy czy kod flagowy też się nie liczą.

snookPod koniec 2009 roku sięgnął bo pierwszy raz po Mistrzostwo Ligi Snookera. Sukces powtórzył rok później, a wiosną 2011 oddał pola Wiktorowi Doberschuetzowi i zniknął z rozgrywek klubowych na kolejnych 10. edycji. Karol Szuba-Jabłoński, synonim najbardziej wyczekiwanego powrotu ligowego, jesienny autor 57 notowanych brejków, a wśród nich najwyższego 51-no punktowego podejścia tej edycji, znów zasiada na tronie i dołącza do elitarnego grona zawodników, którzy zwyciężali co najmniej trzykrotnie w Lidze.

snookJedni sprawili sobie bożonarodzeniowy prezent, inni zafundowali sobie nagrodę tej samej klasy co rózga. Święta idą, czyli Liga wkracza w decydujący etap i los części zawodników został już w taki czy inny sposób przypieczętowany. Pewne rozstrzygnięcia są niespodzianką jedynie dla uważnych i wnikliwych obserwatorów Ligi – niczym pierwszy czarnoskóry stormtrooper w trailerze siódmej części Gwiezdnych Wojen – mało kto to skumał. Inne wyniki z kolei z trudem mieszczą się w głowie, tak jak dwukrotne pokonanie dystansu dookoła Ziemi od 2009 roku przez Sikorskiego własnym samochodem w celach służbowych, za co pobrał pieniądze z sejmowej kasy, czy też pokonanie tym samym sposobem przez Hofmana w ciągu pięciu lat prawie połowy drogi na Księżyc. Nie zabrakło również rezultatów oczywistych. Takich, że gdyby Liga Snookera 12ft była możliwa do obstawiania u bukmacherów, to za każdą złotówkę postawioną na taki wynik, otrzymywalibyśmy złotówkę i dwa grosze.

snoPrawa Murphy’ego mnie gnębią za każdym razem, kiedy zacznę gdybać i wyrokować w połowie edycji. Gnębią mnie już przy następnej kolejce a na koniec rozgrywek jedynie szczątki z moich hipotez pozostają w ostatecznym kształcie klasyfikacji. Ja nie wiem, czy udaje mi się zmotywować jednych, czy może podcinam skrzydła innym, ale fakt faktem, ta Liga jest momentami zaskakująca i jak w każdym innym sporcie przewidzieć wszystkiego się nie da.

snokJesienne wiatry wymiotły już sporo liści oraz kilku polityków z partii. Pozamiatały również trochę w tabelach ligowych, gdyż w miniony weekend sporo faworytów przegrało swoje mecze. Jesienna atmosfera zazwyczaj jest zapowiedzią gorszych czasów. Wszakże za rogiem już zimowe klimaty, ciemniejsze dni i całościowo mniej sielankowe czasy. Również w Lidze. Właśnie minęliśmy półmetek.

snoPrzy nowym systemie rozgrywania spotkań, a zarazem punktacji, w 1 Lidze, każdy frejm będzie miał nie lada znaczenie na koniec rozgrywek. Nie wystarczy wygrywać, trzeba wygrywać w trzech partiach, aby myśleć o końcowym tryumfie. A tymczasem uznawany za murowanego faworyta Karol Szuba-Jabłoński daje sobie regularnie wyrywać frejmy i mimo zdemolowania Mistrza Wiosny traci punkt do Wiktora Doberschuetza po rozegraniu 4 spotkań.

snoDla niektórych miesiące oczekiwania. Dla innych tygodnie przygotowań. Dla kolejnych nieznośny czas zawieszenia w próżni. Wszystko to zakończyło się w pierwszy październikowy piątek, kiedy to rozpoczęła się po ponad trzymiesięcznej przerwie dwudziesta pierwsza edycja Ligi Snookera 12ft. Wataha wygłodniałych snookerzystów rzuciła się w wir rozgrywek z dziką chęcią poćwiartowania przeciwników chirurgicznie dokładnymi pociągnięciami długich brejków. Długich przynajmniej w zamyśle. Rozpoczęło się nietypowo, bo już w piątek:

fddfGramy. Jedni czekali na to jak na początek sezonu urlopowego. Inni gubią się w rzeczywistości i potrzebują tej regularnej cotygodniowej kotwicy organizującej weekend. Jeszcze inni pałają do niej uczuciem niezrozumiałym jak do T-Mobile Ekstraklasy - wyczekują, choć wiedzą, że poziom czasem woła o pomstę do nieba. Zaczynamy dwudziestą pierwszą edycję Ligi Snookera 12ft - JESIEŃ 2014.

ligasnoW miniony weekend rozpędzone towarzystwo ligowe wpadło z impetem na linię mety, uprzednio częstokroć potykając się na ostatnich metrach. Sam wyścig nadal się nie zakończył – spóźnialscy nadal finiszują, a czwartoligowców czeka jeszcze krótki sprint w dziesiątej, finałowej kolejce. Zbliżają się również rozstrzygnięcia z największym bagażem emocji, czyli mecze barażowe. Edycja Wiosna 2014 Ligi Snookera 12ft dobiega pomału końca a zwycięzcą tej batalii został Szymon Duda. Mistrz Ligi obronił tytuł!

ligasnooW ten weekend lał się żar z nieba, przez co warunki przemieszczania się po mieście były mało komfortowe. Okazało się, że przez tę potrójną ścianę ognia nie trzeba było jednak włamywać się emacsem przez sendmail, gdyż wszyscy ligowcy stawiali się przy stołach o czasie. No prawie wszyscy. Trafiały się nam mecze zimnych kalkulantów jak i zawodników, którzy podczas spotkania potrafili się nieźle zagotować. Zdarzały się zmrażające krew w żyłach egzekucje oraz spotkania toczone w ciepłym, koleżeńskim klimacie. Wszystko to się działo w dużo przyjemniejszej chłodniejszej atmosferze klubowej.

ligasnoPiąta kolejka dwudziestej edycji Ligi Snookera 12ft za nami. Co można konstruktywnego na tym etapie napisać? Pewne są jedynie mało znaczące fakty. Liderzy w tabelach na pewno nie spadną do ligi niższej a ci z ostatnich miejsc zapewne nie wygrają swojej klasy gier. Reszta to proza, którą widzieliśmy już wielokrotnie z pewnymi odchyleniami na plus jak i minus. Jednak nudą bym tego nie nazwał.

ligasnoYeti, więzienia CIA w Polsce, polityk dotrzymujący obietnic wyborczych, potwór z Loch Ness, polska drużyna w piłkarskiej Lidze Mistrzów, brak kolejek u lekarza na NFZ czy filmy dokumentalne zamiast z Krystyną Czubówną, to z płynnie mówiącym polszczyzną Andrzejem Gołotą – wszystkie te rzeczy mają ten sam mianownik co tytułowy wspólny start Ligi. Dla niektórych zawodników zjawisko to nigdy nie istniało, dla innych nielicznych jest jak ludowy przekaz podawany z ust do ust jako mityczne wydarzenie gdzieś z plejstocenu. Po dwóch „rozegranych” kolejkach nadal mamy gromadkę zawodników bez ani jednego spotkania na koncie. Rekordzista z kolei zagrał tyle razy, że prawie już dobił do półmetka zaplanowanych swoich meczów na tę edycję. Wzór jest łatwo dostrzegalny – im niższa klasa gier tym większy porządek.