ligasnukiProlog daleko za nami, pierwsze rozruchowe kolejki również. Znajdujemy się w etapie rozgrywek ligowych, w których trzeba zacząć punktować, jeśli tego się nie robiło wcześniej. Nie ma już wymówek usprawiedliwiających naszą indolencję strzelecką i brakiem rozegrania się po letniej przerwie. Nie można już myśleć, że początkowe błędy i przegrane mecze nadrobi się później, bo później jest właśnie teraz. Teraz. Kto nie wygrywa teraz, za chwilę może zapomnieć o awansach i może zacząć myśleć o spadkach.

ligasnoSnookerzyści podobnie jak sery dzielą się na wiele gatunków. Są osobniki dojrzałe, mimo że względnie młode, są też stare a jednak świeże. Nie brakuje też zielonych. Sery najwięcej mające wspólnego z grzybami – czyli pleśniowe uchodzą w kręgach smakoszy za smaczne i wyjątkowe, czego niestety nie można powiedzieć o zgrzybiałych snookerzystach. Królem wśród serów był od zawsze ser z dziurami. I rzeczywiście - w snookerze zawodnik, który sobie radzi najlepiej z dziurami wyrasta na najlepszego. Sery mogą być topione, a snookerzyści, gdy przestrzelą prostą bilę, bywają spaleni (ze wstydu), lub gdy przegrają zbyt dużo spotkań, będą ugotowani (przez spadek do niższej ligi).

logosnooPonad trzymiesięczna przerwa od rozgrywek ligowych jest dla poniektórych gehenną, którą z konieczności trzeba przecierpieć. Według nich przerwa dłuższa niż kwartał, co gorsza – mierzona w latach już z założenia jest doświadczeniem chorym i niezdrowym jak skarpety niezdejmowane przez miesiąc. Być może z takiego założenia wyszli powracający po dłuższej nieobecności zawodnicy, którzy stanowią połowę debiutantów w tej edycji.

ligasnoTak zwykł mawiać Bartłomiej Kuśnierz po wygraniu niemożliwego. W ostatnią środę Bartek zdobył swój pierwszy tytuł Mistrza Ligi Snookera 12ft po ponad pięciu latach występowania w niej. Po pokonaniu 2:0 Pawła Deckerta, tytułowa kwota stanowi idealnie podsumowanie występów Kuśnierza w kończącej się edycji. A mogło być inaczej…

ligasnoJedna z najbardziej zaciętych edycji Ligi Snookera 12ft chyli się ku końcowi. O ostatecznych rozstrzygnięciach wiemy bowiem tyle, co o realnych pomysłach na spłatę długu publicznego przez obecnie panujących/rządzących. Po ostatnim weekendzie dwa nazwiska to pewniaki: Pawlak wraca do pierwszej ligi a Bułatowicz w przyszłej edycji zagra nie w czwartej a już w trzeciej lidze. Cała reszta spadków i awansów to jedna wielka niewiadoma. A kto ma szanse na Mistrza Ligi? Ten, który w miniony weekend nie zagrał – Bartłomiej Kuśnierz.

liga snooLiga Snookera to nie chrześcijaństwo. Nie liczą się intencje tylko wyniki. A te osiąga już coraz mniejsza ilość zawodników. W miniony weekend oczekiwano parę pościgów, które o dziwo się nie odbyły. Inni, jak John Lennon, Oskar Żuchowski czy Tytus Pawlak dokładają do pieca i odjeżdżają przeciwnikom. Minęła szósta kolejka.

snookerWkraczamy w decydującą fazę rozgrywek – stwierdzenie oklepane, powtarzane do znudzenia zakażdym razem kiedy szósta kolejka za pasem. Właśnie teraz nadszedł czas, aby rozpędzały się maszyny do zdobywania punktów i najlepiej zbierały na każdej stacji komplet trzech oczek.

pool

 

ligasnoPora na wskazanie palcem faworytów. Jedni nimi są, choć nie zdają z tego sobie sprawy. Inni myślą, że nadal rozdają karty, gdzie w rzeczywistości zaczęli pełnić już rolę drugoplanową. Najdalej za miesiąc poznamy kolejnego Mistrza Ligi i zwycięzców lig niższych. Czy jasnowidzenie w tekście poniżej spełni się?

ligasnooStrach motywuje ludzi silniej niż seks i pieniądze, o czym wiedział nie tylko Alfred Hitchcock. Starzy wyjadacze ligowi również o tym wiedzą. Gdy spoglądniemy na ich grę z ostatnich kolejek, widać, że jest to okres względnego spokoju i raczej zbieractwa punktów aniżeli seryjnego punktowania. Zwycięstwa przyjmowane są bez większej ekscytacji, nie ma dramatów po porażkach. Wiedzą, że najtrudniejsze chwile są przed nimi. Strach przed spadkiem z ligi, tudzież drżenie rąk w zażartej walce o pierwsze pozycje – póki co u nikogo tych objawów nie widać. Do czasu…

logoPrzez długi czas zima była złośliwa i jak Donald Tusk – nie chciała się skończyć. Śniegi zeszły, temperatura przez pierwsze snookerowe zmagania wzrosła. Wszystko wydaje się być na swoim miejscu i podąża w prawidłowym kierunku. Po pierwszej kolejce w Lidze Snookera, każdy z zawodników tak może myśleć, bo nawet te pierwsze przegrane mecze bez mrugnięcia okiem zapewne zaliczają do „wypadków przy pracy”.

lsZima co prawda nie chce odejść, ale my już dłużej czekać nie możemy. Póki co tylko z nazwy – ale zaczynamy – wiosenną edycję Ligi Snookera 12ft. Przed nami ostatnia odsłona snookerowej zabawy przed przerwą letnią. Chęć uczestniczenia w niej zgłosiło nieco mniej zawodników niż w poprzedniej edycji, bo „tylko” 45. Startujemy w ten weekend – finiszujemy pod koniec czerwca.

ligasnooOstatnie słowo odgrywa coraz większą rolę w otaczającej nas przyrodzie. Wydaje się, że jego posiadanie jest atrakcyjne i komfortowe, co najmniej tak jak posiadanie nowego lamborghini. W wielu toczonych dziś sporach czy bataliach nie jest istotne, kto ma rację i kto jest lepszy, ale to, do kogo będzie należało ostatnie słowo. Bywa, że staje się ono zaklęciem tych, którzy coś mocno spartaczyli. Ileż to razy słyszeliśmy zapewnienia przegranych, pobitych, wykiwanych, że nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Tak więc ostatnie słowo bywa nadzieją na odegranie się za stare porażki, na pokazanie światu swojej mocnej lub lepszej strony. Mimo że ostatnie słowo nie zawsze należy do zwycięzców, to w przypadku kończącej się edycji Ligi Snookera 12ft okazało się inaczej.

snooOciepla się na zewnątrz, ale również wewnątrz klubu atmosfera coraz bardziej gorąca. Wkraczamy w fazę ostatecznych rozstrzygnięć. Niektórzy pną się resztkami sił w górę tabeli jak piłkarze w meczu polskiej ekstraklasy po 80 minucie, kiedy to zawsze im pod górkę. Inni już padli z hukiem jak Endrju Gołota po ciosie Salety. W czwartej lidze mamy już pierwsze rozstrzygnięcia - czołowe trio to Marek Żuchowski, Szymon Duda i Damian Burzyński.

snooPięć kolejek minęło. Zaczynaliśmy edycję w głębokich mrozach – skończymy w miejmy nadzieję, wiosennej aurze. Połowa Ligi za nami a w miarę upływu czasu zarówno pogoda za oknami, jak i sytuacja w tabelach wydaje się w ogóle nie klarować. Nieliczni są dobitnie zadowoleni ze swoje dotychczasowej postawy. Wielu natomiast gra „w kratkę”, lub po prostu przy stole wygląda jak dziecko we mgle.

snooI znów sytuacja, która co edycję powraca mniej więcej w połowie jej trwania jak kac w pierwszy dzień roku. Prawie każdemu już powinęła się noga i prawie każdy znalazł się już w punkcie, w którym zwycięstwo w danej grupie, w danej klasie gier, nie zależy już tylko od jego gry, ale również od tego czy inni też przypadkowo się w którymś meczu „wyłożą”. Po zaledwie trzech kolejkach w dwóch najwyższych klasach gier pozostało już tylko dwóch zawodników bez porażki. Emocje co weekend buzują, zwłaszcza, że snookerowe przeplatają się z poolbilardowymi z granej równolegle przez wielu zawodników Ligi Pool Bilarda. Jednym słowem, co weekend mamy ruch jak w Chinatown w czasie kręcenia filmu z Jackie Chanem.