Ulicą Dąbrowskiego prosto, jak na Kierskie. Cały czas jechać krajową 92, aż do Pniew. Po drodze jedno rondo, dwa fotoradary i trzy „czarne punkty” - także jechać ostrożnie. Na skrzyżowaniu w Pniewach w lewo, na Świecko. Stamtąd jeszcze kilka kilometrów i będzie znak, że zjazd po lewej, no i jesteśmy na miejscu! Lwówek. Przepiękna okolica – sięgające po horyzont pola, brzozowe zagajniki, pachnące wiosną sady – a pośrodku spokojne miasteczko, o równie majestatycznej aurze co jego nazwa. Labirynt ciasnych, krętych uliczek prowadzi do placu głównego, który (jak głosi legenda) widział więcej, niż najstarsza osoba z Lwówka czy nawet okolic.

 


A przy rynku – państwo w państwie. Snookerowa enklawa, o zagadkowej nazwie – Trick Shot Club. Osoba nieinteresująca się sportami bilardowymi mogłaby pomyśleć, że na pewno załatwia się tam jakieś ciemne sprawy, a w najgorszym wypadku sprzedaje narkotyki. Nic bardziej mylnego. Niewielki lokal na poddaszu, z widokiem na promienisty wzór głównego placu i zielonych okolic. Wystrój – można powiedzieć – domowy. Stół do snookera, stół do bilarda, bar, telewizor i projektor. Wszystko czego trzeba w dobrym i prosperującym klubie bilardowym.

Dobra dobra, ale o co właściwie chodzi z tym Lwówkiem?

Otóż o to, że klub należy do zbierającego już rozgłos w naszym poznańskim klubie ligowicza – Marcina Karłyka. Chcąc przełamać lody na linii Poznań-Lwówek, zorganizował w miniony weekend turniej, w którym wzięło udział kilku stałych bywalców 12ft oraz snookerowi zapaleńcy ze Lwówka. A wszystko przebiegało tak, jak lubimy najbardziej. Czerwona, kolor, czerwona, kolor – i tak od białego rana, do późnej nocy. Wyżywienie, obecność sędzi, a na koniec after party i możliwość noclegu. Pełna profeska! Można powiedzieć zestaw „all inclusive”. Organizator wiedział jak zapewnić uczestnikom zastrzyk adrenaliny podczas gry. Mecze rozgrywane były do jednego wygranego frejma. Wszystko, albo nic. Zawodnicy musieli naprawdę dać z siebie wszystko, aby móc dotrzeć jak najwyżej w tabelach. Chodziło jednak o coś więcej. O dobrą zabawę i integrację. Ekipa ze Lwówka zaprezentowała bardzo dobry poziom zarówno przy stole, jak i poza nim. Nasi klubowicze na pewno chętnie będą zaglądali do Trick Shot Clubu częściej.

 

 

kazik

Kazimierz Czernecki

 


 Tak mijała sobota. W miłej atmosferze, przy akompaniamencie huku bil wpadających do kieszeni. Pomimo niesprzyjającej pogody humory dopisywały. Huragan „Wampir” miał się pojawić dopiero następnego dnia.

 Ale wyprzedzam fakty. Zawodnicy podzieleni byli na dwie grupy:
Grupa A:
1. Kazimierz Czernecki
2. Dominik Hirsz
3. Marcin Jamroziak
4. Filip Ratajczak
5. Marcin Szofer

Grupa B:
1. Marcin Blachowski
2. Marcin Karłyk
3. Andrzej Jachniewicz
4. Miłosz Bąbelek
5. Maciej Szulczewski

 

 

filip

Filip Ratajczak

 

 

 Pomimo tego, że ostatecznie z pierwszej grupy wyszedł Kazimierz Czernecki i Marcin Jamroziak, a z drugiej Marcin Karłyk i Andrzej Jachniewicz, to każdy pokazał przy stole to, co najlepszego miał w zanadrzu.
 Filip Ratajczak to mistrz tego, co nazwać można „dojrzałą grą”. Marcin Szofer zaskakiwał trudnymi wbiciami, a Dominik Hirsz poddaje partie w przemiły sposób – naprawdę, rzadko gdy ktoś postanawia zakończyć grę, robi to w ten sposób, że sędzia aż ma ochotę zrobić „ooo”. Kazimierz i Marcin (Jamroziak) pewnie wywalczyli wysokie miejsca. „Wampir” wykorzystał swoją renomę poznańskiego pierwszoligowca i nie oddał frejma żadnemu z przeciwników.
 Maciej Szulczewski był duszą towarzystwa, Marcin Blachowski był o krok od wyjścia z grupy a Miłosz Bąbelek przez długi czas zajmował pierwsze miejsce na liście brejków, udowadniając, że wszystko jest do wbicia. Marcin Karłyk, jak na gospodarza przystało, reprezentował lwówczan w półfinałach.
 Nad tym, aby wszystko przebiegało według zasad czuwały dwie, doświadczone sędzie – Wiktoria Jendruszak i Sara Kwiecińska. Przy takiej obstawie żadne regułowe zagwozdki nie były straszne.
 
 Puchary rozdane, uprzejmości wymienione i z niecierpliwością czekamy na cynk o kolejnej odsłonie turnieju w Trick Shot Club we Lwówku. Jest to początek długiej i owocnej przyjaźni snookerowej braci.

 

sklad

od lewej: Marcin Karłyk, Wiktoria Jendruszak, Marcin Blachowski, Maciej Szulczewski, Dominik Hirsz, Marcin Jamroziak, Andrzej Jachniewicz, Marcin Szofer, Miłosz Bąbelek, Sara Kwiecińska