Długi weekend majowy obfitował w snookera. W Anglii zakończyły się Mistrzostwa Świata, a na lokalnym podwórku rozegrano coroczny Puchar Ligi na 6 czerwonych bilach. W zmaganiach w klubie 12ft udział wzięło 28 losowo rozstawionych śmiałków. Oprócz etatowych ligowców do turnieju postanowiły dołączyć osoby, które gościnnie grywają w turniejach organizowanych w naszym klubie. Mowa o braciach Michale i Łukaszu Bartkowiakach, doskonałym pooliście Krystianie Ćwikle czy lubianym studencie medycyny Krzysztofie Górniaku. Do rywalizacji zgłosili się również były zawodnik ligi poola i miłośnik snookera Robert Jankowiak oraz debiutujący w 12ft Dominik Hirsz, stawiający swe pierwsze kroki w klubie Trick Shot w Lwówku.


Już pierwsze mecze przyniosły niespodzianki. W swoim pierwszym meczu Przemysław Tic pokonał do zera trzecioligowca Macieja Stęsika. Analizując wyniki Przemka z tej edycji ligi łatwo wywnioskować, że regularne sparingi z przyjacielem Tomaszem Sobczakiem przełożyły się na większą pewność siebie przy stole. Innym zaskoczeniem pierwszej rundy było zwycięstwo Łukasza Bartkowiaka nad Marcinem Jamroziakiem. Satysfakcja z wygrania tego meczu nie wystarczyła Łukaszowi do szczęścia, bowiem w drugiej rundzie nie oddał frejma Emilowi Mądremu. Jego brat Michał również sprawnie eliminował zawodników z doświadczeniem pierwszo- i drugoligowym, czyli Marcina Dzbanuszka i Tomasza Bystrzyńskiego. I chociaż Łukasz i Michał to zawodnicy bez ligowego „ogrania”, a na sparingach grają zazwyczaj przeciwko sobie, osiągnięte przez nich wyniki przestają dziwić, kiedy przypomnimy sobie ich występ w turnieju noworocznym. Ćwierćfinał dla Michała, dla Łukasza półfinał po zwycięstwie nad Tytusem Pawlakiem. 3 maja bracia zatrzymali się dopiero na późniejszych finalistach.


Skoro o nich mowa – ich pojedynki przyciągały kibiców i cieszyły oczy nawet świeżo upieczonych miłośników snookera. Wysokie brejki i szybkie tempo – tego właśnie oczekiwali widzowie. Krystian Ćwikła dotarł do finału tracąc po drodze dwie partie – padły one łupem Jakuba Wielińskiego i Marcina Karłyka. Łatwiejsze zwycięstwa Krystian odniósł w pojedynkach z Szymonem Grewlingiem oraz Michałem Bartkowiakiem. Tegoroczny maturzysta był również autorem najwyższego brejka turnieju. Oprócz pięciu „dwudziestek” może się pochwalić podejściem w wysokości 56 punktów.


Jednak to Krzysztof Górniak zachwycał tego dnia najbardziej. W pięciu meczach rozegranych tego dnia – z Wojciechem Ptakiem, Tomaszem Kasińskim, Łukaszem Bartkowiakiem, Pawłem Deckertem i ostatecznie z Krystianem Ćwikłą – Krzysztof nie stracił ani jednego frejma. Ponadto wbił sześć notowanych brejków, w tym aż dwie „czterdziestki”. O tym, jak dynamicznym Krzysztof jest zawodnikiem może świadczyć fakt, że po finale zaplanowanym na 21:50 Krzysiek spokojnie obejrzał pierwszą połowę półfinału LM, który rozpoczął się o 20:45.


Kolejne odsłony turniejów już w wakacje, tymczasem wracamy do zmagań ligowych. Niezmiennie zapraszamy do klubu 12ft!