Minionej niedzieli, podczas której oprócz śniegu i gradu kilka zmian pogodowych można było zaobserwować, odbył się kolejny turniej z cyklu Summer Time w pool bilardzie. 10 bil - bo o tej odmianie mowa, może 10 niespodzianek nie przyniosła, ale kilka na pewno. W klubie powiało… i wcale nie myśląc tutaj o wiatrakach ponad snookerowymi stołami. Faworyci poszybowali w obłoki, niczym dachy podczas Huraganu Katrina. Niektórzy zaś, złapali grunt pod nogami i pewnie stojąc, przebrnęli przez większą część turnieju zapewniając sobie kolejne dawki punktów do rankingu.


Zaczęło się o 12:00. Do klubu przyszli pierwsi uczestncy zmagań i w pierwszych już meczach dostrzegliśmy powiew niespodziewanych wyników. Na początku pretendent do poczwórnej korony tego lata w pool bilard - Piotr Słodzinka , odczuł wady niskiego ciśnienia. W swych pierwszych dwóch meczach przegrał 3:5 z Emilem Mądrym i Danielem Kozą, skreślając dla siebie definitywnie awans z grupy. Skoro mowa o mądrości to Emil w dokładnie odwrotnym stosunku jak Słodki mecze wygrał i pewnie awansował do fazy pucharowej z pierwszego miejsca grupy A. W grupie B także kilka informacji, które niejednego mogłyby zaskoczyć. Piotr Ptaszyński swych skrzydeł nie rozwinął i swoje mecze oddał wręcz w prezencie swym przeciwnikom, przegrywając 1:5 i 0:5. Ciężka potyczka w dalszych perypetiach grupy B sprawiła , że to Szymon Grewling w niesamowitym deciderze wyszedł z grupy jako pierwszy, pokonując Nikodema Jankowiaka 5:4 .Wiatrak i Szulczewski rozpoczęli zmagania grupy C. Szybko zwiał Wiatrak Szulczewskiego ze stołu, pokonując go ze stanem 5:3 na swoją korzyść. Obaj też wyszli z grupy C , nie pozostawiając suchej nitki na Bolesławie Krzeszkiewiczu, który swoje mecze, podobnie jak Ptaszyński, podarował nie wygrywając ani jednej partii. Grupa D dość jednolicie w tabeli wygląda – 5:0 lub 5:3 . Tylko takie wyniki można podziwiać na rozpisce meczy . Z pierwszego miejsca wypełzł niczym krzyżak z pajęczyny Tomasz Bystrzyński, krzyżaka przy stole nie używając. Na drugim zaś miejscu w grupie uplasował się szczęśliwy jak Polacy po udanych protestach Krzysztof Borowczyk, któremu w pierwszym turnieju z cyklu Summer Time z grupy wyjść się nie udało . Na układ miejsc pomiędzy liderami grupy, wpływ miało bezpośrednie spotkanie, które Bystrzyński wygrał 5:3. Zmagania w turnieju zakończyli na fazie grupowej Krzysztof Dys i Robert Łuczkowski , którzy pod wpływem zmian ciśnienia i temperatury odczuli dyskomfort w swej grze i poprzegrywali ważne dla awansu spotkania.
Do Fazy pucharowej awansowała ósemka najwytrwalszych. Spotkania nabrały trochę innego rytmu – rozgrywane do 7 wygranych partii , dawały w kość po intensywnych potyczkach fazy grupowej. Trzy mecze ćwierćfinałowe rozgrywane równolegle od 16:20 i jeden od 17:30 zakończyły się nie lada niespodziankami. W pierwszym z nich odpadł Emil Mądry , którego zdeklasował Krzysztof Borowczyk aż 7:2. Dla Krzysztofa, jak sam mówił, był to zadowalający wynik, ponieważ rzadko kiedy na turnieju udawało mu się dojść tak wysoko. Drugi mecz to prawdziwy siurprajz dla wszystkich poolistów naszego klubu. Nikoś – pretendent do wygrania turnieju przegrał 4:7 spotkanie z Karolem Wiatrakiem, człowiekiem, który przez fazę grupową przeszedł bez żadnej porażki. Skoro mowa o niespodziankach w kolejnym meczu gorycz porażki musiał znieść Szymon Grewling. W rezultacie 7:2 pokonał go nieczęsty uczestnik rozgrywek polowych 12ft – Maciej Szulczewski, wbijając w ostatnim podejściu do stołu jedyną partię z kija podczas całego turnieju. Ostatni ćwierćfinał wygrał Tomasz Bystrzyński. Po dość wyrównanym spotkaniu w pierwszej fazie , w drugiej zaczął królować i dał popalić Danielowi Kozie wygrywając pewnie 7:3 walkę o awans do półfinału .
A skoro o Tomku mowa, idąc dalej drabinką natrafił na Szulczewskiego, któremu ciśnienie i pogoda nie przeszkadzały w grze. Powracający po spacerze z psem Bystrzyński nie postawił zbyt wielkiej poprzeczki Szulczewskiemu i przegrał z rezultatem 7:2 jednocześnie zapewniając sobie 3 miejsce w całym turnieju. W drugim półfinale , Karol Wiatrak zdmuchnął na 3 miejsce Krzysztofa Borowczyka, detronizując go wynikiem 7:1.
I spotkali się znów przy stole Szulczewski z Wiatrakiem. W finale pierwsze partie były dość wyrównane - do stanu 2:2 obaj zawodnicy szli łeb w łeb, błąd za błąd. Lecz coś w krzyżu zaczęło Szulczewskiego łupać. Wiatrak poczuł wiatr we włosach i kolejne partie pewnie wygrywał aż do stanu 8:3 , gdzie już wszyscy dowiedzieli się na czym stoją i co ich czeka w kolejnych turniejach. Karol Wiatrak mistrzem odmiany 10 bil w cyklu Summer Time 2017 ! Zasiał wśród klubowiczów, potwierdzając swoją formę na kolejne turnieje.
Po turnieju przetasował się nieco ranking pool bilarda. Na 3 i 4 miejsce spadli Jankowiak i Słodzinka . Na pierwszym uplasował się Szulczewski , a już za koszule ciągnie go wiatrak. Ci którzy jeszcze coś mogą powiedzieć nie są wcale daleko , a i dwa turnieje do końca są powodem do odrobienia strat. „Wszystko się może zdarzyć” – śpiewał Panasewicz z Lady Panku . Kolejny turniej z cyklu będzie rozgrywany w arcyciekawą odmianę 14+1 już 13.08.2017r.
Aktualny ranking znajdziecie TU

GRUPY
DRABINKA
PARTIE (wróć!) PARTIA Z KIJA