debel8bilNie samym futbolem człowiek żyje. W miniony weekend można było zdywersyfikować czas przeznaczony na emocje i rozrywkę, gdyż w klubie 12ft otwarto właśnie letni cykl rozgrywek SummerTime. Piłkarskie zmagania zeszły na dalszy plan a umysły zaprzątały zawody, który po raz pierwszy odbyły się w poznańskim klubie – deblowe zmagania bilardowe w odmianę 8 bil. Ciekawskich typu „ciekawe jak w to się gra” nie zabrakło, skutkiem czego na linii startowej ostatecznie stanęło osiem par.

Po raz pierwszy podczas Cyklu SummerTime zdecydowaliśmy się na rozgrywanie w ten sam weekend zarówno turnieju poolbilardowego jak i snookerowego. Mianownikiem wspólnym obu rodzajów zmagań było to, że w obu grało się dwuosobowymi drużynami. Wiele par skorzystało z tej okazji i zapisując się do turnieju 8 bil, zapisało się również do zmagań snookerowych. Nie trudno zatem zgadnąć, że grania było co niemiara i obrazek, w którym drużyna kończąc mecz poolbilardowy zaraz potem zaczyna mecz snookerowy, by potem od razu wrócić do pool bilarda, był całkiem częsty. Zatem na wyłonienie najlepszej pary w turnieju miał też jeszcze jeden czynnik, którego nie wszyscy wzięli pod uwagę: kondycja.

Zawodnicy zostali podzieleni na dwie czterodrużynowe grupy. Z tytułu, że do samego końca grano o jakąś stawkę – czy to o wyjście z grupy, czy o konkretne miejsce w drabince pucharowej, praktycznie wyeliminowało to spotkania o przysłowiową pietruszkę. Zwycięzcy grup wyszli do dalszej fazy gier nie bez problemów. Najlepsza drużyna grupy A, „Słyszę Rżenie” (Piotr Słodzinka, Tytus Pawlak) drżała do ostatniej chwili o wynik z wrocławską ekipą „Po Same Kule” (Casimiro Licciardi, Grzegorz Hołysz). Był to jedyny mecz tej grupy, który zakończył się deciderem – stanęło na 5:4 dla poznaniaków. Wrocławianie mimo tej minimalnej porażki, przeszli do fazy pucharowej, wychodząc z miejsca drugiego w grupie. W grupie B mieliśmy bardzo podobną sytuację. Do ostatniej decydującej partii siłowały ze sobą się drużyny „To Ci Jaja” (Wiktor Doberschuetz, Karol Szuba-Jabłoński) i Die Verkurvte Kugel (Piotr Ptaszyński, Krzysztof Borowczyk). Niemieckiej dokładności sugerowanej w nazwie zabrakło ekipie Die Verkurvte Kugel i to oni przegrali ten mecz 4:5. W grupie B jednak reperkusje przegranej z liderem były większe – Borowczyk i Ptaszyński przez tę porażkę niestety zakończyli swoje występy na fazie grupowej, mimo że widoczny był potencjał w tej parze, jeśli chociażby spojrzymy na listę partii z kija. Drużyna ta widnieje tam jako jedyna oprócz ekip, które dotarły do finału.

Wśród przyjezdnych ekip grających w turnieju oprócz wrocławian, mogliśmy oglądać występy duetu szczecińsko-starogardzkiego. „Muppet Show” (Paweł Flantowicz, Mariusz Kukułka) niezbyt sobie jednak poradzili. Co prawda odnieśli w trzech meczach jedno zwycięstwo nad „Jedno Modżajto Dla Mojej Świni” (Mateusz Gajewski, Marcin Jamroziak), jednak było to za mało by awansować do dalszych gier.

Mecze fazy grupowej były na tyle albo zacięte w jednych przypadkach a w innych albo rozwlekłe, że trzeba było zmienić plany rozgrywania pojedynków turnieju. Nie udało się wszystkich spotkań przeprowadzić w sobotę, tak więc mecze z drabinki zostały przeniesione na niedzielę. Pierwsza faza pucharowa była od razu półfinałami. W każdym meczu mogliśmy zaobserwować partię z kija, jednak zmagania nie należały do tych emocjonujących, gdyż były raczej z tych jednostronnych. „Nikodem & Mikołaj” w składzie: Nikodem Jankowiak, Mikołaj Stęsik odprawili ekspresowo 6:1 zwycięzców grupy A, czyli duet „Słyszę Rżenie”, przy okazji w jednej partii nie pozwalając im w ogóle podjeść do stołu. „To Ci Jaja” również po drodze do zwycięstwa wbili jednego „laczka”, oddając wrocławskim przeciwnikom jedynie dwie partie.

Finał przypominał do złudzenia spotkania wcześniejszej rundy. „Nikodem & Jankowiak” szybko wyszli na prowadzenie, które kontrolowali do samego końca meczu. „To Ci Jaja” wygrali jedynie dwie partie. Co ciekawe – rezultat 6:2 na korzyść Jankowiaka i Stęsika był udanym rewanżem za blamaż z fazy grupowej. Wtedy to, późniejsi triumfatorzy zawodów, sromotnie przegrali z późniejszymi finalistami 1:5. Udana zemsta.

Był to pierwszy z czterech turniejów poolbilardowych tegorocznego Cyklu SummerTime, który zakończony będzie piątym turniejem finałowym dla najlepszej szesnastki klasyfikacji. Kolejne zawody przy ośmiostopowych stołach odbędą za trzy tygodnie, w niedzielę 22 lipca, kiedy to zagramy w odmianę 14/1. Zapisy od kilku dni są otwarte. Już dziś gorąco zapraszamy!