Pierwszy turniej snookerowy Cyklu SummerTime przyniósł pierwsze rekordy. Za nami kolejna odsłona deblowych zawodów 2vs2, która w swojej siedmioletniej historii wyróżniła się najwyższą odnotowaną dotychczas frekwencją. Na liście startowej mogliśmy bowiem doliczyć się siedemnastu duetów zdeterminowanych na walkę o zwycięstwo do ostatniej kropli krwi, lub bili czarnej. Można przy okazji zaobserwować niecodzienne zjawisko. Prestiżowy dysonans pomiędzy poznańskim 2vs2 a innym cyklicznym turniejem rozgrywanych na względnie podobnych zasadach, czyli Drużynowymi Mistrzostwami Polski rokrocznie się powiększa. W DMP dwa tygodnie wcześniej wystąpiło zaledwie 6 zespołów. Pojawia się pytanie, który turniej powinien być eliminacjami do którego? ;)

niko
Nikodem Jankowiak

Cztery grupy, mnóstwo grania, tłok w klubie i powtarzające się w kółko pytanie „kto teraz? ja czy ty?” – to były znaki szczególne minionego weekendu w klubie 12ft. Obrońcy tytułu nie pojawili się razem, by bronić zeszłorocznego osiągnięcia – podjęli próbę obrony tytułu z nowym partnerem. Karol Szuba-Jabłoński całkiem nieźle się do tego zabrał. Wraz z Piotrem Słodzinką wygrali najbardziej liczną grupę A tracąc pojedyncze frejmy z lwówecką ekipą „Nieobliczalni z Zadupia” (Waldemar Manyś, Marcin Karłyk) oraz z głogowskimi „Gilami Reaktywacja” (Tomasz Leśniak, Jarosław Strugała). Grupa ta była wybitnie wyrównana – każda drużyna odniosła zwycięstwo, a do fazy pucharowej, przy równej liczbie zwycięstw, dzięki bezpośredniemu starcia awansowała inna ekipa z Lwówką – „Ubieramy Fartuszki” (Filip Ratajczak, Miłosz Bąbelek).

W grupie B najlepiej sobie radzili wieczni faworyci tychże zawodów, czyli Wiktor Doberschuetz i Tytus Pawlak, występujący tym razem pod kolejną końską wariacją nazwy drużyny w brzmieniu „Końśliwy strzał”. Z fazą grupową poradzili sobie dość łatwo, męcząc się jedynie z ekipą „Bez Znaczenia” (Mateusz Rusin, Maciej Śniegowski), z którą zwyciężyli dopiero po trzecim, decydującym frejmie.

W tej grupie znalazł się drugi z obrońców tytułu – Marcin Jamroziak, który wraz z bydgoszczaninem Mateuszem Gajewskim wystąpił pod szyldem „Jedno Modżajto Dla Mojej Świni”. Z taktycznego punktu widzenia, zabieg ten okazał się być chybiony. Duet w trzech meczach wyszarpał jedynie jednego frejma (przeciwko „Bez Znaczenia”) i znalazł się na szarym końcu w klasyfikacji turniejowej.

W grupie C upatrywano wśród faworytów do awansu przede wszystkim parę Sebastian Wawrzyniak, Tomasz Bystrzyński, występujący pod nazwą „Nieślubne Dzieci Szymona G.”, głównie za sprawą Wawrzyniaka, który triumfował w tym turnieju dwa lata temu. Rzeczywistość okazała się nieco inna – z pierwszego miejsca do fazy pucharowej „wyszedł” „Krzysztof Ibisz” (Maciej Szulczewski, Karol Tyszer). W decydującym o przewodnictwie w grupie Maciej z Karolem po emocjonującym i wyrównanym pojedynku pokonali 2:1 Sebastiana i Tomka.

Grupa D była najbardziej wyrównana spośród wszystkich w tegorocznym turnieju 2vs2. Każda drużyna zanotowała porażkę i każda posmakowała smak zwycięstwa. O tym, że „Mikołaj & Nikodem” (Mikołaj Stęsik, Nikodem Jankowiak) znaleźli się przed wrocławską ekipą „Po Same Kule” (Casimiro Licciardi, Grzegorz Hołysz) przy równej liczbie zwycięstw, zadecydowało bezpośrednie spotkanie. Ciekawostką jest to, że Stęsik i Jankowiak przegrali spotkanie z zachodniopomorską drużyną „Muppet Show” (Paweł Flantowicz, Mariusz Kukułka), jednak tym drugim nie udało się awansować do fazy pucharowej, gdyż okazało się to być ich jedynym zwycięstwem.

Faza pucharowa okazała się być arcyciekawą. Zaczęło się od sensacyjnego odpadnięcia liderów grupy A. Karol Szuba-Jabłoński i Piotr Słodzinka okazali się być mocni tylko na papierze. Licciardi i Hołysz w miarę pewnie odprawili ich z turnieju bez straty frejma.

W kuriozalny sposób zakończyło się spotkanie między „Nieślubnymi Dziećmi Szymona G.” a „Końśliwym Strzałem”. Mecz mógł się podobać, poziom obu drużyn był wyrównany a zgromadzeni widzowie oglądać mogli równorzędną wymianę ciosów. Wszystko to jednak poszło w zapomnienie, gdyż całe spotkanie sprowadziło się do ostatniej czarnej w decydującym trzecim frejmie, którą Tytus Pawlak w niekontrolowany sposób po trzech bandach wbił do środkowej kieszeni. Szczęśliwe 2:1.

Wikt
Wiktor Doberschuetz

Równie zacięte spotkanie rozegrali „Mikołaj & Nikodem” z „Ubieramy Fartuszki”. Tu również mogliśmy oglądać spotkanie do ostatniej czarnej, choć po pierwszym frejmie na to się nie zanosiło. Pierwsza partia spotkania, to ciężki nokdaun lwóweckich zawodników, którzy jednak umieli się otrząsnąć z tego i wrócić do pojedynku. Ostatnia czarna należała do ekipy „Mikołaj & Nikodem”, którzy w przeciwieństwie do Pawlaka umieścili ją dokładnie w tej kieszeni, w której zamierzali.

W półfinałach „Końśliwy Strzał” pomocy szczęścia już nie potrzebował. Po dwóch frejmach drużynę „Po Same Kule” wysłał w podróż powrotną do Wrocławia. Tradycyjnie już w drugim półfinale męczyli się „Mikołaj & Nikodem”. Problemy sprawiał im „Krzysztof Ibisz”, który ośmielony zwycięstwem w grupie pewnie przemknął przez ćwierćfinał. Tutaj dobra passa Szulczewskiego i Tyszera się zakończyła, choć zmusili przeciwników do rozegrania trzech frejmów.

Finał to był poligon służący do pobijania najwyższego brejka turnieju. Po wygranym pierwszym frejmie przez Tytusa i Wiktora, Nikodem z Mikołajem zmajstrowali brejka 31, który umieścił ich na szczycie listy brejków. Podejście to zagwarantowało im na tyle dużą przewagę, że doprowadzili do wyrównania stanu meczu 1:1. Decydująca odsłona należała jednak ponownie do „Końśliwego Strzału”. Doberschuetz z Pawlakiem najpierw doprowadzili do białej gorączki przeciwników budując identycznego brejka jak frejma wcześniej oni sami. Przy czarnej na 38 punktów w podejściu, Tytus się jednak pomylił. Skończyło się wyrównaniem najwyższego brejka turnieju oraz przede wszystkim wygraniem całego finału 2:1. Tytus Pawlak i Wiktor Doberschuetz wygrywają 2vs2, powracają na tron po dwóch latach przerwy i notują czwarty tego typu sukces na siedem odsłon tego turnieju. Gratulacje!

Cykl SummerTime oficjalnie został zatem otwarty. Pojawiły się pierwsze nazwiska w snookerowej klasyfikacji. Kolejna okazja do zdobycia punktów rankingowych, już w najbliższy weekend, kiedy to zagramy w snookera z dodatkową bilą pomarańczową za 8 punktów i fioletową za 10, czyli w Snooker Plusa. Zapisy przyjmujemy do czwartku do 21:00. Zapraszamy!