Gdy oczy całego świata zwrócone były na wschód, oglądając rozgrywki finałowe Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej poznańscy miłośnicy snookera mogli podziwiać zmagania czterdziestu pięciu śmiałków przy dwunastostopowym stole. Najważniejszy turniej w roku – Otwarte Mistrzostwa Wielkopolski – już za nami. Oj działo się…

...ale nie od początku.

DRABINKA

LISTA BREJKÓW

Wymagania zawodników co do terminów spotkań spowodowały pewne perturbacje drabinkowe, przez co w piątek rozegrane zostało tylko osiem spotkań (w sobotę i niedzielę zagrano kolejno 18 i 17!). JUż pierwszego dnia było na co popatrzeć.
Pierwszy mecz i od razu zaskoczenie – Szymon Grewling wyeliminowany na starcie przez Jakuba Wielińskiego. Zwycięscy zabrakło chyba sił na kolejny mecz, bo jego wczesny zapał ostudził Marcin Smorawski, który dołożył do swojej puli dwa frejmy przeciwko Konradowi Kubasiewiczowi. Podobna sytuacja punktowa wystąpiła u góry drabinki – pewne zwycięstwo Macieja Szulczewskiego nad Wojciechem Ptakiem, porażka z Sebastianem Wawrzyniakiem, a ambicje naszych klubowiczów ukrócił najznamienitszy z nich wszystkich, czyli Karol Szuba-Jabłoński, nie oddając byłemu ligowcowi jednej partii. Na swój kolejny mecz musiał jednak poczekać do ostatniego dnia rozgrywek.

A w międzyczasie była tłoczna sobota. Zawodnicy wykazali się przeczuciem rasowego uczestnika gier bukmacherskich, bo podobnie jak w przypadku piłkarskiego meczu o trzecie miejsce znaczna większość sobotnich spotkań kończyła się wynikiem 2:0. Tego dnia na pierwszym planie można było dostrzec trzy nazwiska – Tyszer, Dzbanuszek i Relich.
Karol otworzył weekendowe zmagania wygraną z Andrzejem Jachniewiczem. Następnie zebrał skalp z tytana… znaczy Tytusa Pawlaka, który przyznał, że najzwyczajniej w świecie Karol w tym meczu grał lepiej. Jego kolejnym przeciwnikiem był jednak zeszłotygodniowy zwycięzca w turnieju Snooker Plus - Wiktor Doberscheutz, który nie dał sobie odebrać przepustki do niedzielnych rozgrywek.
Czy da się wygrać trzy mecze z rzędu zdobywając dwie partie? Tego właśnie dokonał Marcin Dzbanuszek, a wszystko dzięki jego „potencjalnym” przeciwnikom. Walkower od Bartłomieja Zacniewskiego, wywalczony mecz z Danielem Kozą (nota bene Daniel podobnie jak Marcin przeszedł dalej otrzymując walkowera), a na dokładkę poddane spotkanie przez Adriana Walkowiaka. Dobrą passę powstrzymał dopiero Grzegorz Sroka, odnosząc pewne zwycięstwo.
Gdy z ust 12ft-ych obserwatorów można było wyczytać słowa „Maciej Relich”, zaraz potem gdzieś z trybun padało szeptem „on gra zbyt dobrze!”. Trudno temu zaprzeczyć: Tomasz Leśniak, Jarosław Strugała, Maciej Stęsik, Ariel Trębocha, Waldermar Manyś, Wiktor Doberscheutz – żaden z tych zawodników nie zdołał urwać zawodnikowi ze Szczecina nawet jednej partii. Dodam tylko, że wymieniłem wszystkich przeciwników Macieja aż do półfinału turnieju włącznie. W ten sposób płynnie przechodzimy do ostatniego dnia mistrzostw.

Zdradziłem już, że Maciej Relich dotarł do samego finału. Dwa, z trzech ostatnich pojedynków Macieja zapowiadały się bardzo ciekawie. W ćwierćfinale spotkał się z Waldemarem Manysiem, który konsekwentnie od piątkowego wieczoru wygrywał wszystkie swoje spotkania (z Maciejem Śniegowskim, Arturem Urbaniakiem, Mateuszem Piechowiakiem oraz Grzegorzem Łoniewskim). W tym samym czasie aktualny Mistrz poznańskiej Ligi Snookera, Wiktor Doberschuetz, po zaciętym pojedynku 1/8 finału pokonał najmłodszego zawodnika turnieju, czternastoletniego zielonogórzanina Antoniego Kowalskiego, aby następnie dołączyć do wspomnianego już Grzegorza Sroki, a pokonawszy tę przeszkodę, zmierzyć się w półfinale właśnie z Relichem.
Tymczasem po drugiej stronie drabinki walkę o wysokie miejsce podjął Pan Paweł Deckert. Ogrywając Jacka Kubackiego (Toruń), Kazimierza Czarneckiego oraz Kamila Geislera (Nowy Tomyśl) pokonywał kolejne szczeble turniejowej drabinki, aż na drodze do ćwierćfinału zatrzymał go Filip Ratajczak (Lwówek). Ten, po wygranej z rutynowanym pierwszoligowcem, stanął do pojedynku z Marcinem Karłykiem (Lwówek). W bratobójczym spotkaniu lwówczan szalę na swoją korzyść zdołał przechylić Marcin i to on właśnie zameldował się w półfinale gwarantując sobie tym samym miejsce na podium. Kim jednak był jego pólfinałowy przeciwnik?

To ni mniej ni więcej obrońca tytułu Mistrza Wielkopolski z zeszłego roku – Paweł Rogoza ze Szczecina. Od początku swoich gier szedł jak po swoje, pokonując Szubę-Jabłońskiego oraz Krzysztofa Górniaka (który zakwalifikował się do ćwierćfinału po szybkim zwycięstwie z Piotrem Gazdą i trochę dłuższym z Mikołajem Stęsikiem). W półfinałach szczecinianie nie pozostawili złudzeń, nie oddajac partii zdominowali przeciwników aby wewnętrznie, zachodniopomorsko rozstrzygnąć losy tytułu.

W finale setki nie było, niestety. Było za to dużo dobrej i odpowiedzialnej gry, bo Relich z Rogozą znają się jak łyse konie i wiedzą, że byle błąd może zaważyć o losach frejma. I tak też było - każda pomyłka po jednej stronie była wykorzystywana przez drugą. I tak na zmianę. Jednak zwycięzca mógł być tylko jeden. Na wstępie – pewna wygrana Macieja [82:29] i... co by nie mówić zapachniało sensacją. Potem waleczna odpowiedź Pawła [(38) 50:55 (21)] i szybkie wyjście na prowadzenie [16:72 (24,31)]. Pomimo apetytu widzów na ogromne emocje i decidera Paweł przypieczętował swoje zwycięstwo, wygrywając ostatniego frejma [(21) 35:59 (21)].

Paweł Rogoza zdobył po raz trzeci tytuł Mistrza Wielkopolski, a co najważniejsze jako pierwszy w dziesięcioletniej historii tego turnieju zdołał obronić tytuł z poprzedniego roku. W klasyfikacji zwycięzców OMW wyprzedził Bartłomieja Zacniewskiego (Szczecinek) o jedno oczko i zapewne ciężko będzie w najbliższych latach znaleźć kogoś, kto równie skutecznie będzie walczyć w najważniejszym z wielkopolskich turniejów.

Pierwszy raz w roli Sędziego Głównego OMW wystąpiła Sara Kwiecińska. Z roli wywiązała się błyskotliwie i dzięki temu cały turniej odbył się bez opóźnień. W tym roku nie wsparli nas poznańscy sędziowie, ale jak zwykle mogliśmy liczyć na obecność w roli zawodniczek jedych z najlepszych i najbardziej doświadczonych sędzi w Polsce: Gosi Kanieskiej i Marzeny Łagowskiej. Najważniejszy mecz turnieju sędziowała Wiktoria Jendruszek. Dziękujemy Paniom serdecznie!
Wszystkim uczestnikom turnieju gratulujemy wyników! Zapraszamy na kolejne turnieje w cyklu Summer Time 2018!

KLASYFIKACJA:
1. Paweł Rogoza
2. Maciej Relich
3. Wiktor Doberscheutz i Marcin Karłyk
Najwyższy brejk: Maciej Relich 60pkt

Sędzia główna: Sara Kwiecińska
Sędzia finału: Wiktora Jendruszek