1414Jedna z przyjemniejszych odmian. Od czasu do czasu grana rozrywkowo w klubie 12ft. Określa się ją wielorako - choćby jako straight pool, 14.1 kontynuacja, 14/1 nieskończona, czy choćby najprościej 14/1. Każdy kto się w nią bawi, twierdzi, że w miarę ogarnia przepisy. Minionej niedzieli, przy okazji turnieju okazało się, że chyba jednak nie do końca. Rzadko bowiem możemy obserwować przed pierwszymi meczami zawodników, niczym studentów przed drzwiami sali egzaminacyjnej, przeglądający strony by w ostatniej chwili posiąść wiedzę znajomości przepisów.

 

Takich sytuacji było co najmniej kilka w trakcie turnieju. Wbita jest czternasta bila i zaczyna się analiza sytuacji, konsulting na żywo ze stołem obok, odpalanie smartfona – co gdzie ustawia się w momencie przywrócenia czternastu bil na stół. Gdy dodamy do tego zagadnienia zagrywania bili stycznej / zamrożonej, czy koniecznej ilości bil mających kontakt przy otwarciu to momentami w 12ft mieliśmy mały klub dyskusyjny. Zawodnikom w miarę udało się uniknął regulaminowych pomyłek, a te które się wydarzyły zostały określone jako drobne i nie mające wpływu na przebieg pojedynku.

Dziewięć osób – tylu nas było. Taka zgraja musiała się w większości dokształcać na bieżąco. Podzieleni zostali oni na dwie grupy. Grupy, które wprawne oko znające poziom klubowych zawodników określiło jako interesujący podział. W grupie A celowano w przynajmniej jedno nazwisko z prognozą awansu. W przypadku grupy B szanse każdego z czterech zawodników na awans oceniano na 25%.

W grupie A rozgrywki ułożyły się dość ciekawie. Żaden z zawodników nie wyszedł do fazy pucharowej bez porażki na koncie. Nawet zajmujący ostatecznie pierwszą pozycję Remigiusz Wyrzykiewicz musiał uznać wyższość po zaciętym pojedynku czwartego w tabeli Szymona Grewlinga. To nie koniec ciekawostek – najcięższy nokdaun zaliczył Piotr Kurek, który przegrał z liderem 8:63, co nie przeszkodziło mu zająć ostatecznie 3 miejsca w tabeli z dwoma zwycięstwami na koncie. Wybitnie nie poszedł ten turniej Krzysztofowi Borowczykowi, który odnotował pięć porażek na pięć gier. Większość z nich przegrał znacznie i tylko z Kurkiem uległ po wyrównanej walce.

O tym jak wyrównane rozgrywki mieliśmy w grupie B świadczą najlepiej bilanse małych punktów zawodników. Zwycięzca tabeli Piotr Słodzinka w trzech zwycięstwach dorobił się ich w sumie 28 na plusie. Najgorszy bilans to dokładnie taka sama wartość, z tym że na minusie Piotra Ptaszyńskiego. Co ciekawe, zajął on z jednym zwycięstwem trzecie miejsce, a czwarty Marcin Jamroziak, który nie wygrał ani jednego spotkania miał bilans punktów od niego lepszy. Połowa spotkań tej grupy zakończyła się różnicą pięciu lub mniej punktów. Obok Piotra, stalowymi nerwami wykazał się również Emil Mądry, który dołączył do dwójki awansujących z tej grupy do fazy pucharowej.

W fazie pucharowej Remigiusz Wyrzykiewicz wziął się już porządnie do roboty. Wypadek przy pracy w postaci porażki z Grewlingiem poszedł w niepamięć i zawodnik o brejku życiowym 45 rozprawił się szybko i łatwo w półfinale z Emilem Mądrym 63:18. Mocno iskrzyło w drugim półfinałowym spotkaniu. Piotr Słodzinka nie mógł znaleźć sposobu na wicelidera grupy A – Mikołaja Stęsika. Mikołaj powiększał a następnie utrzymywał bezpieczną przewagę nad rywalem. Piotr nie mógł solidniej wejść w mecz, brakowało mu serii punktowych, co z czasem uwidaczniało coraz bardziej jego frustrację, z kulminacyjnym momentem ciśnięcia patyka o podłogę. Mecz z emocjami, ale bez większej zaciętości. 68:36 dla Stęsika.

W finale spotkali się zawodnicy, którzy już raz grali ze sobą w tych zawodach. Co więcej – spotkali się bilardziści widniejący na szczycie listy brejków, a więc najwyżej brejkujący i najczęściej brejkujący. Na etapie gier grupowych Remik wygrał z Mikołajem 50:34. W finale nie było już go stać na gest luzu wobec Stęsika, nie ryzykował i czym prędzej mknął do linii mety przy 70 punktach. Mikołaj jedynie pomachał odjeżdżającemu przeciwnikowi i tym razem zdobył już tylko 29 punktów. Gratulacje dla zwycięzcy!

W bilardowym Cyklu SummerTime jesteśmy już zatem na półmetku. Rozegrano dwa z czterech turniejów. Trzecie zawody są przewidziane na drugą połowę sierpnia. W bilardowym rankingu przybyły kolejne nazwiska i już gołym okiem widać, że ktoś się będzie musiał obejść smakiem gdyż, do Finału SummerTime kwalifikuje się najlepsza szesnastka klasyfikacji. A zapewne z kolejnymi zawodami liczba zawodników w rankingu będzie się zwiększać.