Trzeci turniej padł łupem Ariela Trębochy. Tym razem 12ft Cup uznawany za mistrzostwa naszego klubu. To wyjątkowo udane Summer Time w jego wykonaniu - mimo, że odwiedza nas od paru lat to jeszcze smaku zwycięstwa turniejowego nie zaznał poza tegorocznymi rozgrywkami. Największy puchar z minionego weekendu dorzucił do tych zdobytych w Team Grand Prix i Bilardzie angielskim.


A w finale, po zaciętym pojedynku zakończonym wynikiem 3:2, pokonał absolutnego faworyta - Pawła Rogozę. Szczecinianin miał apetyt na piąte zwycięstwo w tym turnieju, ale tym razem podbita została statystyka przegranych finałów. Niemniej, pozostaje on absolutnym rekordzistą jeśli chodzi o kategorię runners-up bo wystąpił w ostatnim meczu 12ft Cup już po raz siódmy!
W turnieju bardzo dobrze zagrał Tomasz Spider Bystrzyński, który ku swojej ale i rodzimej publiczności uciesze urwał frejma późniejszemu zwycięzcy turnieju. Niestety działo się dopiero na poziomie ćwierćfinału, więc ostatecznie Spider do domu pojechał bez pucharu.
Swój kawałek żelaza z plastiku zabrali ze sobą Mikołaj Stęsik i Tytus Pawlak, którzy po w niezbyt wymagającej dla siebie drabince pewnie ograli niżej rozstawionych przeciwników. Mógłbym powiedzieć, że opór napotkali dopiero w półfinałach, ale raczej można to nazwać murem nie do przeskoczenia - bo Mikołaj zagrał z Arielem, a Tytus z Pawłem. Wyniki 0:2 nie oddają jednak jakości spektaklu w obu przypadkach, bo zarówno Tytus jak i Mikołaj szanse mieli, ale ich nie wykorzystali. Cóż się dziwić, grali z jednymi z bardziej doświadczonych zawodników krajowych.
W tabeli brejków pierwsze pozycje okupują Paweł Rogoza z 59. punktami oraz Antoni Kowalski, który zaliczył o 10 oczek mniej. Co warte podkreślenia, utalentowany młodzik z Zielonej Góry przegrał już w drugim spotkaniu i nie miał szansy rozwinąć skrzydeł w turnieju napotykając na swej drodze Trebochę już w 1/8 turnieju.
DRABINKA
BREJKI