Zacznę od suchara. Co ma wspólnego Kinga Pietrzak i reprezentacja Brazylii w siatkówce? - Przegrali finał do zera. Ale to, co dla Brazylijczyków było porażką dla Kingi było wielkim sukcesem, a tak się właśnie złożyło, że równolegle do Finału Summer Time 2018 w snookerze rozgrywany był finał Mistrzostw Świata w siatkówce. Ariel Trębocha wbijał swoje 137 oczek czyszcząc stół ze wszystkich bil akurat wtedy, kiedy Polacy dobijali kanarkowych w drugim secie. Dorzuciwszy 75 i 50 w kolejnych partiach wtórował biało-czerwonym wzbijając się na niebotyczny, jak na ściany naszego klubu, poziom. Co za mecz! - w obu przypadkach.

BREJKI

DRABINKA

 

To czwarta setka na poznańskiej ziemi, ale najokazalsza. Do tej pory trzycyfrowymi brejkami mogli się poszczycić się tylko Patryk Masłowski 122 punkty oraz dwukrotnie Kacper Filipiak 102 i 100. Brakuje nam statystyki z poszczególnych spotkań, ale wydaje mi się, że w meczu do czterech wygranych nie zdarzyły się jeszcze trzy brejki 50+, tak więc nie ma co gadać i kłaniam się w pas grzywą zaczesując czubki butów Ariela Trębochy.
Dodajmy, że to pierwsza paczka turniejowa tego snookerzysty. Jak to mówią - było to kwestią czasu. Nas cieszy, że miejsce i czas złożyły się dla nas tak doskonale.

Drugie miejsce w turnieju finałowym Summer Time 2018 dla Kingi Pietrzak to nie lada niespodzianka. Nic jednak dziwnego, skoro to właśnie ona ostatnio pracuje najciężej nad formą, a jest dopiero na początku sezonu. Już w tym turnieju zapunktowała dwukrotnie w sposób zdecydowany (39, 33) i to w jednym meczu - przeciwko Panu Pawłowi Deckertowi. Zwycięstwo 3:1 dodało jej najwyraźniej skrzydeł, bo mimo braku tak wysokich podejść w kolejnej rundzie zdemolowała Wojtka Ptaka 3:0, a w półfinale, po zaciętym boju zdołała wygrać z Tytusem Pawlakiem.
Nie bez powodu piszę “zdołała”, bo pojedynek opiewał w zwroty akcji godne tej rangi turnieju. Zaskakujące i gładkie zwycięstwo w pierwszej potyczce Kingi postawiło Tytusa na baczność. Od tej pory uważnie i ostrożnie, z pełną rozwagą planował jak tu wyprowadzić w pole swoją przeciwniczkę na polu taktycznym. Udało się raz, ale za drugim Kinga wzięła poprawkę na dobrą grę w obronie i rozważniej planowała ataki. Ani się obejrzeliśmy a Tytus leżał na łopatkach i nieuchronnie mecz dążył do jego porażki 1:3. No ale, ostatni zryw i świetna gra w końcówce, może troszkę braku doświadczenia Kingi i zamiast zwycięstwa na tablicy pojawił się remis.
Ostatni frejm to była wojna, ale nie nerwów jakby się mogło wydawać. Ostatecznie mogli sobie ustawić tylko czarną i rozegrać partię na niej, bo tak właśnie rozstrzygały się losy tego półfinału. Spudłował Tytus, zostawił długą bilę Kindze, a ta jak gdyby nigdy nic… spudłowała. I właśnie dlatego trafiła, ale nie do prawego tylko do lewego rogu stołu. Ot psikus, ot fart, ale szczęście sprzyja lepszym i jakbym miał wskazać kto był lepszy to właśnie ten przysłowiowy włos, przechylając szalę na korzyść Pietrzak, bym dołożył.

Półfinał z drugiej strony odbył się pomiędzy Wiktorem Doberschuetzem a Arielem rzecz jasna. Poznaniak stawiał mocny opór i kiedy wydawało się, że wyjdzie na prowadzenie 2:0 nagle Trębocha włączył drugi bieg. Wyczyścił stół z kolorów w iście maintourowym stylu i wyrwał z frejma Wiktorowi. Nie pomogły już solidne podejścia, bo to nie robiło na Arielu wrażenia - wszak doświadczenia po turniejach TOP 16 ma już sporo. Sukcesywnie i solidnie obijał Wiktora aż do zwycięstwa 3:1, a nam pozostało trochę żalu, że drugi raz z rzędu nie będzie poznańskiego finału w Finale.

Z wyników, które padły we wcześniejszych rundach, a które warto zapamiętać, to zwycięstwo Szymona Grewlinga nad Filipem Ratajczakiem oraz Wojtka Ptaka z Tomaszem Spiderem Bystrzyńskim. Ozdobą turnieju niewątpliwie był także mecz polskiej 12-tki z 9-tką, czyli jednych z najlepszych snookerzystów w naszym kraju - Trębocha (Bobrowniki) kontra Rogoza (Szczecin). Tym razem szczecinianin już po czterech partiach musiał spakować kij do futerału, bo Ariel, jak już wiemy, w ostatni weekend września 2018 był nie do zatrzymania.

W całym turnieju cieszy aż 15. brejków 30+ a w tym aż 6. powyżej 50 punktów. I ta wisienka na torcie, gratulacje raz jeszcze Ariel!