9bilDługi weekend majówkowy to zazwyczaj tysiące pomysłów na spędzenie wolnego czasu. W końcu nadchodzi każdego pierwsze „dłuższe wolne” z całkiem przyjemną pogodą. Opcji jest co niemiara. Jednak nie każdy jest w stanie wybrać, czy zaplanować coś pod siebie i wówczas pojawiamy się my: 12ft. Dla miłośników bilarda, którzy ugrzęzli w miejskiej rzeczywistości rozgrywamy szybki, jednodniowy turniej w 9 bil, zwanym Turniejem o Puchar Ligi Pool Bilarda 12ft. Zawody te rozgrywaliśmy po raz piąty w historii. Do rekordowej frekwencji sprzed pięciu lat, gdy na linii startowej stanęło 22. zawodników sporo nam brakowało. Jednak połowa tej stawki, którą gościliśmy minionej środy to i tak lepszy wynik z notowanych w ostatnich latach.

Na liście startowej znalazło się kilku solidnych ligowców oraz znane nazwiska z bilardowego Cyklu SummerTime. Koktajl umiejętności, który zapowiadał ciekawe pojedynki w środowe popołudnie. Po rozlosowaniu czterech grup przez „sierotkę”  Cyrusa Sidora wszyscy zainteresowani w miarę jednogłośnie zaczęli się zastanawiać, czy będziemy mieć powtórkę z Finału SummerTime, w którym zmierzyli się w zaciętym pojedynku Łukasz Bartkowiak i Remigiusz Wyrzykiewicz. Życie jednak napisało inny scenariusz. Na etapie gier grupowych nic na to jednak nie wskazywało.

Zaczęło się od nieoczekiwanego obrotu wydarzeń jakim był brak obecności na zawodach Macieja Górnego z grupy A. To oznaczało dla Tomasza Sobczaka i Mikołaja Łukaszkiewicza będzie spotkaniem o to kto wyjdzie do fazy pucharowej z pierwszego a kto z drugiego miejsca. Być może fakt zapewnionego awansu i w miarę sporego przez to komfortu psychicznego panowie zażarcie się pojedynkowali. Sprawa zakończyła się po dziesięciu partiach, w których ostatecznie 6:4 lepszym okazał się być Sobczak.

W grupie B padła pierwsza partia zakończona w jednym podejściu. Jej autorem był Remigiusz Wyrzykiewicz w wygranym 6:3 spotkaniu z Marcinem Jamroziakiem. Najbardziej zacięty mecz tej grupy odbył się jednak między Bolesławem Krzeszkiewiczem a wspomnianym Jamroziakiem. Najwyższy odnotowany remis w tym meczu to 4:4. Od tego momentu Bolek złapał zadyszkę i nie dogonił przeciwnika, oddając mu kolejne dwie partie.

W grupie C najpewniej zaprezentował się Piotr Ptaszyński wygrywając oba spotkania. Układ tej tabeli mógłby być nieco inny, gdyby Adam Wrzecian nie przespał pierwszego pojedynku ze wspomnianym właśnie Ptaszyńskim. Co prawda uległ mu 0:6, ale kolejne spotkanie przegrane w ostatniej partii 5:6 z Michałem Bartkowiakiem podpowiada, że mógł on we wcześniejszym spotkaniu wykrzesać z siebie więcej umiejętności. Po wspomnianym zaciekłym meczu z Adamem, Michał Bartkowiak rzutem na taśmę zapewnił sobie awans z grupy z miejsca drugiego.

Grupa D, była grupą tylko w teorii, gdyż była ona okrojona jedynie do dwóch zawodników. Para Remigiusz Augustyniak – Łukasz Bartkowiak rozegrała ze sobą dość jednostronne spotkanie (1:6) o to kto z którego miejsca w „grupie” gdzie wyląduje w drabince fazy pucharowej.

A ta nam przyniosła praktycznie same zacięte mecze. Co ciekawe – im dalej w turniej tym były one mniej zażarte. Pierwsza runda energetyzowała wyłącznie wynikami 7:5 i 7:6. Tomasz Sobczak, mimo że pożegnał się z turniejem przez porażkę 5:7 z Remigiuszem Augustyniakiem, to na osłodę wpisał się na listę partii z kija. W drugim ćwierćfinale pachniało sensacją, gdy Michał Bartkowiak wygrywał z Remikiem Wyrzykiewiczem 5:4. Niestety dla tego pierwszego – ten drugi wziął się do roboty i ostatecznie wygrał kolejne trzy partie, zwyciężając w całym spotkaniu 7:5. Spotkanie Marcina Jamroziaka z Piotrem Ptaszyńskim wydawać by się mogło, że będzie teatrem jednego zawodnika, gdyż Jamroziak objął prowadzenie 4:1. Ptaszyński tanio skóry sprzedać nie zamierzał, skoncentrował się i nawiązał walkę. Od remisu 4:4 zawodnicy wygrywali naprzemiennie doprowadzając do stanu 6:6. Decider jednak wziął Jamroziak. Równie dramatyczny przebieg spotkania odnotowali Łukasz Bartkowiak i Mikołaj Łukaszkiewicz. Bratkowiak był o krok od zwycięstwa przy stanie 6:4 dla niego. Jednak przeciwnik zdołał doprowadzić do rezultatu 6:6. Decydująca partia jednak padła łupem bardziej doświadczonego z zawodników i Bartkowiak awansował do półfinału.

Półfinały przyniosły nam zgoła dwa odmienne mecze. W pojedynku Remigiuszy lepszym od Augustyniaka okazał się Wyrzykiewicz. Panowie walczyli do ostatniego możliwego końca, czyli do stanu 7:6. Drugi mecz tej fazy zakończył się najbardziej zdecydowanym zwycięstwem fazy pucharowej. Nikt w tej części turnieju nie zdobył tak mało partii jak Łukasz Bartkowiak. Urzędujący Mistrz Ligi Pool Bilarda 12ft kompletnie się zaciął  w pierwszej fazie pojedynku przez co przeciwnik Marcin Jamroziak mu „odjechał” i spokojnie kontrolował mecz obserwując spiętego Bartkowiaka. Mecz zakończył się rezultatem 7:3. Na pocieszenie w tym pojedynku Łukasz wpisał się po raz trzeci na listę partii z kija, przez co ostatecznie zajął na niej pozycję lidera.

Finał splótł losy Remigiusza Wyrzykiewicza i Marcina Jamroziaka po raz drugi w turnieju. Na etapie gier grupowych Remik wygrał 6:3. Bardzo podobnie wyglądała rozgrywka finałowa. Ponownie Wyrzykiewicz wygrał dwa razy więcej partii niż przeciwnik. Ponownie uzyskaną początkowo przewagę pielęgnował i mimo popełnianych błędów nie pozwalał przeciwnikowi się do niego zbliżyć. Efekt końcowy to 8:4 dla Remigiusza. Wyrzykiewicz wciąż potwierdza, że w 12ft jest nie do pobicia.