Miniony gorący weekend sprzyjał grillowaniu i opalaniu się nad brzegiem mieniącej się od słońca wody. Znalazło się jednak 20 śmiałków, którzy porzucili marzenia o sobocie i niedzieli spędzonych pod ogrodową parasolką, by sformować 10 drużyn i stanąć do walki w turnieju 2vs2 – deblowej rywalizacji w snookera. Czy pożałowali? Nie sądzę.

TERMINARZ

GRUPY

DRABINKA


Zawodnicy rozstawieni na sobotni poranek potrzebowali nieco czasu na rozruch – dwa pierwsze mecze zakończyły się wynikiem 2:0 na korzyść przedmeczowych faworytów. Swoją dominację w turnieju rozpoczęli Jachimowscy – ojciec Robert i syn Dawid, którzy pokonali nierozłącznych Tomasza Sobczaka i Przemysława Tica (Znikające Bile). Na drugim ze stołów zawodnik, który do rywalizacji zapisał się rzutem na taśmę - Maciej Śniegowski - dał odczuć, że zamierza dobrze zastąpić wcześniejszego partnera Mikołaja Stęsika - nieobecnego Marka Leicherta. Ta naprędce uzupełniona para, podpisująca się w weekend Do Przodu Gramy Nie Cofamy, pokonała Skazanych na Porażkę, co oznacza, że Mikołaj z pomocą Śniega nie oszczędził brata Macieja i jego partnera Tomasza Bystrzyńskiego.
Popołudniowe mecze to między innymi spotkania gościnne. Sobota okazała się dobrym dniem dla Gili, czyli przyjezdnych z Głogowa Jarosława Strugały i Tomasza Leśniaka. Ci zawodnicy wygrali swoje dwa pierwsze mecze z wynikiem 2:0. Poznaniacy byli mniej gościnni dla drużyny ze Szczecina (The Muppet Show). Paweł Flantowicz i Mariusz Kukułka swój pierwszy mecz wygrali, w drugim jednak musieli uznać wyższość stałych bywalców 12ft, duetu Do Przodu Gramy Nie Cofamy.
Czy to faul? Do stołu podchodzą dwie pary. Frejm pierwszy, otwiera Szymon Grewling. Zagranie kończy się, do stołu podchodzi… Szymon Grewling? Czy to możliwe? Tak! W meczu, w którym drużyna nazwana imieniem dobrego kolegi (skład: Sebastian Wawrzyniak, Paweł Deckert) spotkała się z Lożą Szyderców (Szymon Grewling, Piotr Kurek), ta zbieżność stała się obiektem wielu żartów. Żartem nie był natomiast wynik – 2:1 na korzyść Pawła i Sebastiana. Loży Szyderców udało się w ten weekend kilka razy postraszyć przeciwników wysoką przewagą zyskaną na początku frejma. Jednak to im będą śnić się po nocach ustawiane przez oponentów snookery.
Sobota nie przyniosła nam jasnych rozstrzygnięć, jednak to tego właśnie dnia padły trzy najwyższe brejki turnieju. 27 oczek to duma pary Do Przodu Gramy Nie Cofamy, drużyna Szymon Grewling może się pochwalić brejkiem w wysokości 24 punktów, 23 to natomiast wynik duetu Jachimowskich.
Niedziela – zaczyna się robić gorąco. Walka o miejsca w grupie staje się coraz bardziej zacięta. Pewni wejścia do półfinału mogą być KONIEc, czyli… yes, you’re right, Wiktor Doberschuetz i Tytus Pawlak. Nazwa ich drużyny nie zwiastuje jeszcze nic złego. Poznaniacy nadal okazują swą niegościnność (hej, przecież wcale nie jesteśmy tacy!) i odprawiają do domu duet The Muppet Show. Ich ostatni mecz ze Skazanymi na Porażkę potwierdził, że w rywalizacji grupowej tuż za zeszłorocznymi mistrzami w drużynowym snookerze uplasowali się Maciej Śniegowski i Mikołaj Stęsik. Bez wygranego frejma w grupie B drużyna Stanwoj (Wojciech Ptak i Stanisław Jackowski), jednak osobny medal za uśmiech i pozytywne nastawienie należy się tym właśnie zawodnikom. Niech Was nie zwiedzie oddany przez nich walkower – sprawczynią tego zamieszania nowonarodzona Emilka, wnuczka Pana Stanisława.
Co w grupie A? W niedzielnych meczach grupowych swoją dominację potwierdzili Robert i Dawid, którzy już jesienią staną naprzeciw siebie w rozgrywkach drugiej ligi. Zacięta walka o drugie miejsce trwała do samego końca. Ostatecznie to Jarosław Strugała i Tomasz Leśniak pożegnali się z miejscem w półfinale i z nami, zapewniając, że do Poznania jeszcze wpadną – brzmi jak groźba rewanżu?
Mamy więc pary! O miejsca w finale walczą Jachimowscy vs. Do Przodu Gramy Nie Cofamy, Koniec vs. Szymon Grewling. Apetyt na awans ma każdy, ale to Wiktor i Tytus chcą bronić swojego tytułu.  Atakują dzielnie. Jednak, jak to mówią „do trzech razy sztuka” – i tyle. Wyeliminowani przez Sebastiana Wawrzyniaka i Pawła Deckerta etatowi sparingpartnerzy nie zdobędą pucharu czwarty raz z rzędu. Drugie ze spotkań to piąty z kolei wygrany mecz duetu ojciec – syn. Oba półfinały zakończyły się wynikiem 2:0.
W finałowym pojedynku zawodnicy dostarczyli zdecydowanie więcej emocji. 1:0. 1:1. 2:1. 2:2. Mamy decidera! W ostatnim, bardzo zaciętym frejmie widać było determinację zawodników, słychać było poirytowanie w ich głosach i głębokie westchnienia, kiedy ta niebieska nie wpadła, i kiedy tamta czerwona nie ustawiła się za czarną. Ostatecznie, na wysokich kolorach, mecz zakończył się na korzyść Szymona Grewlinga – jednak to Paweł Deckert i Sebastian Wawrzyniak odebrali puchary za I miejsce w turnieju deblowym, a Dawid Jachimowski wrócił do domu z dwiema statuetkami – swoją oraz otrzymaną od Sebastiana. Miły gest uznania dla talentu drzemiącego w tym małym-wielkim zawodniku.
Tak zakończyliśmy turniej 2vs2. Miłośników mocniejszych wrażeń zapraszamy na turniej Team Grand Prix na początku września – cztery osoby przy stole to już wyzwanie, a sześć? Przekonajcie się sami.