Co się nie udało w turnieju deblowym, to udało się w grze na czas. Turniej ShootOut, mimo niezbyt udanego otwarcia gier grupowych, wygrał Tytus Pawlak. Jego oponent z finału , Michał Kozicki, rywalizował z nim dwukrotnie w czasie zawodów i jak się wydaje świetnie wyciągał wnioski z każdego kolejnego meczu niezwykle skutecznie prezentując się w pierwszym etapie rozgrywek przyczynił się do wyeliminowania jednego z faworytów - Sebastiana Wawrzyniaka.

 

TERMINARZ
GRUPY

To właśnie była największa niespodzianka ShootOuta. Słynący z szybkiej i skutecznej gry Wawrzyniak przegrał zaledwie dwa mecze - oba z późniejszymi finalistami, a jednak cztery kolejne zwycięstwa nie wystarczyły do utrzymania się w turnieju. Kiedy już w pierwszym meczu ograł go Kozicki nic nie wskazywało na to, że ten mecz będzie decydować o jego dalszych losach turnieju. Tymczasem dokładając kolejne zwycięstwa nad Bystrzyńskim, Kasińskim i Gruszkiewicz, Michał kroczył w stronę półfinału.
Oczywiście awans do dalszych gier nie byłby możliwy gdyby nie druga porażka Sebastiana w meczu z Tytusem, który z kolei zaliczył wpadkę w meczu z Tomkiem Spiderem Bystrzyńskim i tak samo zdawał sobie sprawę z tego, że jedno potknięcie może go eliminować w walce o półfinał. Niemniej, błąd taktyczny z pierwszego pojedynku, kiedy to przy nieznacznej przewadze Tytus zgubił bilę białą przy wbijaniu ostatniej bili na stole, więcej się nie powtórzył.
Podobnych błędów nie ustrzegł się Piotr Słodzinka, rywalizujący w grupie B, przegrywając w bardzo podobnych okolicznościach dwa pojedynki. Z pewnością za sporą niespodziankę możemy uznać przegraną z Szymonem Grewlingiem, ale przysłowiowe gwoździe do trumny Słodkiego wbijali jeszcze świetnie dysponowany tego dnia Tomasz Leśniak oraz Emil Mądry. Obaj panowie zagrali najlepiej spośród całej siódemki i awansowali do półfinałów, niemniej to właśnie grupa B okazała się bardziej wyrównaną i każdy z zawodników miał szansę na ostateczny sukces. Dość wspomnieć, że szaleńcza pogoń Macieja Śniega Śniegowskiego za Leśniakiem prawie się powiodła, lecz mimo zaciętej walki zawodnik z Głogowa zwyciężył 2-ma punktami. Podobnym wynikiem zakończył się mecz Leśniaka z Grewlingiem. Ponadto bardzo dobre spotkania zagrał Wojtek Ptak przeciwko Maciejowi Śniegowskiemu i Mikołajowi Stęsikowi. Nieźle zagrał również i Stęsik, który zakończył gry grupowe z trzema zwycięstwami, a jedynie 4 punktów zabrakło mu aby pokonać Emila Mądrego.
W półfinałach spotkali się Michał Kozicki z Tomkiem Leśniakiem oraz Tytus Pawlak właśnie z Emilem. W obu meczach łatwo było wskazać faworytów i wyglądało na to, że finał Leśniak - Pawlak można wpisać w ciemno, a tu nagle oba mecze z początku wyglądają na bardzo zacięte. Na półmetku przewagę zaczynają jednak zdobywać faworyci, z tym, że jedynie Pawlak utrzymuje ją do końca (119:74), natomiast Tomek Leśniak zaczyna tracić na skuteczności, co skrzętnie wykorzystuje Michał Kozicki przechylając szale na swoją stronę i ostatecznie wygrywając pojedynek 80:41.
Finał był znacznie lepszym widowiskiem niż pierwszy pojedynek Tytusa z Michałem, kiedy to Michał został poturbowany i przegrał ze stratą 76 punktów. Tym razem jednak szanował możliwości jakie dawał mu przeciwnik i wyciągnął wnioski z całego turnieju wyraźnie poprawiając się taktycznie. Niestety, skuteczności nie dało się nadrobić a na wbiciach Tytus wyraźnie był lepszy i ostatecznie zwyciężył 71:45.
Było to pierwsze zwycięstwo Tytusa w ShootOucie, chociaż miał juz okazję powalczyć w finale w 2012 roku. Gratulujemy!!!