Jubileuszowy, 10. turniej 12ftCUP, małe święto w klubie przy ul.Za Bramką padł łupem obrońcy tytułu Karola Szuba-Jabłońskiego. Zwycięstwa Karola zawsze nas cieszą, a przez ostatnie lata cieszą nas tym bardziej, że nasz wychowanek pojawia się w Poznaniu niezmiernie rzadko, grając sporadycznie w turniejach letnich. W finale pokonał nie byle kogo, bo Mateusza Robińskiego (Hades Poznań) -  Mistrza Polski Amatorów w pool bilardzie z 2012 roku, charakteryzującego się znakomitą skutecznością na wbiciach.



Karol, nie dał się zaskoczyć świetnie punktującemu przeciwnikowi jak kilku jego poprzedników i w finale rozpoczął grą bardzo stonowaną, nie nastawiając się na szarżę i ryzykowne pierwsze wbicia dające możliwość zbudowania przewagi punktowej. Po wysokich brejkach Mateusza Robińskiego w czasie dotychczasowych spotkań można było wywnioskować z łatwością, że największym zagrożeniem byłoby pozostawienie go na otwartym układzie bil. Taktyka ta poskutkowała nadspodziewanie dobrze i po pierwszym wygranym frejmie Karol do stołu podszedł nieco bardziej ofensywnie, co z kolei skrzętnie wykorzystał Mateusz wyrównując stan pojedynku. Dwie kolejne partie należały już jednak do Szuba-Jabłońskiego, który brejkami 40 i dwukrotnie 27 punktów przypieczętował swoje zwycięstwo.
Droga do finału obu zawodników była zgoła odmienną. Rubiński prał swoich oponentów przechodząc kolejne cztery rundy bez straty frejma, natomiast Szuba-Jabłoński oprócz dość łatwej pierwszej potyczki napotkał dwóch wysoko rozstawionych przeciwników, których mogliśmy zaliczać do grona ścisłych faworytów. Najpierw do zwiększonego wysiłku zmusił Karola Tytus Pawlak, a następnie Ariel Trębocha starał się zweryfikować, czy były Mistrz Polski na 6-ciu czerwonych jest w stanie nawiązać walkę z czołówką polskiego rankingu. W tymi miejscu przegraną Trębochy możemy rozpatrywać jako jedną z dwóch turniejowych niespodzianek.
Na miano drugiej zapracował Mikołaj Stęsik po zwycięstwie 2:1 nad Sebastianem Wawrzyniakiem w ćwierćfinale turnieju. Mecz był emocjonujący, poszarpał trochę nerwy obu panom, ale ostatecznie rozstrzygnięcie sportowe zapisane zostało w tabele i Mikołaj do domu pojechał z okazałym pucharem za miejsce III.
Na ćwierćfinale zatrzymany został również Marcin Dzbanuszek, który jak burza przedzierał się od pierwszej rundy kolejno odprawiając z kwitkiem finalistę sprzed tygodnia - Michała Kozickiego, a następnie świetnie prezentującego się tego lata Roberta Jachimowskiego. Zatrzymał się dopiero na Arielu Trębosze.
Swój debiut na snookerowym stole zaliczył Krzysztof Borowczyk, który turniej może zaliczyć do udanych po pokonaniu Andrzeja Jachniewicza i porażce dopiero w drugiej rundzie. Do pechowców można zaliczyć Wojtka Ptaka i Kazimierza Czerneckiego, którzy trafili na bardzo mocnych zawodników już w pierwszych pojedynkach.

Po trzecim zwycięstwie w 12ftCUP Karol Szuba-Jabłoński zrównał się ilością zwycięstw z Pawłem Rogozą (Szczecin). Poza nimi zwycięzcami byli również Maciej Undrych w 20017, Bartłomiej Zacniewski 2008, Marcin Gdula w 2009 oraz Krzysztof Górniak w 2011. Najwyższym brejkiem w historii tego turnieju pozostaje ciągle 60 punktów Pawła Rogozy, chociaż bardzo blisko pobicia tego rezultatu w tym roku był Mateusz Robiński wbijając 56 oczek.
W przyszły weekend pierwsza odsłona Handicap Poznań Open, czyli turnieju równych szans. Tydzień później, najgłośniejszy turniej w roku - Memoriał Billa Werbeniuka, gdzie będzie browar się leje i trup ściele się gęsto ;) Zapraszamy!!!