Tego lata nie miał sobie równych. Zdarzały mu się pojedyncze potknięcia. W ciągu trzech miesięcy wygrał 20 meczów ponosząc po drodze tylko 2 porażki. Od początku do końca lider bilardowego rankingu Cyklu SummerTime. Turniej finałowy rozgrywek letnich dowiódł, że to Waldemar Dębski bez dwóch zdań jest najlepszym zawodnikiem bilardowym mijającego lata w 12ft. Z czterech zawodów Cyklu wygrał trzykrotnie przy okazji wbijając najwięcej partii z kija wśród wszystkich startujących.

Tegoroczny Finał Cyklu rozegrany był po raz pierwszy w nowej formule. Rzadko się zdarza, by podczas jedynych zawodów bilardowych regulamin dopuszczał trzy odmiany gry, w które mogą być rozgrywane mecze. Zawodnicy tego z tego zapisu skrupulatnie korzystali i w minioną niedzielę zawodnicy ośmiokrotnie zagrali w 8 bil, sześciokrotnie w "dziewiątkę" i tylko raz w odmianę 10 bil. Zasada była prosta: to w jaką odmianę był rozgrywany mecz decydował zawodnik w danej parze meczowej, który był niżej w rankingu końcowym Cyklu SummerTime.

Pobudki, którymi kierowali się zawodnicy przy wyborze odmiany, były oczywiście różne. Cel był jednak nadrzędny - aby poprzez wybór odpowiedniej gry, chociaż trochę zniwelować różnicę umiejętności względem teoretycznie lepszego zawodnika. Trudno powiedzieć, czy był to wybór złej odmiany, czy rzeczywiście różnica poziomów gry bilardzistów była aż tak różna, ale pierwsza runda przyniosła nam kilka jednostronnych pojedynków. Wszystkie co ciekawe, były rozegrane w odmianę 8 bil i wszystkie skończyły się wysokimi porażkami 1-8. W ten niemiły sposób z turniejem pożegnali się Jakub Wieliński, Szymon Grewling oraz Tomasz Steczyszyn.

Pierwsza runda upłynęła pod znakiem skrajności. Mieliśmy tu zarówno mecze do przysłowiowej jednej bramki, jak i te najbardziej zacięte. Na żadnym dalszym etapie Finału mecze nie kończyły się różnicą dwóch partii lub mniejszą. Tomasz Grygier postawił poważny opór Piotrowi Ptaszyńskiemu. Trudno powiedzieć, który z nich był bardziej zaskoczony faktem, że ten mecz, rozgrywany w 9 bil, był tak wyrównany. Ostatecznie zwycięstwo 10:8 wymeczył Ptaszyński.

Drugie spotkanie, które zakończyło się identycznym wynikiem, było największym szlagierem pierwszej rundy. Półfinalista lipcowego turnieju w "dziewiątkę", Dawid Jachimowski grał z półfinalistą sierpniowego turnieju w "dziesiątkę", Krzysztofem Dysem. Różnica wieku pomiędzy zawodnikami wynosząca 18 lat w żaden sposób nie była widoczna podczas przebiegu meczu. Poprzednie starcie między sobą panowie stoczyli na początku maja roku 2015 w Turnieju o Puchar Ligi Pool Bilarda 12ft. Wówczas w szybkim meczu o włos zwyciężył Dawid rezultatem 3:2. Teraz fortuna się odwróciła i o włos lepszym okazał się być Krzysztof. I ten wynik mógłby się wydawać największą niespodzianką zawodów. Niespodzianką, która bledła z każdym występem Krzysztofa tego dnia, gdyż okazało się, że jest w na tyle dobrej dyspozycji, że dotarł aż do finału.

Ćwierćfinały to zestaw meczów starych wyjadaczy klubowych. Poza jednym wyjątkiem. Tak jak w zawodach sprzed dwóch tygodni w 8 bil, tak również w Finale SummerTime mocno zaakcentował swoją obecność Maciej Górny. Najpierw dość łatwo pokonał w doświadczonego Krzysztofa Borowczyka 10:4, by potem tłuc się jak równy z równym ze zwycięzcą wspomnianego ostatniego turnieju - Nikodemem Jankowiakiem. Niestety - to był dla Macieja ostatni mecz w turnieju. Uległ 7:10.

W ćwierćfinale mieliśmy również jedyny mecz w odmianę 10 bil tego turnieju. Co ciekawe - jego wybór nie był świadomą decyzją Krzysztofa Dysa - był on wynikiem rzutu monetą. Rzutu, który okazał się szczęśliwy dla Dysa, gdyż jego przeciwnik zupełnie nie radził sobie w tym meczu. Marcinowi Jamroziakowi udało się co prawda doprowadzić do remisu 3:3, ale od tego momentu przewaga Krzysztofa rosła szybciej niż dług publiczny Polski. Skończyło się na 9:4.

W tej rundzie Finału mieliśmy mecz, który również kandydował do największej niespodzianki zawodów. Emil Mądry, który szybko poradził sobie z Grewlingiem podejmował Piotra Ptaszyńskiego, wymęczonego we wcześniejszym meczu przez Grygiera. Każdy z tych ćwierćfinalistów szczerze wierzył w swoje szanse na półfinał. Trudno powiedzieć czy trudy (bądź ich brak) wcześniejszych spotkań miały znaczenie, ale Mądry wykazywał więcej animuszu i inicjatywy i to on dość pewnie pokonał, bądź co bądź, bardziej utytułowanego Ptaszyńskiego. Wynik 8:5

Półfinały to czwórka najlepszych. Nie jest to pustosłowie, gdyż dopiero od tej rundy mogliśmy obserwować to, czego wcześniej nam nie było dane: partie z kija. Listę tych osiągnięć otworzył Waldemar Dębski w meczu z Emilem Mądrym. Spotkanie to było klasycznym przykładem jednej z mimowolnych umiejętności Waldka - wpływ na przeciwnika. Przez sposób rozgrywania meczu, całą atmosferą wokół niego na tyle zdołał wyprowadzić przeciwnika z równowagi, że ten praktycznie sam mu otworzył bramę z drogą do finału. Emil, odnajdujący się w szybkiej i dynamicznej grze musiał dostosować się do metodycznie rozgrywającego spotkanie Waldka. Mądrego obecność przy stole była jeszcze bardziej ograniczona przez wysoki odsetek wbijania Dębskiego - ten drugi spędzał przy stole zdecydowaną większość czasu. Wynik nie miał prawa być inny: 8:2 dla Dębskiego.

dd
finaliści od lewej: Krzysztof Dys, Waldemar Dębski

Jedną z ulubionych aktywności Krzysztofa Dysa było minionej niedzieli kolekcjonowanie skalpów małoletnich. W pierwszym swoim meczu pokonał dwunastoletniego Jachimowskiego a w półfinale odprawił z kwitkiem czternastoletniego Nikodema Jankowiaka. Na tym etapie turnieju głód gry widocznie zmalał u młodszego z bilardzistów. Świadczyć o tym mogą wyniki z rundy na rundę gorsze, wypełnione w międzyczasie po brzegi sparingami z aktualnie niezajętymi zawodnikami. Jego przeciwnik - wprost przeciwnie. Rozgrzewał się w turnieju coraz bardziej i w meczu poprzedzającym finał popełnił w końcu partię z kija.

Finał. Dla obu uczestników coś nowego w turnieju. Waldemar Dębski grający przez cały dzień w 8 bil, w został zmuszony do gry w "dziewiątkę". Krzysztof Dys - zawodnik, który tego dnia najwięcej razy zagrał w 9 bil z niezmiennym szczęściem, jak się miało za chwilę okazać, miał przegrać swój pierwszy pojedynek. Spotkanie, pierwotnie zaplanowane na "ligomistrzową" 20:45 rozpoczął się przed czasem. Panowie nie obniżali lotów, o czym znów mogą świadczyć dwie partie z kija - po jednym z każdej ze stron. Różnica jednak pomiędzy zawodnikami była w całym meczu poniekąd jak w tych dwóch partiach z kija. Dębski wbił go podręcznikowo, sprzątając bile od jedynki do dziewiątki. Dys przy pomocy szczęścia - czyli od razu z rozbicia. Kontrolowanie sytuacji, skuteczniejsze wbijanie były domeną Waldka. Krzysztof dla odmiany zagrał zdecydowanie swój najgorszy mecz tego dnia. Wynik 10:4 dla Dębskiego nie jest żadnym zaskoczeniem, dla każdego, kto oglądał to spotkanie.

Waldemar Dębski napisał bogatą historię tego lata, obfitującą prawie w same zwycięstwa. Czy to koniec? Czy może na jesień napisze kolejny rozdział? Zobaczymy...

Tymczasem rozgrywki Cyklu SummerTime oficjalnie dobiegły końca. Miłośników gier bilardowych zapraszamy już do Ligi Pool Bilarda 12ft. Cykliczne, cotygodniowe rozgrywki w 8 bil edycji JESIEŃ 2016 rozpoczną się 8 października. Również wtedy wystartuje liga mniejszych kulek, czyli Liga Snookera 12ft. Zapisy do obu Lig trwają do wtorku 4 października. Zapraszamy!

 

 

lp

 

ls