Rozgrywki

W poprzedniej edycji za 20 punktów można było sobie kupić najniższy stopień podium. Tym razem wystarczyło do zwycięstwa. Cóż z tego, jeśli mimo to i znów o włos... Doberschuetz wodzi nas za nos. Niechaj ten przypadkowy rym, będzie pierwszym wersem hymnu, który poprowadzi nas jesienią ku rewolucji, ku detronizacji tego drania. Spuśćmy Wiktora do 2 Ligi! Kto nie jest z nami ten przeciwko nam!

Mejlem, telefonem, fejsbukiem, czy bezpośrednio w klubie. Spodziewamy się również gołębi pocztowych, kontaktów podprogowych, poselstwa oraz znaków dymnych. Na wszelkie sposoby zaczynają spływać do 12ft zapytania dotyczące kształtu tegorocznych letnich rozgrywek Cyklu SummerTime. Zainteresowanie wakacyjnymi zawodami w 12ft jest całkiem spore, o czym może świadczyć również liczba głosów oddanych w ankiecie, w której pytaliśmy was o to w jakich turniejach chcielibyście tego lata zagrać. Dłużej was trzymać napięciu nie będziemy. Program jest obszerny, każdy znajdzie na pewno coś dla siebie. Formuła Cyklu SummerTime nie uległa zmianie. Zawodnicy rywalizują w zawodach zdobywając punkty do klasyfikacji snookerowej lub poolbilardowej. Dla najlepszej szesnastki z każdego rankingu przewidziany jest udział w turniejach finałowych.

Bliżej nam do końca edycji niż do jej początku. W miniony weekend było dużo grania, głównie z powodu poprzekładanych meczów z początku majówki. Przy takiej ilości gier dostaliśmy pełen pakiet przeżyć. Były błyskawiczne frejmy (Leicherta), maratony meczowe (Sroka), dogrywki (Stęsik/Bystrzyński), dzień konia (Stęsik), czy czarne serie (Śniegowski, Jamroziak). Sypnęło brejkami, gdzie przez jednego z nich Mikołaj Stęsik wdrapał się na trzecie miejsce na liście brejków. No ale po kolei.

Weekend majowy w całej swej niezwykłej, jak na niego rozciągłości, już jest za nami. Dziewięć dni oderwania od rzeczywistości, na które przypadły dwa weekendy, a jakże - z kolejkami Ligi Pool Bilarda 12ft. Tajemnicą poliszynela jest to, że z frekwencją było cienko, gdyż na przeszkodzie stały majówkowe wyjazdy, lub ogólnie klimat rozanielenia klimatem wolnych dni. W miniony weekend, z poniedziałkiem włącznie, udało się jednak rozegrać aż pięć (z zaplanowanych dziewięciu) spotkań. Większość z nich wpisywała się w charakter serii dni wolnych – toczyła się leniwie, bez większych momentów stresowych czy nerwowych. Do klasycznego dreszczowca musieliśmy poczekać do poniedziałkowego wieczoru.

Rozgrywany jak zawsze w majówkę Turniej o Puchar Ligi Snookera 12ft jest jedną ze starszych tradycji poznańskiego klubu. Tego roku mieliśmy już dziewiątą odsłonę tych zawodów. Formuła i warunki rozgrywania zmieniały się na przestrzeni czasu. Stałe były jedynie dwa elementy: rozstawienie losowe w turnieju oraz to, że zawsze gramy w odmianę 6red. Początkowo były to zmagania do których zgłosić mogli się jedynie zawodnicy z aktualnej edycji Ligi Snookera 12ft. Z czasem turniej otwarł się na wszystkich chętnych. Również system gier bywał przeróżny: od standardowej drabinki, przez drabinkę 2KO, na rozgrywkach grupowych skończywszy. Ta różnorodność przejawiała się także wśród triumfatorów. Wygrało ją siedmiu różnych zawodników. Jako siódmy na tę listę wpisał się Krystian Ćwikła.

7:0 Szymona Grewlinga wyprowadziło go na 3. miejsce w tabeli. Jeśli mam być szczery, to takiego podmuchu świeżości na podium nie było już dawno. Nie dość, że prowadzi Łukasz Bartkowiak, to w dodatku w końcu rozgrywki świetnie otworzył ktoś poza Pawlakiem i Ptaszyńskim.

Czwarta porażka Pana Pawła Deckerta w tej edycji to niewątpliwie jedna z bardziej niespodziewanych rzeczy. Czy rzeczywiście?

 

Puchar Ligi Snookera 12ft - 6 red

6red white 200

Drabinka
Grupy
Brejki

 

To był szybki turniej. Nie było czasu na nudę i długie oczekiwanie na kolejne mecze. Było nas tylko siedmiu i taką też, wieloosobową grupą zagraliśmy każdy z każdym, aby wyłonić najlepszą czwórkę zawodów. Ale to był tylko pierwszy etap.

 

Puchar Ligi Pool Bilarda 12ft - 9 bil

Drabinka

Grupa

PARTIE Z KIJA

 

Kwiecień dobiega końca i rzeczywiście najpopularniejsze przysłowie związane z tym miesiącem można również odnieść do rozgrywek Ligi Pool Bilarda 12ft. Poprzeplatanie, bo o nim mowa występowało praktycznie u wszystkich zawodników. Każdy zawodnik swoje porażki przeplatał zwycięstwami, swoje łatwe mecze zestawiał dla kontrastu z zaciętymi spotkaniami do ostatniej bili. Minęła jedna trzecia edycji a niepokonanych bilardzistów pozostało już tylko czterech. A ci którzy nie wygrali jeszcze meczu, plotą jak wspomniany kwiecień o szczęściu przeciwników, lub własnym pechu.

Udany powrót do Ligi  Marka Lajasa Leicherta to główne wydarzenie minionej kolejki. Zawodnik z Wągrowca po dwóch edycjach przerwy znów stanął w szranki przy zielonych stołach i zrobił to w bardzo dobrym stylu, bowiem otworzył rozgrywki inkasując maksymalną zdobycz, aż 6-ciu punktów, w dwóch meczach. Jest murowanym faworytem czwartoligowej Grupy A, tym bardziej, że jego najgroźniejsi przeciwnicy już potracili punkty.

21 z 27 zaplanowanych na ten weekend spotkań zostało rozegranych. Otwarto również worek z brejkami i po pierwszym ligowym weekendzie notowanych podejść na liście brejków mamy już 65, z perłą w koronie w postaci osiągnięcia Tytusa Pawlaka na poziomie 42 punktów. Jak to zazwyczaj bywa w pierwszej kolejce, było trochę nerwów nowicjuszy, puściły pierwsze nerwy po pierwszych wtopach, choć najważniejsze w sumie jest to, że emocji nie brakowało.

To będzie fajna edycja. Nowe smaki, nowi rywale, powiew świeżości. Za nami pierwszy weekend Ligi Pool Bilarda 12ft, która zaczęła prawie od perfekcji organizacyjnej – tylko jeden mecz z pierwszej kolejki został przełożony na później. Działo się w pierwszej lidze. Działo się w drugiej lidze. Ale po kolei…

A więc zaczynamy. Ostatnie ligowe granie przed przerwą letnią. Liga Snookera 12ft i Liga Pool Bilarda 12ft rozpoczyna się w najbliższy weekend. Wszyscy zawodnicy z czystymi kartami, wszyscy z takimi samymi szansami na sukces, więc wszyscy są jeszcze w dobrych humorach. A niektórzy nawet w humorach wybornych, gdyż zarówno w rozgrywkach snookerowych jak i bilardowych mamy zawodników, którzy zagrają w klasie wyższej niż się spodziewali, gdyż kilku zawodników z obu lig wycofało się na czas rozgrywek wiosennych. Co nowego, co się zmienia, przypomnienie podstawowych reguł organizacyjnych – wszystko znajdziecie poniżej.

Piąty raz z rzędu i tym razem w znacznie lepszym stylu niż jesienią, Wiktor Doberschuetz sięga po tytuł Mistrza Ligi Snookera. Nie przegrał z nikim, chociaż dość niespodziewanie skutecznie drogę ku kolejnym laurom próbował mu zagrodzić mu Marcin Jamroziak. Skutecznie o tyle, że o tytule zadecydował jeden, a dokładnie trzeci frejm w meczu między tymi dwoma.