To będzie fajna edycja. Nowe smaki, nowi rywale, powiew świeżości. Za nami pierwszy weekend Ligi Pool Bilarda 12ft, która zaczęła prawie od perfekcji organizacyjnej – tylko jeden mecz z pierwszej kolejki został przełożony na później. Działo się w pierwszej lidze. Działo się w drugiej lidze. Ale po kolei…

Dziwna zasada zapanowała w Lidze Pool Bilarda 12ft. Jej centralną osią jest Tytus Pawlak. Przypieczętował on właśnie zwycięstwem 7:0 nad Marcinem Jamroziakiem swój ósmy tytuł Mistrza Ligi. Odzyskał go w wyniku nieobecności Nikodema Jankowiaka. I to jest właśnie mechanizm ostatnich edycji - odebrać tytuł Pawlakowi. Bardziej już nie chodzi o sam tytuł Mistrza Ligi, ale żeby wygrać Ligę z Pawlakiem. Gdy to się już uda – można odejść, jak to zrobił Wiktor Doberschuetz, albo wspomniany Jankowiak. Do czasu, kiedy się nie pojawi kolejny pretendent do zwycięstwa w Lidze, etatowo Mistrzem Ligi zostaje Tytus. Tak też się stało w powoli kończącej się edycji ZIMA 2018.

Niewiele działo się w Lidze Pool Bilarda 12ft w ostatnich dniach. Rozegrano jedynie pięć pojedynków. Spośród nich możemy jednak wyłowić dwa spotkania ciężkiej wagi i to w skali całej edycji. Gdy będziemy oglądać końcowe zestawienia tabel ligowych zimowych rozgrywek, w myślach powinniśmy wrócić właśnie do rozstrzygnięć minionego weekendu. Obronną ręką z próby ognia wychodzili Tytus Pawlak i Łukasz Bartkowiak.

W ciągu 6. kolejki nie odnotowaliśmy wyników, które spowodowałyby znaczące roszady w klasyfikacji. Bohaterów nie było, ale z pewnością zawodnikiem tygodnia został Piotr Ptaszyński, który przerwał złą passę i wygrał dwa mecze.

Półmetek zmagań zimowej edycji ligi poola ewidentnie pokazuje, że zawodnicy z powodu mrozów stają się leniwi. W ten weekend rozegrano tyko 8 spotkań z obu lig. Czy to te gwałtowne zmiany temperatury na to wpływają? Czy może jakiś inny czynnik siły wyższej? Ciekawe natomiast jest kilka niespodzianek, które w ten weekend padły przy ośmiostopowych stołach obitych ciemnozielonym suknem. Temperatura w tabeli szczególnie pierwszej ligi zaczyna być gorąca i na pewno nie pozwoli oszronić klubowych szyb.

Wszyscy ma ją już za sobą rozruchowy mecz w tej edycji. Niektórzy powiedzieć mogą, że również i falstart już jest za nimi. Debiutanci z kolei już posmakowali meczowy stres i zaczynają się z nim oswajać. Faworyci zaczęli stawiać drugi i trzeci krok na swej drodze do wygrania swojej ligi. Trzecia kolejka za nami – a w niej dużo pewnych zagrań, stalowych nerwów a więc i zaciętych pojedynków.

Jeśli wliczyć mecz z wtorku, pomiędzy Maciejem Szulczewskim a Marcinem Jamroziakiem, to w ciągu ostatniej kolejki rozegranych zostało 10 spotkań ligowych. Wspomniane, było zdecydowanie najbardziej zaciętym i jedynym zakończonym w decydującej partii. Górą był Jamroziak, który po początkowej, niespodziewanie wysokiej przegranej z Krzysztofem Borowczykiem zanotował pierwsze zwycięstwo.

Zaledwie trzy razy na przestrzeni sześcioletniej histori Ligi Pool Bilarda 12ft mieliśmy taką sytuację. Marek Żuchowski, Wiktor Doberschuetz i teraz Nikodem Jankowiak. Zawodnicy, którzy po zdobyciu tytułu Mistrza Ligi, nie podjęli się karkołomnej misji jego obrony. Edycja zimowa zatem na pewno przyniesie przejście tytułu w nowe ręce a po pierwszej kolejce widać już pretendenta, który od początku wziął się ostro do roboty. Panie, panowie – Liga Pool Bilarda 12ft edycja ZIMA 2018 właśnie wystartowała.

Od czasu szorowania dna drugoligowej tabeli do wspięcia się na najwyższe podium w Lidze minęły 4 lata. Historia ta powinna być inspiracją dla ludzi, którzy twierdzą, że odstają grą od reszty stawki. Praca i cierpliwość może nas teleportować z ostatnich lokat na czoło stawki. Jedno zwycięstwo na piętnaście rozegranych meczów. Tak wyglądał początek przygody świeżo koronowanego Mistrza z Ligą Pool Bilarda 12ft. Z kolei ostatnie piętnaście ligowych meczów to tylko dwie porażki… No właśnie. Obie z Tytusem Pawlakiem. Jest to niewątpliwie pięta achillesowa nowego Mistrza Ligi – Nikodema Jankowiaka.

Nikodem Jankowiak, ciągle bez porażki i już aż z 6-cioma “laczkami” na koncie, przoduje w 1 Lidze Pool Bilardu. Jego atutami w końcówce rozgrywek są cenne triumfy nad Marcinem Jamroziakiem czy Piotrem Ptaszyńskim. Tydzień temu dołożył również, imponujących rozmiarów, zwycięstwo 7:1 nad Maciejem Górnym. Niezależnie od wyniku, w przedostatnim pojedynku, z Krzysztofem Borowczykiem, najprawdopodobniej najważniejszym meczem sezonu dla Nikodema będzie znów pojedynek z Tytusem Pawlakiem.

Jest inaczej. Jest ciekawiej. Przyszłość jest trudniejsza do przewidzenia niż zwykle. Liga Pool Bilarda 12ft rozpędza się i to rozpędza się w niecodzienny sposób. Inne niż zwykle nazwiska na szczytach tabeli, trudno powiedzieć, które wyniki są niespodziankami, a które powinny być już traktowanej jako norma. Z tego powodu też trudno też ocenić, czy powinniśmy być zdziwieni przebiegiem obecnych rozgrywek, czy jednak do nich przywyknąć. Czas pokaże. Jedno jest pewne – może być ciekawie.

W sobotnie południe Emil Mąrdy z Marcinem Jamroziakiem oficjalnie swoim meczem otworzyli jesienne rozgrywki Ligi Pool Bilarda 12ft. Miejmy nadzieje, że przebieg ich meczu zwiastuje przebieg całej edycji. Równy start, wielkie ucieczki, jakaś partia z kija, wielkie pogonie i zażarta wyrównana gra w końcówce. No oczywiście że mecz zakończył się wynikiem 7:6. I tego sobie wszyscy życzymy w tej edycji – emocji do samego końca.

Gdy w poprzedni weekend zapadały rozstrzygnięcia na szczytach obu lig, kolejny tydzień przyniósł scenariusze rodem ze środku sezonu ligi zawodowej futbolu amerykańskiego NFL. Na kształt tabeli i wyniki rozgrywek nagle zaczęli mieć wpływ lekarze specjaliści. Kiedy doktorzy wkraczają do gry, zazwyczaj oznacza to jedno: zawodnik ląduje na ławce. Potem tylko czeka na wyrok – czy wykluczenie z powodów zdrowotnych jest tymczasowe, czy jednak cały sezon można już spisać na straty. Aż trzech bilardzistów było zmuszonych do wybrania tej drugiej opcji. Sypnęło walkowerami w obu ligach. Niestety aż osiem spotkań rozstrzygnięto przy „zielonym stoliku”. Tabele się przetasowały i nastała nowa rzeczywistość, niekoniecznie odzwierciedlająca umiejętności i formę zawodników w tej edycji.

Tytus Pawlak rozsiadł się znów wygodnie w fotelu mistrzowskim Ligi Pool Bilardu. W decydującym pojedynku nie dał szans Nikodemowi Jankowiakowi i wynikiem 7:2 nie pozostawił złudzeń kto jest najlepszym zawodnikiem w 8 bil w naszym klubie. Obaj panowie jednakże zasługują na wyrazy uznania. Nie mieli sobie równych, a jedyna porażka jaką odnotowali wynika z ich nieuniknionego, wzajemnego starcia.

Liga na ostatniej prostej. Chwilę temu, na ostatnim zakręcie wypadło jednak z trasy kilku zawodników. W weekend znów nie brakowało ciekawych wyników i widowiskowych porażek. Ta edycja Ligi Pool Bilarda 12ft z pewnością należy do ciekawszych w historii tych rozgrywek. Co ciekawe – emocje które dostarczają pierwsza i druga liga są zdecydowanie różne. Rozegraliśmy siedem kolejek. Przed nami ostatnie dwie. Oto co się działo w miniony weekend.