Półmetek zmagań zimowej edycji ligi poola ewidentnie pokazuje, że zawodnicy z powodu mrozów stają się leniwi. W ten weekend rozegrano tyko 8 spotkań z obu lig. Czy to te gwałtowne zmiany temperatury na to wpływają? Czy może jakiś inny czynnik siły wyższej? Ciekawe natomiast jest kilka niespodzianek, które w ten weekend padły przy ośmiostopowych stołach obitych ciemnozielonym suknem. Temperatura w tabeli szczególnie pierwszej ligi zaczyna być gorąca i na pewno nie pozwoli oszronić klubowych szyb.

 

    Cztery mecze w pierwszej lidze dały do zrozumienia klubowiczom, że Krzysztof Borowczyk na laurach nie spoczął. Po dwóch meczach w miniony weekend dołożył do swojej kolekcji 4 punkty. W drugim meczu pokonał znanego wszystkim jako ‘El Profesorre’ Tomasza Grygiera dość pewnie, bo stracił 3 partie. W pierwszym zaś załączonego w tytule jednego tak naprawdę z faworytów do tytułu mistrza ligi – Piotra Ptaszyńśkiego. To był jeden z najbardziej emocjonujących pojedynków, ponieważ zakończył się w ostatniej partii. Ptaszyński tym sposobem o mistrzostwie w zasadzie może już tylko pomarzyć. Jeśli Tytus Pawlak przegra swoje mecze… cuda się zdarzają. Tytus za to jest w formie – wszystkie mecze wygrane, jeden z nich do zera. Dołożył właśnie w ten weekend kolejne zwycięstwo, wygrywając 7:4 z Szymonem Grewlingiem, który  pewnością musi wziąć się do roboty. Zostały 4 mecze. Na 4 ostatnich miejscach na zakończenie edycji niewątpliwie wylądować nie chce nikt. Na razie ostatnie miejsca okupują Robert Łuczkowski i Przemo Tic. Pierwszego czeka mecz z Szulczewskim, który gra średnio na jeża. Drugiego zaś pojedynek na wyżynach, czyli z Maciejem Górnym.

    Tomek Steczyszyn, na smutki jak sam powiedział, wypił ostatni sok pomidorowy i wyszedł z klubu po dwóch w ten weekend przegranych meczach. W decydującej partii zwyciężył debiutant zmagań 12ft Łukasz Kwiatkowski. Cieszył się niezmiernie, ponieważ to pierwszy mecz waltornisty, który w tej edycji wygrał. W drugim spotkaniu Steczyszyna górą był zawodnik, który zadbawszy o uzupełnienie elektrolitów przystąpił do gry. Kuba Wieliński, bo o nim mowa, również odesłał w deciderze do domu Tomka Steczyszyna. Rozstrzygnięć w ostatniej partii nie brakuje. Kuba tak samo zwyciężył swój kolejny mecz nad drugim Kubą – Kwiecińśkim. Panie Wieliński, czas goni a pierwsza liga czeka … ;-) . Jedna Przeszkoda stoi na awans z         1-szego miejsca. Łukasz Bartkowiak. Jakby nie grali tak on wygrywa. Jedyny chyba, który mu może przeszkodzić jest Przemek Przybylak bo też tnie po kolei wszystko co się rusza. Wracając – po dwóch wygranych meczach Kuba Wieliński dał ciała w trzecim. To właśnie Bartkowiak postawił mu opór.
    Następne weekendy pokażą kto jest godzien, mistrza. Tytus i Łukasz wahadłowo w obu ligach przodują znacznie nad resztą. Czy noga im się powinie ? Zobaczymy dalej. Następne mecze już w ten weekend.