Niewiele działo się w Lidze Pool Bilarda 12ft w ostatnich dniach. Rozegrano jedynie pięć pojedynków. Spośród nich możemy jednak wyłowić dwa spotkania ciężkiej wagi i to w skali całej edycji. Gdy będziemy oglądać końcowe zestawienia tabel ligowych zimowych rozgrywek, w myślach powinniśmy wrócić właśnie do rozstrzygnięć minionego weekendu. Obronną ręką z próby ognia wychodzili Tytus Pawlak i Łukasz Bartkowiak.

gorny
Maciej Górny

W pierwszej lidze rozegrano trzy spotkania. Ich wynik pogłębił podział tabeli na dwie odrębne grupy. Między piątym Krzysztofem Borowczykiem a szóstym Maciejem Szulczewskim mamy aż cztery punkty różnicy i zamiana miejscami między tymi zawodnikami jest tak samo realna jak usunięcie za obecnej kadencji prezydenta Poznania natrzaskanych wszędzie bus pasów.

W spotkaniu otwierającym ligowe zmagania tego weekendu Marcin Jamroziak podejmował Szymona Grewlinga. Mecz był zacięty do stanu 2:2, choć głównie dlatego, że zawodnicy podarowali sobie po jednej partii. Grewling wbił zbyt wcześnie ósemkę, za to Jamroziak wbił ósemkę z białą. Od tego momentu jednak Szymon przestał nadążać i zdołał urwać jedynie pojedynczą partię przy kolejnych pięciu wygranych przeciwnika. Dla Jamroziaka, po nierównym początku, to czwarte zwycięstwo z rzędu, co pozwala mu mieć realne nadzieje na miejsce na podium na końcu tej edycji.

W kolejnym meczu Robert Łuczkowski podejmował Tytusa Pawlaka. Przebieg meczu wyraźnie wskazał, kto ma jaka rolę przypisaną w zimowych rozgrywkach. Pewne zwycięstwo Tytusa utrzymało go na drodze do zdobycia tytułu Mistrza Ligi. A Robert? No cóż. Zeszła edycja, w której zajął szóste miejsce z pięcioma zwycięstwami wydaje się odległa jak zwycięstwo Sobieskiego pod Wiedniem. Teraźniejszość jest zgoła odmienna – porażka z Pawlakiem była jego siódmą porażką. Klamka jednak jeszcze nie zapadła. Przed Łuczkowskim jeszcze ostatni mecz tych rozgrywek – spotkanie z Przemkiem Ticem. Obaj zajmują ostatnie miejsce w tabeli i zwycięstwo da im szansę na mecz barażowy o utrzymanie. To będzie na pewno widowisko pełne emocji. Warto obejrzeć.

Mecz Tytus Pawlak – Maciej Górny miał pokazać, czy ostatni goniący lidera ma szansę go dopaść, czy też odwrotnie – Pawlak odjedzie na dobre reszcie ligi. Gdy spojrzymy na przebieg meczu, to obie tezy miały szansę realizacji. Konfrontacja miała kilka etapów. Na początku spotkania Pawlak pewnie uciekł Górnemu na odległość trzech partii do wyniku 4:1. Okres dobrej gry potwierdził wbiciem partii z kija. Fortuna nagle się odwróciła i to Górny przejął inicjatywę. Kolejne cztery partie padły jego łupem. Następny etap meczu to już bardziej wyrównany przebieg gry. Kluczowa sytuacja miała miejsce w partii numer 12. Maciej prowadził 6:5 i po pomyłce Tytusa miał do wbicia ostatnią bilę swojej grupy oraz w miarę prostą ósemkę. Swoją bilę wbił, ale przy wychodzeniu na pozycję do czarnej… …biała uciekła mu do łuzy. 6:6 zamiast 7:5. Jakby los jeszcze niedostatecznie wyśmiał Górnego, to dobił go mentalnie jeszcze Pawlak, gdyż w deciderze nie pozwolił mu nawet podejść do stołu. Tytus ostatnią partię w meczu wbił z kija. Pięć punktów przewagi w tabeli i jedynie dwa mecze do końca. Tylko katastrofa może spowodować, że Pawlak nie zdobędzie tytułu Mistrza Ligi.

stezc
Tomasz Steczyszyn

W drugiej lidze zagrano dwukrotnie. W obu spotkaniach jedną ze stron był Przemek Przybylak. Najważniejszym spotkaniem był mecz, w którym po raz pierwszy spotkali się lider z wiceliderem. To pierwsze z dwóch starć, które zapewne rozstrzygnie kwestię mistrzostwa drugiej ligi. Krok ku temu zrobił właśnie Łukasz Bartkowiak. Spotkanie pomiędzy nimi nie było aż tak zacięte, jak się tego wszyscy spodziewali. Przybylak nie postawił zbyt mocnego oporu przeciwnikowi i wyrwał mu jedynie dwie partie. Bartkowiak w meczu na szczycie zwyciężył 5:2 i cały czas pozostaje niepokonany w zimowych rozgrywkach. Spotkanie z rundy rewanżowej między nimi już za dwa tygodnie.

W drugim pojedynku padł identyczny wynik, z tą różnicą, że nazwisko Przybylaka było po stronie zwycięzcy. Jego wyższość musiał uznać Tomasz Steczyszyn. Dla Tomka przegrana była pewnie trudna do przełknięcia, gdyż jest on mocno zaangażowany w walkę o miejsce czwarte w tabeli, dające mecz barażowy do pierwszej ligi. Co prawda zajmuje on cały czas czwartą pozycję, ale uzasadniony apetyt na to miejsce mają również Bolesław Krzeszkiewicz i Jakub Kwieciński, obaj tracący do Steczyszyna tylko jeden punkt. A jak przebudzi się Łukasz Kwiatkowski, kiedy zejdzie z niego w końcu trema meczowa, to w ogóle już tu będzie ciekawie.

Przy okazji przypominamy. To już oficjalna sprawa. Zapisy na edycję Ligi Pool Bilarda 12ft WIOSNA 2018 będą zawierały atrakcyjną promocję. Każdy zawodnik może zagrać ZA DARMO. Warunek? Należy „przyprowadzić” do Ligi nowego bilardzistę, który dotychczas u nas w Lidze Pool Bilarda 12ft nie grał. Osoba, która zostanie w ten sposób wciągnięta do rozgrywek płaci normalne wpisowe, a zawodnik, dzięki któremu ta osoba się pojawiła jest ZWOLNIONY Z OPŁATY STARTOWEJ. Edycja wiosenna rozpocznie się w pierwszy weekend po Świętach Wielkanocnych. Wkrótce otworzymy zapisy. Zapraszamy!