Kwiecień dobiega końca i rzeczywiście najpopularniejsze przysłowie związane z tym miesiącem można również odnieść do rozgrywek Ligi Pool Bilarda 12ft. Poprzeplatanie, bo o nim mowa występowało praktycznie u wszystkich zawodników. Każdy zawodnik swoje porażki przeplatał zwycięstwami, swoje łatwe mecze zestawiał dla kontrastu z zaciętymi spotkaniami do ostatniej bili. Minęła jedna trzecia edycji a niepokonanych bilardzistów pozostało już tylko czterech. A ci którzy nie wygrali jeszcze meczu, plotą jak wspomniany kwiecień o szczęściu przeciwników, lub własnym pechu.

bart
Łukasz Bartkowiak

Powiew świeżości i nieznane odcienie emocji pojawiły się w pierwszej lidze. Wystąpiły kolejne sygnały sugerujące zmianę sił w wyższej klasie gier. Tytus Pawlak zmierzył się z Łukaszem Bartkowiakiem. Typowania przed meczem były różne i skrajne. Obstawiano w miarę pewne zwycięstwo urzędującego Mistrza Ligi jak i też zwycięstwo pretendenta Bartkowiaka. Nie mylili się jednak ci, którzy stawiali na zażartą walkę do końca. Na początku spotkania przewagę uzyskał Łukasz. W pewnym momencie przy prowadzeniu 3:1, mógł uciec przeciwnikowi na różnicę trzech partii, lecz nie trafił w miarę prostej ósemki. Tytus wykorzystał tę pomyłkę, jednak na przestrzeni całego pojedynku to on był goniącym wynik. Remis udało mu się zanotować dopiero przy stanie 6:6. Ostatnia partia to kwintesencja walki o mistrza. Wystarczyła jedna pomyłka. Pawlak rozbił i zmierzał do drugiej partii z kija w tej edycji. Nie przyżarło mu jednak w momencie, kiedy zostały mu już tylko trzy bile do wbicia. Bartkowiak gdy podszedł do stołu, to odszedł od niego już jako zwycięzca. Jednym podejściem wyczyścił swoją grupę bil i zwyciężył w spotkaniu 7:6.

Skrajne wyniki notuje w tej edycji Szymon Grewling. Skrajne i szczęśliwe. Dwukrotnie zwyciężył 7:6 i raz, wydawać by się mogło gładko 7:0. Co ciekawe – to ostatnie spotkanie, z Łukaszem Kwiatkowskim, nie było spacerkiem wolnym od nerwów. Zazwyczaj jak to jest w takich przypadkach, gdy zawodnik zauważa, że ma realną szansę na zwycięstwo w meczu bez straty partii, a więc z możliwością zarobienia 3 a nie jedynie 2 punktów za zwycięstwo, pojawia się dodatkowa presja. Szymon może mówić o szczęściu, gdy w jednej partii przez dłuższą chwilę „gonili się” z Łukaszem na ostatniej bili do wbicia na stole. Każdy miał niejedną próbę. Każdy pluł sobie w brodę, że właśnie przestrzelił ósemkę. Ostatnim, który żałował w tej partii niewykorzystanej sytuacji był Łukasz. Bowiem to Szymonowi za którymś podejściem udało się wygrać tę wyrównaną partię. W ten oto sposób po trzech kolejkach Łukasz Bartkowiak i właśnie Szymon Grewling są jedynymi niepokonanymi pierwszoligowcami.

O pierwszym meczu na szczycie drugiej ligi mogliśmy rozmawiać w poprzednią sobotę. Dawid Pięta zmierzył się z Grzegorzem Tomczakiem. Obaj zawodnicy byli wówczas niepokonani. W przeciwieństwie do pierwszoligowego starcia na szczycie, to nie było wyrównane. Pięta dość łatwo poradził sobie z Tomczakiem. Wygrał 5:2. Co ciekawe – Tomczak zareagował podręcznikowo prawidłowo na porażkę. Jego podrażnioną ambicję mógł poznać w rozegranym od razu, kolejnym tego dnia meczu, Piotr Kromer. Dla Tomczaka kaliber spotkania był ten sam – Kromer nadal wówczas nie przegrał ani jednego spotkania. Karta się odwróciła, parę bil przyżarło, sportowa złość została prawidłowo ukierunkowana i tym razem Grzegorz zwyciężył tym samym stosunkiem partii, którą przegrał półtorej godziny wcześniej. Ciekawa wymiana ciosów na szczycie.

Najciekawsze spotkanie minionego tygodnia to z pewnością mecz między Michałem Pomianowskim a wspomnianym już Piotrem Kromerem. Dwanaście spotkań musieliśmy czekać, aż przyszło nam obejrzeć tak zacięte spotkanie w drugiej lidze, że doczekaliśmy się dziewiątej, decydującej partii. 5:4 wygrał ten bardziej doświadczony. Piotr Kromer zaliczył tym samym średnio udaną serię dwóch porażek, choć w drugim meczu był bardzo blisko.

Na najbliższą kolejkę szykowany był kolejny hicior. Mecz, który z urzędu zapowiadał się ciekawie i zacięcie. Zmierzą się zawodnicy, którzy jeszcze nie wygrali w tej edycji, więc siłą rzeczy ktoś zaliczy pierwsze zwycięstwo. Mowa o Damianie Kurku i Adamie Góreckim. Nie zobaczymy jednak ich w akcji w najbliższy weekend. Przez zawirowania wolnych dni majówkowych panowie zmierzą się dopiero 12 maja.

Na koniec drobna uwaga. Związana jest ona z naszymi obserwacjami podczas pojedynków. Niemała grupa zawodników ma problem z interpretacją sytuacji na stole spowodowanym niepełną znajomością przepisów. Bardziej doświadczeni przeciwnicy są zazwyczaj uprzejmi i służą poradą. Należy zaznaczyć, że jest to stawianie ich w nieco mało komfortowej sytuacji, gdyż w rywalizacji sportowej zapobiegają popełnieniu faulu przez przeciwnika, więc działają tak naprawdę na swoją niekorzyść. Stąd ponawiamy prośbę, zawartą na początku edycji w mailu z listą kontaktową do przeciwników, by zapoznać się z wyciągiem najważniejszych zasad gry w odmianę 8 bil.

Przed nami weekend majowy. Sporo dni wolnych. Tych, którzy nie mają wyjazdowych planów zapraszamy na turniej 1 maja. Tradycyjny już Puchar Ligi Pool Bilarda 12ft będzie rozgrywany w odmianę 9 bil. Czeka nas zatem przyjemna, dynamiczna zmiana. Turniej rozgrywany będzie najpierw w rozgrywkach grupowych a następnie w fazie pucharowej. Wpisowe to 30 zł (dla uczestników obecnej edycji Ligi - 20 zł). Zgłoszenia przyjmujemy do niedzieli 29.04 do godziny 21:00 telefonicznie, bezpośrednio w klubie, bądź poprzez dołączenie do wydarzenia na facebooku. Zapraszamy!