7:0 Szymona Grewlinga wyprowadziło go na 3. miejsce w tabeli. Jeśli mam być szczery, to takiego podmuchu świeżości na podium nie było już dawno. Nie dość, że prowadzi Łukasz Bartkowiak, to w dodatku w końcu rozgrywki świetnie otworzył ktoś poza Pawlakiem i Ptaszyńskim.


Po męczarniach z Szulczewskim i Borowczykiem zakończonych triumfami w deciderach, Szymon zaakcentował w końcu, że chce się liczyć w walce o wysokie miejsca, a nie tylko uczestniczyć w ucieczkach ze strefy barażowej. Punkty zdobył na karku Łukasza Kwiatkowskiego, dla którego to był wyjątkowo zły weekend, ale o tym za moment. Grewlingowi po piętach będą deptać Ptaszyński z Jamroziakiem, czekają go ciężkie pojedynki, ale w końcu widać mobilizację i walkę do ostatniej bili, a już niejednokrotnie pokazał, że stać go na wyrównaną walkę z obydwoma z nich. Tak trzymaj Szymon, zlej wszystkich na kwaśne jabłko(a)!
Wracając do złego weekendu Łukasza - zdobył zaledwie jeden mały punkt w dwumeczu. Drugim katem okazał się Marcin Jamroziak.
Trzecim i ostatnim pojedynkiem w 1 Lidze okazał się być mecz Tomka Grygiera z Maciejem Szulczewskim. Wygrał ten pierwszy, 7:4, co jest małą niespodzianką zważywszy na to, że w poprzedniej edycji oberwał od Macieja 2:7, ale pokazuje, że poziom zaczyna się mocno wyrównywać i wcale Tomkowi nie musi być przypisane z góry jedno z czterech ostatnich miejsc. Szulczewski z samymi porażkami wydaje się mieć trudniejszą część drogi za sobą, ale czy podniesie się zawalczy jeszcze o wyższą niż 7-8 pozycję? Zobaczymy.

Prawdziwą sensacją ostatniej kolejki było jednakże zwycięstwo Dawida Pięty, debiutującego w rozgrywkach, nad Emilem Mądrym, który póki grał w 1 Lidze, póty był zaliczany do grona aspirującego do podium. Tym razem beniaminek górą nad powracającym do Ligi Emilem. Niezły sygnał dla tych, którzy chcieliby zobaczyć jak przekłada się trening na umiejętności, bowiem Dawid od jakiegoś czasu spędza nad bilardowymi rutynami trochę czasu.
Drugie zwycięstwo wpadło na konto Piotra Kromera. Tym razem pokonał swojego imiennika  - Piotra Kwiecińskiego 5:2.