Weekend majowy w całej swej niezwykłej, jak na niego rozciągłości, już jest za nami. Dziewięć dni oderwania od rzeczywistości, na które przypadły dwa weekendy, a jakże - z kolejkami Ligi Pool Bilarda 12ft. Tajemnicą poliszynela jest to, że z frekwencją było cienko, gdyż na przeszkodzie stały majówkowe wyjazdy, lub ogólnie klimat rozanielenia klimatem wolnych dni. W miniony weekend, z poniedziałkiem włącznie, udało się jednak rozegrać aż pięć (z zaplanowanych dziewięciu) spotkań. Większość z nich wpisywała się w charakter serii dni wolnych – toczyła się leniwie, bez większych momentów stresowych czy nerwowych. Do klasycznego dreszczowca musieliśmy poczekać do poniedziałkowego wieczoru.

gryg
Tomasz Grygier

Technicznie to pierwszy raz w tej edycji się zdarzyło, że w sobotę nikt nie zagrał. Kolejka zaczęła się od niedzieli. Rozegrano dwa pierwszoligowe mecze. Gry otworzył pojedynek Krzysztofa Borowczyka z Tomaszem Grygierem. Niezłe wyniki osiągnięte podczas długoweekendowego Turnieju o Puchar Ligi Pool Bilarda 12ft, tchnęły wiarę w umiejętności Tomka. Okazało się jednak, że gra w odmianę 9 bil w turnieju i gra w „ósemkę” w Lidze to dwie różne rzeczy. Krzysztof Borowczyk udowodnił, że brąz zdobyty w zeszłej edycji nie był zdobyty przypadkowo. Spokojnie, w kontrolowanym od początku do końca pojedynku, pokonał Grygiera 7:4.

Spotkaniem na 3 punkty w tabeli pachniało przez długi czas w pojedynku Jakuba Wielińskiego z Marcinem Jamroziakiem. Działo się tak do szóstej partii, którą to jako pierwszą w spotkaniu wygrał Kuba. To jakby wystarczyło Wielińskiemu – później wszystko wróciło do wcześniejszego stanu rzeczy. Jamroziak znów mniej lub bardziej pewnie wygrywał. Skończyło się na 7:1.

W drugiej lidze rozegrano 3 spotkania. Były to mecze, które jednak mogą okazać się dosyć ważne przy ustalaniu końcowej pierwszej czwórki niższej klasy gier. Goniący stawkę Grzegorz Tomczak podejmował Emila Mądrego. Styl Emila oraz jego skuteczność na tyle zniwelowały umiejętności Grzegorza, że mecz miał tylko jednego faworyta. Po osiągnięciu bezpiecznej przewagi przez Mądrego, przy 3:0 udało się Tomczakowi wygrać jedyną partię. Końcowy wyrok to 5:1.

Sporo problemów sprawił Michałowi Pomianowskiemu zawodnik z dołu tabeli – Krzysztof Kwieciński. Podczas gry nie było widać, że dzieli ich przepaść jeśli chodzi o doświadczenie ligowe. Mecz do pewnego momentu toczył się w wyrównanym tempie, aż do remisu 3:3. Tutaj jednak wspomniane doświadczenie zadecydowało – dwa kolejne rozbicia powędrowały na konto „Pomianki”. 5:3 i Michał bliżej powrotu do pierwszej ligi.

Najwięcej nerwów i emocji mieliśmy jednak w poniedziałek. Bohaterami byli już wspomniani Grzegorz Tomczyk i Michał Pomianowski. Grzegorz, wiecznie aspirujący z różnym szczęściem do pokonywania każdego z mocniejszych zawodników drugiej ligi, tym razem był skuteczniejszy. Odjechał zaskoczonemu przeciwnikowi do wyniku 3:0. Tutaj nastąpił zwrot akcji. Pomianowski wziął się w garść, wyłuskał z siebie najlepsze umiejętności i zgarnął kolejne cztery partie. Tomczak nie odpuszczał i w ten oto sposób zanotowaliśmy ostatni z możliwych remisów – 4:4. Ostatnia partia ułożyła się po myśli „underdoga” Tomczaka. Wytrzymał presję i wbił poprawnie ósemkę, gdy jeszcze na stole były 3 bile z grupy Michała. W ten oto sposób mamy ważne przetasowanie w górze tabeli. Grzegorz nie odpuszcza pogoni za bezpośrednim awansem do pierwszej ligi, mimo że przegrał z liderem i wiceliderem. Okazuje się, że póki co tylko z nimi.

Co wzleci, musi upaść. Beztroski majowy weekend się skończył. Poprzekładane mecze kiedyś trzeba rozegrać. Dlatego też w najbliższy weekend będzie działo się sporo. Trzymamy kciuki za jak najwięcej emocjonujących meczów.