To już poniekąd tradycja, że co edycję Ligi Pool Bilarda 12ft zagadką jest fakt, jak w danej odsłonie Liga będzie wyglądała. Co ciekawe – co edycję te systemy rozgrywek identyczne są w pierwszej lidze. W drugiej natomiast tworzymy coraz to ciekawsze rozwiązania organizacji gier, co poniekąd podyktowane jest taką a nie inną liczebnością zawodników w niższej klasie gier. W edycji (zresztą jak w wielu poprzednich) spotkaliśmy się z kolejną nową dla nas sytuacją – druga liga liczy pięciu zawodników. Nie ma takiego problemu, z którym byśmy sobie nie poradzili, więc panowie z pomarańczowej tabeli mają swój unikalny system gier. Niemniej jednak dostrzegamy zagrożenie płynące ze zbyt małej ilości zawodników, wpływające na spadek atrakcyjności rozgrywek, więc w głowach mamy już szereg pomysłów i rozwiązań, które zainteresują sporą liczbę potencjalnych nowych zawodników. Szykuje się na zimę na tyle skomasowana akcja promocyjna, że być może na wiosnę ostatecznie dobijemy do pomysłu powstania trzeciej ligi.

Zaczęliśmy od zagadnienia tradycji. Kontynuując tę myśl nie sposób zauważyć tradycyjne rozkręcanie się rozgrywek. To nie jest tak, że gdy przysłowiowa banda idzie w górę wszyscy zawodnicy całą ławą wystrzeliwują z bloków startowych. Liga zazwyczaj rozpoczyna się leniwie. Niektórzy albo dają sobie czas na podtrenowanie umiejętności przed pierwszym spotkaniem, albo mimo swojej gotowości do gry muszą zgodzić się na przełożenie spotkania, bo przeciwnik chce podtrenować umiejętności przed pierwszym spotkaniem. Efektem tego - ponad połowa spotkań z pierwszej kolejki została przełożona na później. Inna sprawa, że kilku nadpobudliwych zagrało spotkania awansem. I dobrze. Bo by nie było o czym pisać.

W pierwszej padły cztery wyniki, choć po prawdzie powiedziawszy tylko trzy z nich były rozegrane przy stole. W niedzielne południe Maciej Szulczewski zaginął w kontinuum czasoprzestrzeni i nie pojawił się na wyznaczony pojedynek z Marcinem Jamroziakiem. Pomimo za darmo otrzymanych 3 punktów Jamroziak nie wykorzystał okazji rozpoczęcia edycji z przytupem – w kolejnym spotkaniu poniósł sromotną porażkę. Spotkanie z Grzegorzem Tomczakiem zapowiadało się nieźle i nieźle się na początku toczyło. Mecz otworzył się wynikiem 3:0, jednak te pierwsze trzy wygrane partie to były ostatnie wygrane partie przez Jamroziaka. Następnie do głosu doszedł świeżo upieczony pierwszoligowiec. Tomczak, gdy uporał się z tremą związaną z pierwszym meczem w najwyższej klasie gier, zaczął grać pewniej. Dokładał do wyniku swoje kolejne zwycięskie partie, choć przeciwnik mu w tym wydatnie pomagał, wbijając bilę numer 8 poza kolejnością. Dwukrotnie. 7:3 dla Tomczaka i ciśnie się na usta powiedzonko Skorży po uwierającej porażce: „Liga będzie ciekawsza”.

Niewiele pod tym kątem różnił się przebiegiem mecz Szymona Grewlinga z Michałem Pomianowskim. Panowie po rozegraniu pięciu partii kręcili się z wynikiem koło remisu. Tu również Szymon, podobnie jak Tomczak wrzucił najwyższy bieg i odjechał Pomianowskiego w siną dal. Michał zdążył zdobyć jedynie trzy partie.

Przed spotkaniem urzędującego Mistrza Ligi – Łukasza Bartkowiaka z debiutującym przez przypadek w pierwszej lidze, z powodu większej liczby wycofujących się zawodników – Krzysztofem Kwiecińskim, zadawano sobie jedno pytanie. Czy Krzysztof zdoła wyrwać choć jedną partię. Zdania bukmacherów były podzielone. Obserwatorzy nie dawali szans na zwycięstwo Kwiecińskiego, ten jednak wspomnianą jedną partię zdołał wyszarpać, przez co Bartkowiak dopisał sobie w tabeli nie trzy, a dwa punkty. Pytanie dla Krzycha to ile zdoła wyciągnąć doświadczenia z meczów z lepszymi zawodnikami i czy zdoła to zrobić na tyle szybko by odnieść kilka zwycięstw w tej edycji w pierwszej lidze?

stesik
Maciej Stęsik

Stęsik Maciej oraz Damian Kurek postanowili spędzić nietypowo sobotę przy bilardowym stole. Mimo że w miniony weekend mieliśmy pierwszą kolejkę to panowie zagrali awansem mecz z kolejki trzeciej. A potem z ósmej. Gwoli wyjaśnienia – w drugiej lidze, bo o niej mowa rozgrywki toczą się w pięcioosobowej grupie na zasadzie „każdy z każdym” z rundą pierwszą a potem rewanżową. Zatem każdy z każdym zagra dwa razy. W pierwszym spotkaniu Damian Kurek na postawił opór Maciejowi Stęsikowi. Przegrał jednak z nim to spotkanie 2:5. Prawdopodobnie Damian uwierzył, że jest na fai wznoszącej i dobrym pomysłem może być pociągnięcie tej passy więc przybił się do pomysłu rozegrania drugiego spotkania z tym samym przeciwnikiem. Niestety – sromotnie się pomylił – druga odsłona tego pojedynku skończyła się gorszym rezultatem 1:5.

Siłą rzeczy Maciej wylądował na fotelu lidera. Za jego plecami czai już się brat, który odniósł w pierwszym meczu zwycięstwo bez straty partii. Dostarczycielem punktów był…. Ekhm. To nie była udana sobota dla Damiana Kurka.

Lista partii z kija nadal pusta.

Druga kolejka już w najbliższy weekend. Wszystkie mecze są już umówione jednak proszę wziąć pod uwagę trudności komunikacyjne, które wystąpią w niedzielę. 12ft znajduje się w środku pętli maratonu, przez którą trudno jest niekiedy się przebić, zwłaszcza gdy aktualnie przebiega tamtędy większość uczestników biegaczy. Na stronie trasy maratonu możecie sobie zaobserwować, które odcinki będą w pierwszej kolejności udostępniane po tym jak przebiegnie cała stawka biegaczy. Życzę wszystkim zawodnikom, aby ani razu nie zaistniała konieczność uruchomienia zapisu 4.4 z Reguaminu Ligi Pool Bilarda.