Większa część rozgrywek Ligi Bilardowej 12ft za nami. Wiele najważniejszych pytań nadal nie ma odpowiedzi. Kto Mistrzem Ligi, kto spada, kto w barażach. Jednego jednak możemy być pewni – do pierwszej ligi awansują bracia Stęsikowie. Nawet gdyby w ostatnich spotkaniach oddawali walkowery a przeciwnicy ich ścigający wygrywali wszystko „do zera”, to nikt już nie jest w stanie ich zdetronizować. W zimowej edycji ich obecność w pierwszej lidze z pewnością podkręci bakcyl rywalizacji i podniesie poziom trudności wśród zawodników tabeli niebieskiej.

Ale ale – po kolei. Łukasz Bartkowiak pewnie usadowił się na fotelu lidera i odprawia z kwitkiem i z dużą łatwością wszystkich przeciwników. Co prawda dwa razy musiał się trochę spocić, by dowieźć zwycięstwo – w październiku Maciej Szulczewski urwał mu aż pięć partii i całkiem niedawno mocny opór postawił mu Piotr Ptaszyński. Nie przyniosło to pierwszej porażki urzędującego aktualnego Mistrza Ligi, ale Bartkowiak musiał uważać do końca pojedynku, bo Ptaszyński wygrał z nim w sumie pięć partii. Łukasz rozegrał już osiem spotkań. Zostało mu ostatnie – z Marcinem Jamroziakiem, który na tę chwilę ma jeszcze trzy mecze do zagrania. Jeśli się w dwóch z nich nie potknie i zwycięży, to mecz ostatniej kolejki Bartkowiak-Jamroziak będzie bezpośrednim starciem o wygranie jesiennej edycji Ligi. Nie ma co jednak dzielić skóry na niedźwiedziu, gdyż po drodze do Bartkowiaka Jamroziak ma jeszcze jeden arcytrudny mecz - ze wspomnianym Ptaszyńskim.

boro
Krzysztof Borowczyk

Praktycznie pewnym miejsca na podium może być Piotr Ptaszyński. Pretendenci do zepchnięcia go z „pudła” mają do niego stratę kilku punktów i albo w bezpośrednim pojedynku z nimi zwyciężał (Borowczyk), albo strata już jest na tyle duża, że wygranie pozostałych meczów i tak nie spowoduje tego, że go przeskoczą (Grewling).

Ciekawie robi się w dolnej części tabeli pierwszej ligi. Co prawda zamyka ją Krzysztof Kwieciński i jest wielce prawdopodobne, że nie uratuje się już przed spadkiem do drugiej ligi, jednak w ostatnich meczach widać już było, że zeszło z niego obciążenie nowicjusza w pierwszej lidze i związany z tym stres. Krzychu poczynia sobie coraz śmielej, wygrywa coraz więcej parii i mecze przestają już wyglądać jak przysłowiowy mecz do jednej bramki. Kwieciński nie wygrał jeszcze meczu, ale zasygnalizował, że nie jest to już niemożliwe i że w ostatnich kolejkach może swoim nic nie znaczącym zwycięstwem komuś pokomplikować sytuację na ostatniej prostej.

Długo w tej edycji na zwycięstwo czekał Tomasz Grygier. Ręce w geście zwycięstwa mógł unieść dopiero w swoim siódmym meczu. Dostarczycielem punktów okazał się być Grzegorz Tomczak, który postawił raczej niewielki opór swojemu przeciwnikowi, wygrywając z nim jedynie trzy partie. Dla Grygiera to dobry prognostyk, gdyż do wyrwania się ze strefy bezpośredniego spadku potrzebuje już tylko jednego zwycięstwa w dwóch pozostałych meczach. A wśród tych dwóch przeciwników jest wspomniany Kwieciński. Czy będzie to łatwe zwycięstwo, czy może jednak właśnie w tym meczu Krzysztof zapakuje kij w szprychy przeciwnikowi? Dla jednego i drugiego misja jak najbardziej do wykonania.

Na krawędzi walki o życie znajduje się również Michał Pomianowski. Walczy on o to, by uniknąć baraży o utrzymanie i zająć bezpieczne, szóste miejsce. Minionej soboty wykonał krok milowy w tym kierunku. Nie dość że pewnie zwyciężył 7:2 dopisując dwa cenne punkty do dorobku w tabeli, to pokonał jednocześnie bezpośredniego rywala w wyścigu do bezpiecznej pozycji – Grzegorza Tomczaka. Grzegorz zajmuje co prawda nadal szóstą pozycję, ale „Pomianka” właśnie zbliżył się do niego na odległość jednego punktu. Co więcej – ścigający ma jeden mecz rozegrany mniej niż ścigany. Uda mu się?

Druga liga najważniejsze rozstrzygnięcie ma już praktycznie za sobą. W sobotę Mikołaj Stęsik zwycięstwem nad Damianem Kurkiem zamknął już wszystkie rozważania, nawet te teoretyczne zakładające serie walkowerów, w kwestii kto bezpośrednio awansuje do pierwszej ligi. Pozostaje jedynie pytanie kto wygra drugą ligę – mecz, którego stawką będzie właśnie to, odbędzie się w ostatniej kolejce, kiedy Mikołaj to zmierzy się ze swoim bratem Maciejem.

Ciekawie i naprawdę niecodziennie prezentuje się walka za ich plecami o miejsca premiowane meczem barażowym do pierwszej ligi. „Walka” w tym wypadku to duże słowo, gdyż głównym czynnikiem sprawczym są w tym wypadku problemy organizacyjne Adama Góreckiego. Skorzystał z tego przede wszystkim Marek Kaczor, który dopisał sobie sześć punktów z powodu oddanych mu meczów walkowerem. Jednak to nie jest tak, że sam Górecki walkowery rozdaje, gdyż sam został obdarowany „za darmo” trzema punktami przez Damiana Kurka. Ile jeszcze walkowerów padnie do końca edycji w tym rejonie tabeli? Trudno przewidzieć. Jednak ze statystycznego punktu widzenia wydaje się, że kolejny albo kolejne walkowery najprawdopodobniej tu padną.