Tego się nikt nie spodziewał. Liga Pool Bilarda na wiosenną edycję nieco zmieniła formułę, co w ostatecznym rozrachunku okazało się ruchem podnoszącym jej atrakcyjność. Podczas obecnych rozgrywek nie mamy podziału na pierwszą i drugą ligę – wszyscy zawodnicy grają ze sobą na jednym poziomie. Już na papierze, gdy spojrzeliśmy na opublikowany kalendarz gier od razu mogliśmy wyłowić cały worek pojedynków, których wyników jesteśmy niezmiernie ciekawi. Tytułu Mistrza Ligi, zdobytego po raz trzeci z rzędu, broni Łukasz Bartkowiak, ale obserwatorzy naszych rozgrywek są zgodni, że wygranie Ligi po raz czwarty będzie trudniejsze niż poprzednimi trzema razy.

bera
Piotr Bera

Połączenie obu lig w jedną zrodziło pytanie o sens pojedynków zawodników z dołu tabeli drugiej ligi z najlepszymi bilardzistami najwyższej klasy gier. Co prawda o zasadności tej tezy nie możemy mówić na podstawie występów Krzysztofa Wielocha, gdyż ten w niewyjaśnionych okolicznościach w pierwszych trzech meczach oddał trzy walkowery. Gdy jednak spojrzymy na występy przedostatniego w zeszłej edycji Piotra Bery z teoretycznie najtrudniejszymi przeciwnikami jakimi byli Mistrz i Wicemistrz Ligi, to możemy mówić o obiecujących rezultatach dla Piotra, jak i pomysłu połączenia lig. Co prawda oba mecze przegrał, ale jednemu wyrwał trzy a drugiemu cztery partie. Z niżej notowanymi przeciwnikami powinny na pewno przyjść lepsze rezultaty.

Niewiele lepiej radzi sobie zawodnik z miejsca wyżej od Piotra Bery zeszłej edycji drugiej ligi. Michał Bartkowiak co prawda awansował pewnie po meczu barażowym do pierwszej ligi, ale w jego przypadku można mówić o falstarcie w obecnych rozgrywkach. Jedyne zwycięstwo jakie odniósł, to mecz wygrany na papierze ze wspomnianym Krzysztofem Wielochem (walkower). Pozostałe dwa spotkania z Piotrem Ptaszyńskim i Łukaszem Bartkowiakiem przegrał sromotnie 1:7. Czy z teoretycznie łatwiejszymi przeciwnikami odbuduje swoją formę? Ci przeciwnicy mają nadzieję, że nie.

bartkow
Michał Bartkowiak

Kiepsko wystartował również drugi zawodnik drugiej ligi zeszłej edycji – Maciej Górny. Choć ma on doświadczenie pierwszoligowe sprzed kilku lat, w obecnej odsłonie rozgrywek nie może się odnaleźć. Dotkliwa przegrana 1:7 z Marcinem Jamroziakiem oraz porażka 4:7 z pewnie grającym Krzysztofem Borowczykiem nie napawa optymizmem przed spotkaniem w najbliższą sobotę z Mistrzem Łukaszem Bartkowiakiem. Teoretyczne trzy porażki na starcie oznaczają, że Górny będzie bić się co najwyżej o miejsce w środku tabeli.

Z zaciągu drugoligowego jedynie Piotr Dulat wszedł bezczelnie i na pewności w rozgrywki. Zielonogórzanin odniósł dwa zwycięstwa 7:3, w tym z brązowym medalistą ostatniej edycji, Piotrem Ptaszyńskim. Zameldował się również z jedną partią z kija, dołączając do listy na której widnieją już Marcin Jamroziak z Łukaszem Bartkowiakiem. Dokładając mecz wygrany walkowerem z Wielochem, Dulat zajmuje już obecnie drugie miejsce w tabeli.

Najbardziej zacięte spotkanie, kończące się rezultatem z różnicą jednej partii mieliśmy dotychczas tylko raz. Zarówno Michał Pomianowski jak i Szymon Grewling równo się uparli, że jeden jest lepszy od drugiego. Mieli prawo tak myśleć, argumenty mieli solidne, gdyż doprowadzili do stanu 6:6. Ostatnią partię, a więc i mecz zgarnął Szymon. Jednak przy tak wyrównanej walce wcale nie jest powiedziane, że jakby powtórzyli tą ostatnią partię, to by nie wygrał jej Michał. Póki co dla Grewlinga ta wygrana jest tym bardziej cenna, gdyż jest to jego jedyne zwycięstwo w czterech już rozegranych spotkaniach.

Tradycyjnie już do niego wszyscy się porównują. Jest punktem odniesienia dla pozostałych zawodników w tabeli. Każdy liczy ile ma straty do Łukasza Bartkowiaka. A ten – narzucił spore tempo od początku. Pięć spotkań – pięć wygranych. Nie licząc walkowerów Wielocha, to Łukasz jako jedyny póki co w tej edycji odniósł przy stole zwycięstwo 7:0. Potraktował w ten sposób pogubionego zupełnie Krzysztofa Borowczyka – a jak – aplikując mu w międzyczasie jednego „laczka”. Trójka Ł.Bartkowiak / Dulat / Jamroziak to jedyni zawodnicy póki co bez porażki na koncie po trzech kolejkach gier.