Na dobre rozpoczęliśmy już zmagania jesiennej edycji Ligi Snookera. Zawodnicy rozpędzili się już na dobre, mknąc po swoje punkty, jak gepardy goniące zwierzynę. Kilka niespodzianek po tej kolejce można już było zobaczyć. Kilka rozczarowań także niestety wpadło w oczy. Co tu dużo mówić - zaczęło się. Każdy daje z siebie wszystko każdy robi to, co najlepiej mu wychodzi: wbijanie, wywieranie presji na przeciwniku, odstawianie. Do świąt Bożego Narodzenia zostało jeszcze dużo czasu, tak więc wszystko może zmienić się na korzyść lub niekorzyść każdego ligowca.

Pierwszoligowy w porównaniu do innych zawodników myśląc o terminach rozgrywanych meczów są troszeczkę w tyle.  W tabeli na razie przoduje przez niektórych zwany nietoperzem, przez większość zaś wampirem Marcin Jamroziak. W ostatniej kolejce do on pewnie przejął kontrolę nad meczem i bez straty Frame’a Pewnie odezwał do domu Macieja Undrycha. Patrząc na pierwszoligowe tabele byliśmy  świadkami niesamowitego pobicia rekordu życiowego przez Tytusa Pawlaka. Właśnie on w meczu z Mikołajem Stęsikiem, nabił na licznik, jednocześnie plasując się na pierwszym miejscu w tabeli Break’ów 56 oczek. Serdeczne gratulacje. Już jest bliżej niż dalej. Oczekujemy w następnych kolejkach bądź edycji kolejnych rekordów. Klubowy mistrz długich wbić - Paweł Deckert, również pokazał klasę, pokonując Macieja Undrycha podobnie jak Marcin Jamroziak.

Patrząc na drugą ligę w miniony weekend byliśmy świadkami tylko dwóch spotkań. W pierwszym z nich szczęście dopisało młodszemu z graczy. Maciej Stęsik w pojedynku z Marcinem Smorawskim, wygrał obaw frame’y na czarnej bili - co potwierdza jak szczęśliwy dzień wtedy miał. W drugim meczu zaś mierzyli się starzy klubowi wyjadacze - Robert Wójcik i Marcin Dzbanuszek . Z wyniku wygląda, iż była to kolejna potyczka do ostatniej kropli krwi, czyli wszystko rozgrywała się na czarnej. Zwycięsko wyszedł z tego Marcin zyskując kolejne 3 punkty do klasyfikacji. Zawodnicy drugiej ligi na początku są troszkę leniwi.  Zobaczymy co pokaże czas ponieważ w ten weekend kilka spotkań się rozegra.

Trzecioligowcy na początku roku akademickiego też wzięli urlop dziekański i patrząc na rozkład meczy, rozegrali tylko 2 w weekendowym terminie. Szymon Grewling niczym rekin karasia pochłonął Miłosza Bąbelka. Miłosz z powodu wypisania sięi kilku osób awansował do trzeciej ligi. Podobnie jak i jego lwówecki kolega Filip Ratajczak, którego zaś w wieczornym pojedynku pewnie pokonał Karol Tyszer.  We wtorek Ciśnienie nie sprzyjało Tomkowi Sobczakowi. W przełożonym na wtorek spotkaniu rozgrywanym przez 3 i pół godziny odesłał go do domu Mateusz Rusin. Było to najdłuższe w mojej karierze klubowej oglądane spotkanie.

Weekendowe rozgrywki przejęli zaś zawodnicy z czwartej ligi

W grupie A prym wiedzie kaliszanin Grzegorz Sroka. Debiutant ligi snookera 12 ft Po czterech meczach plasuje się na pierwszym miejscu w tabeli. Wbijając także przepiękne Break’i potwierdza swoją koszmarnie wysoką formę na kolejne spotkania. Za koszulę chwyta go Artur Urbaniak. Myślę że to jest kwestia czasu kiedy uaktywni się tył tabeli. Panowie : brać się do roboty ! Tylko pierwsze miejsca gwarantują awans do kolejnej ligi lub do barażu.

W grupie B także debiutant okupuje fotel lidera klasyfikacji. Łukasz Bartkowiak bo o nim mowa po dwóch meczach w piątek skasował aż 6 punktów do tabeli. Pewnie zwyciężył pokonując dwa do zera doświadczonego już zawodnika rozgrywek klubowych Kazimierza Czerneckiego oraz debiutanta Jacka Mierzejewskiego. Tuż za Bartkowiakiem pędzi doświadczony snookerzysta Konrad Kubasiewicz. On również po swoim drugim meczu bez straty punktów plasuje się w czele tabeli. Można sądzić że pomiędzy tymi zawodnikami odbędzie się nie lada walka na miecze, Ups!  przepraszam -  na kije.

Liderem ostatniej grupy czwartoligowych rozgrywek po drugiej kolejce jest Sławomir Ciemniecki. Pogodny człowiek przychodzący do klubu co tydzień trenować, w tabeli przoduje mając aż 6 punktów. Powoli chwyta go przyjezdny Jarosław Strugała. Jarek w dwóch swoich meczach dostał 4 punkty co powoduje jego aktualną lokatę. Świetny mecz z Marcinem Szoferem rozegrał drugi Marcin. Mansell bez wahania spuścił łomot przeciwnikowi i po na razie jedynym meczu, z trzema punktami okupuje fotel brązowego medalisty.
Niewątpliwie czwarta liga w tej edycji jest jedną z najciekawszych do tej pory. To jest dopiero sprawdzian umiejętności zawodnika.

Kończąc całe rozważania na temat drugiej kolejki warto wspomnieć o grupce osób, która w miniony weekend wybrała się do Wrocławia na turniej PORS. Klubowicze zaprezentowali dobry poziom gry. Marcin Jamroziak zaskakiwał dobrymi wbiciami i przeszed łjako jedyny z reprezentantow 12ft do fazy pucharowej. Tomasz Bystrzyński zaskakiwał niesamowitą grą taktyczną. Maciej Szulczewski ustawiał dobre snookery. Marcin Smorawski prezentował dobrą grę techniczną i gustowne wbicia. Mamy nadzieję że chłopacy nie poprzestaną tylko na tym turnieju.  Już w listopadzie kolejne krajowe zmagania w warszawskim klubie 147 Brake  na ul. Zamienieckiej. Kolejne weekendy w naszym klubie również będą obfitować snookerowym szaleństwem. Co będzie dalej tego nie wie nikt - A kto umarł ten nie żyje !!!