Nudzi mnie Doberschuetz, ale cieszę się, że tym razem musiał walczyć do samego końca o czwarty z rzędu tytuł. Przejrzałem archiwa ligowe z kilku ostatnich lat i podobna sytuacja, kiedy to Mistrz miał na koncie aż trzy porażki, zdarzyła się dwukrotnie - Zimą 2015 Karol Szuba-Jabłoński zwyciężył z trzema porażkami i 19-toma punktami na koncie, oraz Wiosną 2016 Paweł Flantowicz wygrał z 18-toma oczkami i z czterema porażkami 1:2. Flantowicz skorzystał wtedy ze słabszej gry Wiktora. To jeden z tych finezyjnie pokręconych przypadków, kiedy zawodnik z dwiema porażkami jest sklasyfikowany niżej niż ten z czterema porażkami. Wszystko przez brak zwycięstw bez straty frejma lub porażki w dotkliwym stosunku 0:3...

snooker zima2018 small
Podobne zjawisko mieliśmy i w tej edycji, nawet zdublowane - Mikołaj Stęsik schodził pokonany dwukrotnie a sklasyfikowany jest na 3. miejscu, za Doberschuetzem i Pawlakiem - obaj po 3 przegrane, a Słodzinka z trzema porażkami jest 5. za Jamroziakiem, który przegrał czterokrotnie. Ot przewrotność systemu punktowego, w którym każdy wygrany frejm liczy się za 1.
Jak z łatwością już zauważyliście, srebrnym snookerzystą okazał się jesienią Tytus Pawlak. To najlepszy wynik Tytusa, który kilkukrotnie stawał już na najniższym stopniu podium. Swój mecz o srebro rozegrał z Piotrem Słodzinką i nie zawiódł dominując w każdym frejmie. Wygląda na to, że Tytus stał się już jednym z żelaznych pierwszoligowców - tak zwykłem nazywać tych, którzy nie są zagrożeni spadkiem do 2 Ligi i zawsze jakoś się wywiną, nawet mimo początkowych kłopotów.
Takowych nie miał w tej edycji Mikołaj Stęsik. Zagrał w Lidze wyśmienicie, a podkreślam to nie bez powodu, bo Mikołaj wywalczył miejsce wśród najlepszych Wiosną 2017. To powrót do tego grona po pierwszym, nieudanym występie w Zimą 2017 gdzie zajął ostatecznie 8. miejsce i przegrał w barażu z Maciejem Śniegowskim. Tym razem było inaczej - wygrane z Doberschuetzem, Jamroziakiem czy Słodzinką to z pewnością ozdoby jego występów w tej edycji, ale są i dwie plamy - z Pawlakiem i Śniegowskim. Obie porażki w stosunku 0:3, a w szczególności w drugim z wymienionych, świadczą o tym, że mimo tego, że Mikołaj jest na świetnej drodze, aby dołączyć na stałe do grona faworytów rozgrywek, to miewa momenty utraty formy, czy też koncentracji... Nic w tym dziwnego, nie jesteśmy maszynami, ale jestem pewien, że jeśli Mikołaj odrobi lekcje z edycji jesiennej tak jak to zrobił po wspomnianej Zimie 2017, to w kolejnych zamieni status żelaznego pierwszoligowca na poważnego pretendenta do tytułu. Niech na poparcie moich słów świadczy fakt, że lista brejków z tej edycji potwierdza wyraźny progres Mikołaja - do tej pory nie przekraczał 30 punktów w podejściu, a tym razem aż trzykrotnie. Wiem, że pisanie peanów na cześć zawodnika zajmującego 3. miejsce w tym momencie jest na wyrost, ale miło się patrzy na kogoś, kto jest zaangażowany, trenuje, jeździ w Polskę na turnieje i pnie się w górę od kilku lat.  - brawo Mikołaj, tak trzymaj, gratulacje!
Tuż za podium Marcin Wampir Jamroziak. Pisałem o żelaznych - to jeden z nich. Nieprzerwanie w 1 Lidze od początku jej istnienia. Tym razem bez sukcesu, ale jak zawsze z luzem i spokojem na z góry upatrzonych pozycjach.
Na kolejnych trzech miejscach było w każdym razie o wiele bardziej nerwowo. Ostatecznie dzięki dobremu finiszowi uratował się przed strefą spadkową Słodzinka i zrobił to na tyle skutecznie, że dobił Pana Deckerta, przycisnąl Marcina Karłyka i Macieja Undrycha do dna i zakończył na 5. miejscu, choć w zasięgu było nawet 2.
Maciej Śniegowski z Miłoszem Kaczmarkiem zagrali bezpośrednio ze sobą o to kto będzie musiał grać w barażu. Co dziwne, ten drugi udowodnił już, że potrafi uporać się z niejednym rutyniarzem - na jego koncie są zwycięstwa z Jamroziakiem, Słodzinką i Doberschuetzem, ale nie potrafił sprostać słabszym zawodnikom i uprzejmie dzielił się z nimi punktami przez całą jesień. Tym samym Maciej Śniegowski wygrywając z Miłoszem, pozostaje wśród pierwszoligowców na zimę. Dla Śniega, to będzie trzecia edycja z rzędu w gronie najlepszych.
Drugie, potencjalnie gorsze miejsce barażowe, przypadło w udziale Rafałowi Zimniakowi. Rafał nie zagrał słabo, ale tym razem zabrakło mu dosłownie paru bil lub trochę szczęścia, aby wylądować nawet na podium. Baraż z Robertem Jachimowskim zapowiada się dość smakowicie - odbędzie się o 10:00 w sobotę 30 grudnia.
Ostatnie trzy miejsca przypadły w udziale Maciejowi Undrychowi, Marcinowi Karłykowi i Panu Pawłowi Deckertowi. Ten ostatni zagrał na miarę swoich możliwości jeśli chodzi o zwycięstwa, ale jeśli właśnie Pan Paweł miałby pełnić rolę papierka lakmusowego, którym zmierzymy poziom gry w Lidze, to siedem porażek 0:3 pokazuje dobitnie, że albo on sam ma spadek formy, albo poziom podniósł się dość wyraźnie.
Marcin Karłyk zakończył grę z 9 punktami, a bał się strasznie gry z najlepszymi. Miejsce wśród nich zagwarantował sobie świetnie prezentując się w tegorocznym cyklu SummerTime. Marcinie, wstydu nie ma, dwa zwycięstwa ze Śniegiem i Undrychem pokazują, że możesz powrócić na wiosnę.

A już w tej chwili, pierwszy raz w historii, awans wywalczyli Tomasz Spider Bystrzyński i Tomasz Leśniak. Ten pierwszy z bilansem 4-4-1 zagwarantował sobie 1. miejsce w 2 Lidze wygrywając bezpośredni pojedynek własnie ze swoim imiennikiem. Bystrzyński jest wyraźnie w gazie - najepszy wynik w Lidze, nowy życiowy brejk -  może sprawić kłopoty na początku przyszłej edycji jeśli ten stan się utrzyma.
O awans powalczą jeszcze Robert Jachimowski i Marcin Dzbanuszek. O pierwszym już pisałem wyżej, a drugi zagra z Miłoszem Kaczmarkiem 30 grudnia. To drugi baraż z rzędu Marcina - w poprzedniej edycji w pięciu frejmach uległ Słodzince. Tym razem szykuje się bardzo ciekawy pojedynek - obaj zawodnicy dysponują podobnymi atutami, możemy spodziewać się ponownie rozgrywki w “deciderze”.
5. miejsce, a tym samym jedyne bezpieczne, wywalczył Marcin Smorawski. Przyzwyczailiśmy się do tego, że Marcin balansuje między 1. a 2. Ligą, ale tym razem zabrakło całkiem sporo - bo aż czterech punktów do awansu bezpośredniego i trzech do barażu. Nie było jednak tak źle, aby bronić się przed spadkiem…
Przed tym już bronili się Piotr Gazda i Tomasz Kasiński. Pierwszemu się udało, drugiemu nie. Obaj rozegrali maksymalną liczbę pięciu frejmów, ale poszczęściło się tylko Piotrkowi w meczu z Karolem Tyszerem. Kasiński musiał uznać wyższość Szymona Grewlinga.
Spadek do 3 Ligi zaliczają Robert Wójcik, Maciej Stęsik i John Lennon. Niespodzianką z pewnością nie jest żaden z tych przypadków - wszak wszyscy trzej weszli do grona pomarańczowych po dobrej grze Wiosną, ale w zetknięciu się z doświadczonymi ligowcami drugoligowym rady nie dali.

Zielona tebela, czyli 3 Liga, to prawdziwy kolaż tych co grają coraz lepiej choć grają od niedawna, z tymi, co jeszcze przed istnieniem naszego klubu stanowili zalążek poznańskiego środowiska snookerowego. Przewrotną jest zatem ostateczna klasyfikacja - z przodu Piotr Adamczak, z tyłu Mateusz Rusin, czyli dwaj zawodnicy, którzy towarzyszą nam od pierwszych dni istnienia klubu.
2. miejsce zajął Daniel Koza. Nie powinno to dziwić, ostatnio pilnie trenuje i sparuje… ze swoją dziewczyną. Być może i jej będziemy mogli kibicować w zimie? W każdym razie progres jest i awans do upragnionej 2. Ligi. Co ciekawe, Danie przegrał tylko z zawodnikami z Lwówka, którzy wyraźnie ustępowali mu doświadczeniem, oraz z liderem tabeli.
Baraż, w końcu chciałoby się rzec, wywalczył i wygrał Szymon Grewling. Długo na Ciebie czekaliśmy Szymonie… Ale w końcu dotarłeś do pomarańczowych - gratulacje. W drugim, jak już wspomniałem nie powiodło się Karolowi Tyszerowi. Niemniej, Piotr Gazda potrzebował aż pięciu frejmów aby pokonać Karola, a to wyraźny sygnał, że następnym razem baraż może nie być potrzebny.
Bezpieczne, 5. miejsce zagwarantował sobie Maciej Szulczewki. Spodziewaliśmy się, że włączy się do gry o awans, ale najwidoczniej jeszcze nie tym razem, chociaż zwycięstwo z Grewlingiem i zacięty mecz z Adamczakiem mogą dawać mu małą satysfakcję.
O utrzymanie zawaczą Tic Przemysław i Filip Ratajczak. Spadek dla Miłosza Bąbelka, Tomasza Sobczaka i Mateusza Rusina.

A w 4. Lidze tymczasem system pozamiatali bracia Bartkowiakowie do spółki z Grzegorzem Sroką i Marcinem Szoferem. Łukasz Bartkowiak mimo remisu z Grzegorzem wygrał rozgrywki na tym poziomie - zadecydował bilans frejmów z całej edycji, a Michał właśnie przed chwilą wywalczył awans w barażu z Przemkiem Ticem, wygrywając pewnie 3:0. Drugi baraż, za 3. miejsce, rozegra Marcin Szofer z Filipem Ratajczakiem i będzie to potyczka dwóch zawodników z zaprzyjaźnionego klubu Trick Shot SKF Mawit Lwówek. Miejsce Szofera to, obok występu w 2 Lidze Tomasza Bystrzyńskiego, największa niespodzianka tej edycji. Marcin doświadczenia miał niewiele, a pokonał w drodze do najlepszej trójki czwartoligowców takich rutyniarzy jak Wojtek Ptak, czy Jarek Strugała. Jakkolwiek miałby zakończyć się baraż pewne jest jedno - w 3 Lidze zagra co najmniej jeden zawodnik z Lwówka.
W minionej edycji mieliśmy przyjemność poznać paru nowych zawodników. O sukcesie Barkowiaków, Sroki i Szofera już mówiłem, więc wspomnę jeszcze o Jacku Mierzejewskim, Hubercie Manejkowskim i Pawle Gajdzie. Najtrudniejszą grupę trafił Hubert, stąd też pewnie ciężki dla niego start i brak punktów na koncie. Paweł i Jacek zagrali w tym składzie i bezpośrednim pojedynku podzielili się punktami. Sumarycznie nieco lepiej wypadł Paweł, który dwukrotnie wygrywał, choć jedno zwycięstwo sprezentowała mu Wiktoria Jendruszak.
Mieliśmy jesienią także wielkie powroty. Do rozgrywek ponownie zawitali po dłuższej nieobecności Krzysztof Szwejk, Konrad Kubasiewicz i Andrzej Kurczewski.

Dziękujemy za wspólną zabawę. Nowa edycja startuje już w drugi weekend stycznia (zapisy do 9. stycznia). Zapraszamy na Turniej Noworoczny 6-7 stycznia (zapisy przyjmujemy do czwartku 4 stycznia 2018, do godziny 15:00).

Życzymy wszystkim wspaniałych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia oraz wszelkiej pomyślności w Nowym Roku 2018. Niech moc będzie z Wami, zwłaszcza przy stołach bilardowych! Do zobaczenia w klubie!
snooker zima2018 small