Żadna głowa nie jest już zaprzątnięta gonitwą bożonarodzeniową. Wszyscy zapomnieli też o fajerwerkach sylwestrowych. Co niektórych dotknął może jeszcze Blue Monday, ale zasadniczo środek stycznia to okres, kiedy wszystko wraca już do normy. W przypadku klubu 12ft normą są cotygodniowe potyczki w Lidze Snookera. Ta się właśnie zaczęła. Do edycji ZIMA 2018 zgłosiło akces 57. zawodniczek i zawodników.

Układ pierwszej, drugiej i trzeciej ligi wrócił po jesiennych zawirowaniach do normy. W każdej z tych klas gier mamy równo po dziesięciu zawodników. Po wszystkich meczach dwóch ostatnich zawodników w tabeli spada klasę niżej, dwóch z najwyższych miejsc awansuje do ligi wyższej. Zawodnicy z miejsc 7-8 grają mecze barażowe z zawodnikami z pozycji 3-4 ligi niższej. Czwarta liga gra w identycznym systemie jak w zeszłej edycji. W najniższej klasie gier zagra 27 zawodników podzielonych na trzy 9-cioosobowe grupy A, B i C. Rozgrywki w tam będą się składać z dwóch etapów. Pierwsza, główna faza, to rozgrywki w każdej z trzech grup na zasadzie "każdy z każdym". Zawodnicy rozegrają po 8 spotkań. W drugiej fazie, która nastąpi w marcu, zawodnicy zostaną na nowo podzieleni na 9 grup. Zwycięzcy grup A, B, C zagrają między sobą w grupie grającej o miejsca 1-3 w ostatecznej klasyfikacji czwartej ligi. Wiceliderzy z grup A, B, C zagrają między sobą o pozycje 4-6 w końcowej klasyfikacji. Snookerzyści z miejsc 3 trzech początkowych grup grają o miejsca 7-9, zawodnicy z miejsc 4 grają o miejsca 10-12 w drugiej fazie itp. Druga faza to dodatkowe dwa mecze dla każdego zawodnika.

W edycji zimowej Ligi Snookera 12ft pojawiło się osiem nowych nazwisk, których nie widzieliśmy w odsłonie jesiennej. Po ponad trzech latach przerwy do rozgrywek wraca Radosław Lewandowski (najwyższe miejsce: 17 – Zim 2014). Po sześciu latach rozbratu wraca natomiast Michał Błaszczyk (najwyższe miejsce: 20 – Zim 2011). W Lidze Snookera spróbuje swoich szans triumfator ostatniej edycji Ligi Pool Bilarda 12ft – Nikodem Jankowiak. Miał on już swój pojedynczy epizod w snookerowej lidze zakończony dotarciem do piątego miejsca w czwartej klasie gier. Pozostałe pięć osób to debiutanci. Dominik Hirsz jest kolejnym przedstawicielem lwóweckiego Trick Shot Clubu, który zgłosił się do poznańskich rozgrywek.  Adrian Wosiek, Magda Biela i Krzysztof Błaszczak trenują w klubie od paru miesięcy i zdecydowali się w końcu skonfrontować nabyte umiejętności w warunkach meczowych. Największą zagadką jest poziom gry Marcina Wołoszczuka – nie mieliśmy okazji zaobserwować jego umiejętności u nas w klubie.

spider
Tomasz Bystrzyński

Rozgrywki ruszyły z kopyta w miniony weekend. Zawodnicy rzucili się do umawiania meczów, stosunkowo mało gier przekładano na kolejne weekendy – to wyraźny sygnał, że wszyscy wrócili do Ligi głodni gry. W pierwszej lidze niewiele się działo. Rozegrano tylko dwa mecze. Niemniej jednak wśród tych dwóch gier padł wynik, który urasta to niespodzianki pierwszej rundy gier. Aż 9 (słownie: DZIEWIĘĆ) lat [sic!] Tomasz Bystrzyński czekał na awans do najwyższej klasy gier, od momentu zgłoszenia się do Ligi Snookera 12ft. Snookerową przygodę rozpoczął w edycji ZIMA 2009 przegrywając na początku 0:2 z Piotrem Kromerem. Otwarcie edycji ZIMA 2018 wyszło mu w stylu godnym pozazdroszczenia. Absolutny debiutant w niebieskiej tabeli po wyrównanej walce uporał się ze srebrnym medalistą ostatniej edycji, Tytusem Pawlakiem. Mecz skończył się wynikiem 2:1 a w ostatnim frejmie zawodnicy musieli wbić ostatnią czarną, żeby wyłonić zwycięzcę partii a zarazem całego meczu.

pressing
Szymon Grewling

Drugoligowe rozgrywki zazwyczaj od początku wyraźnie wskazują pewien trend: zawodnicy, którzy spadli z pierwszej ligi szybko myślą o powrocie do niej. Nie inaczej jest tym razem. W czterech meczach zwyciężali snookerzyści z bogatym pierwszoligowym doświadczeniem (Deckert, Dzbanuszek, Smorawski). Wyjątkiem od tej reguły został Szymon Grewling, który nie dość, że nigdy nie zagrał na tym poziomie rozgrywek, to od razu w swoim debiucie na tym szczeblu udało mu się odnieść zwycięstwo. Dostarczycielem punktów okazał się spadkowicz z pierwszej ligi - Marcin Karłyk. Spotkanie toczyło się w nerwowej i stresującej atmosferze a każdy frejm kończył się małą różnicą punktową na ostatnich najwyżej punktowanych bilach. Po ponad dwóch i pół godzinach batalii cały mecz wygrał 2:1 Grewing.

stensik
Maciej Stęsik

Rozgrywki w trzeciej lidze zapowiadają się arcyciekawie. Całkiem prawdopodobne, że to właśnie na trzecim poziomie gier doświadczać będziemy największych niespodzianek i spektakularnych osiągnięć. Spora grupa obserwatorów Ligi Snookera 12ft zgodnie uważa, że zaciąg zawodników z czwartej ligi jest bardzo mocny i przewyższa umiejętnościami zwyczajowy poziom gry trzecioligowców. Wśród braci Bartkowiaków oraz Grzegorza Sroki upatruje się murowanych kandydatów do awansu. Co się okazuje – występuje tu prawda uniwersalna jak w każdym sporcie. Nazwiska same nie grają. Zarówno Michał Bartkowiak jak i Grzegorz Sroka zdążyli ponieść już porażkę. Michał po wyrównanym boju uległ 0:2 Maciejowi Stęsikowi. Maciej dołożył do tego zwycięstwo 2:0 z Przemysławem Ticem i jest obecnie niespodziewanym liderem tabeli. Michał co prawda odbił sobie tę porażkę zwycięstwem z Robertem Wójcikiem, ale patrząc na wyniki frejmów widać od razu, że Wójcik łatwo skóry nie sprzedał. Grzegorz Sroka z kolei uległ Johnowi Lennonowi 2:1. Uwagę zwraca fakt, że Irlandczyk, w ostatniej, decydującej odsłonie dosłownie zlał kaliszanina. Wynik partii 40:2 zawsze budzi zdziwienie, a tym bardziej gdy 2 punkty zdobyte są przez faworyta do awansu do drugiej ligi. Miejmy nadzieję, że wszystkie te wyniki z ostatniego weekendu są zapowiedzią pasjonującej walki w trzeciej lidze.

W zeszłej edycji obszedł się smakiem. Był o włos od meczów barażowych a kto wie czy nie awansu bezpośredniego do trzeciej klasy gier. Zapewne w odsłonie zimowej Ligi nie będzie chciał powtórzyć tego błędu i od początku wziął się ostro do roboty. Wojciech Ptak, bo o nim mowa rozegrał już dwa spotkania w grupie A i w obu bezdyskusyjnie zwyciężył. Niemiło przywitał w lidze Krzysztofa Błaszczaka w jego debiutanckim meczu i okazał się zupełnym przeciwieństwem dżentelmena w spotkaniu z Wiktorią Jendruszek. Co jest również istotne - razem z Tytusem Pawlakiem najczęściej wpisywał się na listę brejków. Wspomniany już Błaszczak zdołał jednak już odnieść swoje pierwsze zwycięstwo. W swoim drugim spotkaniu wydatnie pomogła mu w tym wspomniana Wiktoria. Snookerzystka nie postawiła mu zbyt wymagających warunków i pierwsze historyczne zwycięstwo Błaszczaka stało się faktem.

ptactwo
Wojciech Ptak

W grupie B również nowicjuszom szczęście sprzyjało. Adrian Wosiek zanotował pierwsze punkty w debiutanckim spotkaniu z doświadczonym Sławomirem Ciemnieckim, notując z nim remis. Obronną ręką wyszedł Nikodem Jankowiak ze starcia z Michałem Kozickim. Nikodem miał swoje problemy zwłaszcza w drugim frejmie, gdzie Michał mocno naciskał, jednak zdołał przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę w końcówce. Zwyciężył 2:0. Prawdopodobnie obaj zawodnicy skończą na koniec pierwszego etapu czwartoligowych gier gdzieś w górze tabeli, więc wynik ten zapewne będzie miał fundamentalne znaczenie przy ustalaniu kolejności pomiędzy nimi.

Dopiero w dziewiątej kolejce w zeszłej edycji Jacek Mierzejewski odniósł swoje pierwsze ligowe zwycięstwo. W zimowej odsłonie Ligi ten scenariusz na pewno się nie powtórzy – Jacek wygrał spotkanie otwierające rozgrywki. Inny pomysł na ten mecz miał Artur Urbaniak, który trenował zażarcie na najwyższych obrotach w tygodniu poprzedzającym oficjalne rozpoczęcie ligowych rozgrywek. Czy trening się opłacił i da efekty później? Czy to Jacek w końcu zagrał na miarę swoich możliwości? Czas zweryfikuje. Póki co Mierzejewski-Urbaniak 2:0. W grupie C odbyły się tylko dwa spotkania. Michał Błaszczyk na własnej skórze mógł się przekonać, że poziom ligowy trochę mu na przestrzeni 6 lat przerwy odjechał. Musiał bezwarunkowo uznać wyższość zawodnika środka tabeli czwartej ligi zeszłej edycji – Łukasza Tomaszyka. Dotkliwa porażka miała miejsce zwłaszcza w drugim frejmie, którego Tomaszyk wygrał 56-oma punktami