Na Miłosza Kaczmarka nie ma mocnych. Trzeci raz z rzędu sposobu na niego nie znalazł Piotra Słodzinkę. Zaskoczeniem jednak jest zwycięstwo Miłosza nad Tytusem Pawlakiem, zaskoczeniem tym większym, że Pawlak wylądował po minionej kolejce na miejscu 8. i musi zacząć się sprężać, aby wydobyć się z zagrożonej strefy.


To były trudne dni przy snookerowym stole dla Tytusa. Próbuję sobie przypomnieć czy w ogóle kiedykolwiek odniósł aż trzy porażki z rzędu. Tak tak, trzy, bo dzieła dokończył Mikołaj Stęsik, który po pierwszym przegranym frejmie wszedł w uderzenie i nie spuścił z tonu już do samego końca spotkania.
To jednak nie koniec zaskoczeń. Kolejne to dwie porażki Tomasza Leśniaka - z Marcinem Jamroziakiem 1:2 oraz z Tomaszem Bystrzyńskim aż 0:3. Bystrzyński przez chwilę był nawet na 2. pozycji w tabeli, ale potem przyszedł mecz ze Słodzinką, który ten drugi wygrał bez straty frejma, w dodatku notując swoje najwyższe podejście w tej edycji w wysokości 35 punktów.
Do małych niespodzianek zaliczyć możemy także, co prawda, wygrane mecze Wiktora Doberschuetza, ale jednak ze straconymi frejmami. Sztuka ta udała się Rafałowi Zimniakowi i wspomnianemu już Słodkiemu.
W niebieskiej tabeli prowadzi Marcin Jamroziak z 13. punktami, za nim Doberschuetz i Bystrzyński. Klasyfikację zamykają Leśniak i Śniegowski.

W 2 Lidze mała niespodzianka. Na czele Marcin Karłyk, który co prawda doznał porażki z Marcinem Smorawskim, ae uprzednio wygrał cztery z pięciu pojedynków. Tym razem do kolekcji dorzucił triumfy nad Piotrem Gazdą i Danielem Kozą. Wspomniany Smorawski sta przed szansą wskoczenia nawet na pozycję wicelidera, acz skuteczniej w ostatnich dwóch kolejkach prezentował się Maciej Undrych, który w minioną niedzielę gładko pokonując Tomka Kasińskiego zainkasował 3 punkty i zrównał się z Marcinem punktowo. Ostatecznie obu panów pogodził Marcin Dzbanuszek zdobywając 4 punkty w grach przeciwko Kozie i Kasińskiemu.
Temu ostatniemu nie wiedzie się do tej pory najlepiej. Aż pięć porażek z rzędu dobija Tomka do dna tabeli, chociaż w niewiele lepszej sytuacji są Szymon Grewling i Piotr Gazda. Do tego grona możemy dorzucić spokojnie Piotra Adamczaka i Daniela Kozę, bowiem wszyscy czterej odnotowali dopiero po jednym zwycięstwie.
W środku tabeli widnieje nazwisko Pana Pawła Deckerta, który mimo dwóch rozegranych spotkań na koncie ma aż 6 punktów.

Wśród zielonych, piąty raz w tej edycji, aż 3 punkty inkasuje Grzegorz Sroka. Spokojnie możemy mówić, że pewnym krokiem zmierza w stronę awansu do 2 Ligi. Tym razem poobijał Filipa Ratajczaka i Karola Tyszera, ale obaj snookerzyści ostatnie dwie kolejki mogą raczej zaiczyć do udanych, bo bilans wychodzi na zero u pierwszego z nich - pokonał 2:0 Przemka Tica, drugi jest nawet na plusie, bo psuł humor również Przemkowi a następnie odprawił z kwitkiem Johna Lennona.
Mieliśmy możliwość obserwowania także meczu rodzinnego. Wiele już takowych było, zarówno ojcowie przeciwko synom, jak i brat kontra brat. Tym razem mowa o braciach Bartkowiakach, którzy chwycili się za łby dwie niedziele temu. Wygrał ten młodszy, czyli nie Michał, chociaż Łukasz przegra pierwszą partię a w drugiej wisiał na włosku. Trzeba przyznać, że zza baru mecz wyglądał na bardzo zacięty - nic dziwnego, stawką było 2 miejsce w tabeli.
A skoro o tabeli mowa, to zamyka ją Robert Wójcik. I to jak ją zamyka! Jedna z największych niespodzianek w tej edycji to nie tyle jego pięć porażek, w tym z ostatniego weekendu z Johnem Lennonem, ale to, że Robert nie ugrał jeszcze nawet jednego frejma. Ciężką sytuację zaczyna mieć również Przemek Tic, któremu smaku zwycięstwa również jeszcze nie było dane posmakować. Cała reszta trzecioligowców zdaje się uciekać ze strefy spadkowej ile sił w nogach - między 3 a 8 miejscem jest tylko 2 punkty różnicy. Najbliższa kolejka może zamieszać wobec tego w jej trzewiach.

4 Liga jak zwykle zdominowała kolorystycznie grafiki spotkań. Po remisie z Blachowskim odkuł się Wojtek Ptak. Zarobił 3 oczka ogrywając Stanisława Jackowskiego i umocnił się na pierwszej pozycji w Grupie A. Tuż za nim, ale tylko iluzorycznie “tuż”, bo ze stratą 6 punktów, są Krzysztof Błaszczak i wspomniany Jackowski.
Pierwsze zwycięstwo odnotował Miłosz Bąbelek grając przeciwko Jakubowi Wielińskiemu. Ten za to  dokonał tego, czego jego pogromca nie mógł parę tygodni temu i pokonał Magdę Bielę.
W Grupie B sytuacja punktowa przekalkowana z A. Zmieniają się oczywiście nazwiska, ale przewaga Nikodema Jankowiaka nad grupą pościgową wynosi dokładnie 6 punktów, a na 2 pozycji znajdują się Tomasz Sobczak i Michał Kozicki. Ten ostatni wzbogacił swój dorobek punktowy o 3 pewnie wygrywając ze Sławkiem Ciemnieckim. Pierwszy triumf odnotował także Adrian Wosiek, ale jak jego reakcja wskazywała wcale mu nie smakowało, bo zdobyte przez walkower.
W trzeciej tabeli akcja ma więcej dramaturgii. Po remisie z Piotrem Kurkiem i wcześniejszym zwycięstwie nad Jackiem Mierzejewskim po czterech spotkaniach prowadzi Marcin Szofer. Prowadzi, ale tylko jednym punktem nad właśnie Mierzejewskim. Trzeci jest Radek Lewandowski, który nie przegrał jeszcze spotkania, ale dwa zremisował. Tym razem z Mateuszem Rusinem, który akurat jest w remisowaniu jeszcze lepszy, bo ta sztuka udała mu się trzykrotnie.
Zresztą, takich wyczynów dokonało jeszcze trzech zawodników. Łukasz Tomaszyk, Piotr Kurek i Artur Urbaniak. Pierwszy i ostatni z nich zremisowali nawet dwukrotnie w minioną niedzielę - między innymi przeciwko sobie. Bez punktów na koncie jest debiutujący Marcin Wołoszczuk, ale jak to się mówi - pierwsze koty za płoty, kokodżambo i do przodu.

Na liście brejków przetasowania. 35 Słodzinki i 32 Macieja Stęsika pozwoliły im wskoczyć na 2 i 3 miejsca. Blisko by Mikołaj Stęsik w meczy z Pawlakiem, ale zakończył podejście na 29 punktach. Co warte odnotowania aż czterokrotnie odnotowaliśmy po cztery brejki notowane wbijane przez jednego zawodnika w ciągu jednego frejma. Dokonali tego Smorawski, Doberschuetz, Słodzinka i Mikołaj Stęsik. Nie można było tego złożyć w jedną całość?