21 z 27 zaplanowanych na ten weekend spotkań zostało rozegranych. Otwarto również worek z brejkami i po pierwszym ligowym weekendzie notowanych podejść na liście brejków mamy już 65, z perłą w koronie w postaci osiągnięcia Tytusa Pawlaka na poziomie 42 punktów. Jak to zazwyczaj bywa w pierwszej kolejce, było trochę nerwów nowicjuszy, puściły pierwsze nerwy po pierwszych wtopach, choć najważniejsze w sumie jest to, że emocji nie brakowało.

pawlak
Tytus Pawlak

Najciekawszym spotkaniem minionego weekendu można uznać pierwszoligowy mecz między Tytusem Pawlakiem a Tomaszem Bystrzyńskim. Hasłem przewodnim tego spotkania była zaciętość i nieustępliwość. Najpierw zawodnicy wymierzyli sobie po siarczystym razie, wygrywając wzajemnie ze sobą po jednym frejmie. W końcu Tytus stwierdził, że kończy tę zabawę i bierze szturmem partię trzecią. To w niej wbił wspomnianego we wstępie brejka 42-puntkowego. Gdy po skończonym podejściu na tablicy widniał wynik 51:1 dla Pawlaka, każdy rozsądny klubowicz stwierdziłby, że jest już pozamiatane. Tytus chyba też tak stwierdził, bo zupełnie spoczął na laurach. Bystrzyński zaczął żmudne odrabianie strat i nieprawdopodobny scenariusz zaczął nabierać coraz bardziej realnych kształtów. Do sensacji jednak nie doszło. Tomek zniwelował stratę z 50 punktów do jedynie 8, ale na finiszu rywal nie pozwolił sobie wyszarpnąć zwycięstwa. Pościg iście filmowy. Finał jednak, jak życie – niespełniony.

W wiosennej edycji możemy obejrzeć nową twarz Tomasza Leśniaka. Po dwóch kolejkach ma on tyle zwycięstw ile w całej zeszłej edycji. Co prawda w obu wypadkach musiał oddać po jednej partii przeciwnikom, niemniej jednak to zgoła odmienny scenariusz startu w rozgrywkach, który daje nadzieje na bitwę o podium a nie o utrzymanie. Głogowianin pokonał Marcina Dzbanuszka, który w zeszłej edycji grał w drugiej lidze. Cenniejszym zwycięstwem wydaje się być wygrana z Mikołajem Stęsikiem – bądź co bądź brązowym medalistą zimowych rozgrywek ligowych.

sroka
Grzegorz Sroka

W drugiej lidze nie biorą jeńców. Pięć meczów i każdy z nich kończył się jednogłośnym zwycięstwem 2:0. Na decidery w pomarańczowej tabeli musimy jeszcze poczekać, choć w meczu Macieja Śniegowskiego z Danielem Kozą było blisko. Druga partia tego spotkania zakończyła się bowiem po dogrywce – pierwszej w całych rozgrywkach wiosennej edycji Ligi Snookera 12ft.

Najbardziej okazałe zwycięstwo odniósł kaliszanin Grzegorz Sroka. Co istotne – pokonał on doświadczonego, bogatego w pierwszoligowe zmagania Pawła Deckerta. Albo Paweł nie wygrzebał się jeszcze z choroby, albo Grzegorz miał przysłowiowy „dzień konia”, efektem tego oba frejmy Sroka wygrał średnio różnicą ponad 40 punktów. Chyba pierwsza liga na jesień będzie ciekawa. Póki co na szczycie znajduje się Maciej Śniegowski – ma dwa zwycięstwa, podobnie jak Sroka, ale póki co wyższy brejk daje mu być może tylko chwilowo fotel lidera.

wojcik
Robert Wójcik

Trzecia liga zaczęła nieśmiało. Rozegrano tylko trzy spotkania. Najpewniej zaprezentował się Robert Wójcik, który rozprawił się w dwóch partiach z Szymonem Grewlingiem. Robert nominalnie powinien grać w czwartej lidze w tej edycji, gdyż w poprzedniej zajął degradujące przedostatnie miejsce w tej klasie gier. Dzięki kilku zawodnikom, którzy się na wiosnę wycofali z rozgrywek, Wójcik zapowiada, że dobrze wykorzysta tę szansę podarowaną od losu. Podobno zła postawa w zeszłej edycji to konsekwencja kontuzji barku, po której już obecnie nie ma śladu. Czy też nie będzie śladu po kiepskiej grze Roberta? Zobaczymy

Równe 10 edycji w czwartej lidze spędził Wojciech Ptak. Minionej właśnie udało mu się wywalczyć awans do trzeciej ligi. Debiut nie należał do najbardziej udanych. W rozgrywkach szczebel wyżej niemiło przywitał żółtodzioba Karol Tyszer. Co prawda dwie przypadkowo wbite bile mogłyby zmienić wydźwięk o 180 stopni tego meczu, gdyż Karol wygrał 2:1 na ostatniej decydującej czarnej w trzecim frejmie. Panowie nie grzeszyli w decydującym frejmie skutecznością. Stawka spotkania na tyle ich przygniotła, że żaden z nich nie przekroczył 30 punktów we frejmie z sześcioma czerwonymi bilami na starcie.

michalowski
Marcin Michałowski

Weekend w czwartej lidze minął pod znakiem udanych debiutów. Każdy nowicjusz zapunktował. Marcin Michałowski, Paweł Błaszczak i Kinga Pietrzak zanotowali remis w swoich spotkaniach. Całą pulę z kolei zgarnęli Alex Kantsiaruk, Piotr Ptaszyński i Damian Marcinkowski. Inna sprawa, że część debiutantów jeszcze nie grała, z powodu przełożenia swoich gier na następny weekend. Dopiero wówczas zobaczymy jak zaprezentują się Sergiy Mikrukow, Daria Reńska czy powracający po przerwie Marek Leichert.

W grupie A rozegrano tylko jedno spotkanie. Mateusz Rusin zmierzył się z Dominikiem Hirszem. Zawodnicy zakończyli zeszłą edycję na sąsiadujących pozycjach dolnej części czwartej ligi (21 i 22). Zupełnie tego nie było widać w meczu minionej soboty, gdzie Mateusz Rusin nie dał cienia szans Dominikowi. O remisie w ogóle nie mogło być mowy.

Piotr Ptaszyński na czele grupy B. Pozostali zawodnicy tej grupy zagrali „pod niego” notując remisy. Piotr jako jedyny w miniony weekend wygrał. Pokonał Dominika Tedę, choć łatwo nie było. W pozostałych dwóch spotkaniach „stara gwardia” podzieliła się punktami z nowicjuszami. Co ciekawe, nie było zaciętych frejmów. Zdecydowanie wygrywał jeden zawodnik a następnie drugi. Zatem każdy punkt Tomasza Sobczaka, Marcina Michałowskiego, Łukasza Tomaszyka i Kingi Pietrzak został uczciwie zarobiony.

W grupie C na czele debiutanci. Pierwszy jest Alex Kantsiaruk, który pewnie pokonał nie byle kogo, bo zawodnika z drugoligową przeszłością – Michała Kozickiego. Pewne prowadzenie kija i wbicia Alexa oraz zaskoczenie Michała dobrą dyspozycją przeciwnika spowodowało, że oba frejmy zakończyły się różnicą minimum 30 punktów na korzyść Białorusina.

Wiceliderem został Damian Marcinkowski, który pokonał Marcina Blachowskiego. Zwycięstwo wisiało na włosku do końca, gdyż drugiego frejma Damian wygrał dopiero na ostatniej czarnej. Pomogła na pewno mu również kiepska kondycja psychiczna Marcina, który zdecydowanie nie mógł się odnaleźć podczas tego pojedynku.

Druga kolejka rozgrywana jest w najbliższy weekend. Przy okazji przypominamy zawodnikom, grającym mecze w niedziele, że możecie doświadczyć trudności z dojazdem do klubu przez odbywający się Półmaraton Poznański. Proszę uwzględnić trasę biegu, by uniknąć spóźnień i ewentualnych związanych z tym konsekwencji w postaci walkowerów w pojedynczych frejmach czy nawet meczów.

Ponadto informujemy, że zaczynamy powoli się przymierzać do kalendarium imprez letniego Cyklu SummerTime. Możecie mieć również wpływ na to, jakie snookerowe i bilardowe turnieje latem odbędą się w klubie 12ft. Wystarczy dodać swój głos w ankiecie. Głos lub głosy, gdyż można głosować na kilka opcji na raz. Do głosowania jednak wymagane jest posiadanie konta na Facebooku.