Czwarta porażka Pana Pawła Deckerta w tej edycji to niewątpliwie jedna z bardziej niespodziewanych rzeczy. Czy rzeczywiście?


Zimą w po pierwszych pięciu kolejkach okupował dół tabeli i wyglądało to równie źle jak i tym razem. A potem odpalił rakiety i ni stąd, ni zowąd znalazł się w barażu walcząc o 1 Ligę. Tym razem punkty zabrał mu Marcin Smorawski, który stara się dogonić Marcina Karłyka, który okazał się nieco bardziej skutecznym ogrywając Piotra Gazdę. Obaj do tej pory doznali jedynie jednej porażki w czterech meczach, lecz prowadzenie w pomarańczowej tabeli może okazać się złudne, bo za plecami mają Grzegorza Srokę i Macieja Śniegowskiego z jedynie dwoma meczami wygranymi bez straty frejma na koncie.
Wspominałem o porażce na koncie lidera - Marcina Karłyka. Nabawił się jej w minionej kolejce za sprawą Łukasza Bartkowiaka, który po początkowych niepowodzeniach postanowił zaakcentować swoje aspiracje do drugoligowego podium. Łukasz, w sumie zdobył aż 5 punktów, bo w swoim drugim niedzielnym spotkaniu ograł również 2:1 Macieja Stęsika. Godnym podkreślenia jest fakt, że w jednym a frejmów udało mu się zapunktować dwukrotnie powyżej 20 oczek.
A skoro o Bartkowiakach mowa, to starszy z braci, Michał, również zagrał skutecznie i doliczył sobie trzecie zwycięstwo i 3 punkty. Tym razem nie pozostawił żadnych złudzeń Tomkowi Kasińskiemu wygrywając z nim obie partie różnicą mniej więcej 40-to punktów. W 3 Lidze odbył się jeszcze jeden mecz i tu swą dominację wśród zielonych kolejny raz potwierdził Karol Tyszer odnotowując już czwarte zwycięstwo.
Czwartoligowcy grali jak zwykle najwięcej spotkań i ciężko się dziwić, przecież to najliczniejsza grupa. Swój pierwszy mecz wygrała królowa remisów, Kinga Pietrzak. Chciałoby się powiedzieć “w końcu”, bo jeśli Kinga zgodnie z oczekiwaniami celuje w jedno z pierwszych dwóch miejsc w Grupie B, to musi rozpocząć zdobywanie punktów w bardziej okazały sposób niż do tej pory. Tym razem nie sprostał warunkom postawionym przez Kingę Dominik Teda. Dobrą wiadomości dla zawodniczki może być fakt, że nie tylko jej przytrafiło się wiele remisów, a i jej najgroźniejszym przeciwnikom zdarzają się wpadki. Tym razem podział punktów Piotra Ptaszyńskiego i Tomasza Sobczaka jest jej wyjątkowo na rękę, bo to powinno ułatwić walkę o czołowe lokaty. Ptaszyński jednak wie, że 3 punkty są w cenie i swoim drugim spotkaniu nie pozwolił sobie na straty ogrywając Adriana Wośka.
W Grupie C swój dorobek punktowy powiększa sukcesywnie Marcin Blachowski. Na swoje nieszczęście robi to pojedynczo i zalicza drugi i trzeci remis z rzędu z Błaszczakami: Krzysztofem i Pawłem. Na pierwsze miejsce wskoczył Artur Urbaniak, któremu udało się pokonać Damiana Marcinkowskiego.
W Grupie A pierwsze zwycięstwo Jarka Chełminiaka. Jednakże mimo, że Jarek jest ciągle bez porażki to tabeli przewodzi Marek Leichert. Powód jak i w poprzednio omawianych grupach jest dość banalny - remisy.
A skoro kolejność omawianych tabel jest jaka jest, to na koniec o 1 Lidze. Odbyły się trzy mecze, w każdym padł ten sam wynik. Najpierw Słodzinka dostał manto od Mikołaja Stęsika, potem dał manto Marcinowi Dzbanuszkowi, a na koniec Słodzinkę pomścił Jamroziak, który poturbował Mikołaja. Podobnie jak w poprzedniej edycji jedynym, który zagraża Doberschuetzowi wydaje się właśnie Marcin Jamroziak. Dół tabeli zamykają Dzbanuszek i Rafał ZImniak.