To już ten dziwny etap Ligi Snookera 12ft, gdzie co połowa zawodników powie, że jesienna edycja już się skończyła a druga połowa, że trwa i jeszcze wiele istotnych rozstrzygnięć nie zapadło. Skłaniamy się ku tej drugiej opinii, choćby z powodu tego, że nie poznaliśmy jeszcze oficjalnie Mistrza Ligi jesiennej odsłony rozgrywek. Mimo że zawodnicy pierwszej i drugiej ligi zakończyli już rozgrywki i kolejny raz zagrają dopiero w przyszłorocznej edycji zimowej, to w pierwszej lidze mamy jeszcze dwie rundy gier a w czwartej właśnie zaczęliśmy drugi etap gier.

rata
Filip Ratajczak

Wieczny snookerowy dyktator Wiktor Doberschuetz ani myśli ustępować i oddawać panowania w Lidze. Co prawda w tej chwili jest drugi w tabeli, jednak przy stracie jednego punktu do liderującego Tytusa Pawlaka ma jeszcze dwa mecze do rozegrania. Ostatnie trzy mecze Tytusa to niemal idealny wynik. Z dziewięciu możliwych punktów do zdobycia zgarnął osiem. Zdominował przeciwników w starchach z Jamroziakiem i Ratajczakiem. Jedynie powoli odnajdujący się w realiach pierwszoligowych Grzegorz Sroka urwał mu frejma. Efektem poczynań Pawlaka jest (zapewne chwilowy) fotel lidera.

Wspomniany Sroka, który w czterech pierwszych meczach edycji jesiennej odniósł cztery porażki na poważnie wziął się do roboty i w kolejnych pięciu spotkaniach odnosił mniej, lub bardziej przekonywujące – ale zawsze zwycięstwa. Minionej niedzieli piąte zwycięstwo w wymiarze 2:1 zanotował nad Marcinem Dzbanuszkiem i dopiero wspomniany Pawlak przerwał kaliszaninowi tą złotą serię. Forma jednak przyszła za późno przez co Grzegorz nie ma już szans na podium w tej edycji.

Siedem spotkań potrzebował Filip Ratajczak, by odnieść swoje pierwsze zwycięstwo w najwyższej klasie gier. Zawodnik, który dostał się do pierwszej ligi boczną furtką, poprzez wysokie miejsce w letnim rankingu Cyklu SummerTime długo nie potrafił nawiązać walki z elitą Ligi Snookera 12ft. Smak pierwszoligowej krwi poczuł dopiero ostatniej niedzieli, gdy 2:1 pokonał Marcina Dzbanuszka. Pewna postawa w tym meczu nie zaowocowała tylko debiutanckim zwycięstwem, lecz dodatkowo Filip wbił swojego najwyższego brejka w tej edycji – 22.

Co ważne – na dwie kolejki przed końcem żadne rozstrzygnięcia jeszcze w pierwszej lidze nie zapadły. Teoretycznie każdy może się uratować jeszcze przed spadkiem oraz aż czterech zawodników ma szanse na tytuł mistrzowski.

sniegu
Maciej Śniegowski

Druga liga zakończyła już rozgrywki. No prawie zakończyła. W zeszły weekend powinny zostać rozegrane wszystkie mecze zaplecza ekstraklasy, jednak z istotnych powodów losowych jedno spotkanie musiało zostać przesunięte na nadchodzący weekend. Z tego powodu nie wiemy jeszcze czy drugą ligę wygrał Maciej Śniegowski, czy Rafał Zimniak, gdyż ten drugi w niedzielę rozegra spotkanie z Maciejem Undrychem.

Do życiowego sukcesu może zaliczyć swoje występy w tej edycji Karol Tyszer. Najprawdopodobniej wystąpi on w barażach o pierwszą ligę, gdyż jeśli w tej edycji wygrywał, to najczęściej bez straty frejma. Te dodatkowe punkty wywindowały go póki co na trzecie miejsce (walkower Zimniaka może go przesunąć na drugie). Ta pozycja jednak to poniekąd zasługa Michała Bartkowiaka, który pozbawiony szans utrzymania się w drugiej lidze we wtorek oddał walkowerem mecz Karolowi. Trzy punkty za darmo.

Jeśli jesteśmy już przy spadkach – do Barkowiaka dołączają Piortowie Adamczak i Gazda, którzy zimą również wystąpią w trzeciej lidze. W meczu o utrzymanie szykuje się nam jeden z największych klasyków. O to kto zagra w nowym roku w drugiej lidze zagrają ze sobą wieloletni sparingpartnerzy: Paweł Deckert z Tomaszem Kasińskim.

wieli
Jakub Wieliński

Bezkonkurencyjny w trzeciej lidze okazał się Alex Kantsiaruk. W dziewięciu spotkaniach stracił jedynie trzy frejmy i aż trudno w to uwierzyć, że przy takim bilansie partii przegrał jedno spotkanie. Sztuki tej dokonał Maciej Szulczewski, który… …wychodzi na to, że zasłużenie zajął pozycję wicelidera.

Do samego końca trwała walka o mecze barażowe do drugiej ligi. Pechową przegraną tej walki została spisująca się początkowo wybornie Kinga Pietrzak. W ostatnim meczu uległa 1:2 walczącemu przed spadkiem Szymonowi Grewlingowi. Ta porażka oznaczała spadek na miejsce piąte w tabeli, przez co wspomniany już Kasiński oraz Krzysztof Błaszczak powalczą jeszcze o awans w barażu.

O udanym starcie w tej edycji może mówić Jakub Wieliński. Również jak w przypadku Kingi można mówić o pechu. Jednak konsekwencje są dla Kuby o wiele gorsze. Kuba również przegrał 1:2 – windując Tomka Kasińskiego na miejsce barażowe. Sam Kuba jednak walczył o wyjście ze strefy bezpośredniego spadku, by zawalczyć jeszcze z czwartoligowcem o utrzymanie. Ostatnia czarna trzeciego frejma, którą Wieliński miał na dość relatywnie proste wbicie będzie mu się śniła przez wiele dni.

W czwartej lidze ruszył drugi etap rozgrywek. Zawodnicy z grup A i B zostali podzieleni na nowe cztery grupy walczące o miejsca odpowiednio 1-4, 5-8, 9-12 i 13-17. Zatem w teorii na awans mają szanse zawodnicy tylko z grupy 1-4, gdyż dwaj pierwsi bezpośrednio awansują do trzeciej ligi a kolejni dwaj zagrają baraże o awans. Życie jednak nie raz pokazywało, że ma znaczenie również kolejność na dalszych miejscach czwartej ligi. Kilka sezonów temu okazało się, że mecz o 9 lub 10 miejsce między Andrzejem Kurczewskim a Danielem Kozą był de facto meczem o awans do trzeciej ligi, gdyż w kolejnej edycji wycofał się z lig wyższych tylu zawodników, że trzeba było wyższe ligi uzupełniać zawodnikami niżej sklasyfikowanymi. I w ten sposób Kurczewski kolejnej edycji zagrał w trzeciej lidze. A Koza nie.

W grupie o najwyższe miejsca mieliśmy dotychczas tylko jedno spotkanie. Stawiany od samego początku edycji w roli faworyta do awansu Sebastian Wawrzyniak pewnie pokonał Michała Kozickiego ani razu nie pozwalając mu przekroczyć bariery 25 oczek we frejmie.

teda
Dominik Teda

W grupie grającej o miejsca 5-8 mamy również jedno rozstrzygnięcie – co ciekawe, mimo że nie rozegrano tu jeszcze ani jednego meczu. Spotkania są w tej grupie przekładane na późniejsze terminy a jedyny rezultat uwzględniony w tabeli to walkower oddany przez Mateusza Rusina Dominikowi Tedzie.

W grupie 9-12 również przytrafił się walkower, który został przyozdobiony zwycięstwem w drugim meczu. W ten sposób Paweł Błaszczak zdecydowanie lideruje obecnie w tabelce i tylko Jarosław Chełminiak ma ewentualną szansę zdetronizować Pawła. Czy ta misja się uda przekonamy się w najbliższą niedzielę.

Cztery grupy w czwartej lidze. Pojawia się w takich okazjach luźne skojarzenie do nowopowstałej Ligi Narodów w europejskiej piłce nożnej. Analogicznie jak tam tak w naszym przypadku mecze drużyn a u nas zawodników teoretycznie najsłabszych potrafi przynieść niesamowitą dawkę emocji. Emocji, których ewidentnie brakuje w walkach o wyższe pozycje. Po średnio przyjemnym pierwszym etapie gier w tej edycji, gdzie piątka zawodników była o wiele częściej znoszona na tarczy niż kończyła pojedynki z tarczą, teraz trafili do grupy o bardzo wyrównanym poziomie. Świadczą o tym wyniki z dwóch kolejek, gdzie każdy z pięciu uczestników zdążył już zapunktować i trudno wskazać tu jednej dominującej siły. O największym pechu może mówić Antoni Hańczak, który z sześciu rozegranych frejmów bodajże cztery kończył na przegranej ostatniej czarnej bili. Oprócz zszarganych nerwów przyniosło mu to póki co najniższe miejsce w tabelce. Nieco wyżej znajduje się z dwoma remisami Dawid Strzeliński, więc można założyć hipotezę, że panowie piastują ostatnie miejsca z powodu braku ogrania i doświadczenia, gdyż obaj są debiutantami w tej edycji. Śmiał z kolei tu sobie poczynają uczestniczki jesiennej edycji Ligi Snookera 12ft. Zarówno Daria Reńska jak i Wiktoria Jendruszak zdążyły już odnieść zwycięstwa nad przeciwnikami. Na czele póki co po dwóch meczach znajduje się Paweł Stacherzak, któremu frejma zdołał urwać… …wspomniany Hańczak. I niech to będzie dowodem na wyrównany poziom tej grupy.

Najbliższy weekend jest już nieco luźniejszy. Mniej gier z powodu zakończenia gier w pierwszej i drugiej lidze – to jedno. Drugim powodem jest trwający od piątku do niedzieli, organizowany przez Klub Trick Shot Klub SKF Mawit, snookerowy turniej PORS 8, w którym bierze udział spore grono zawodników z Poznania i Lwówka.

Ponadto dziś otwarliśmy zapisy do tradycyjnego już snookerowego Turnieju Noworocznego. Odbędzie się on w weekend 5-6.01.2019, z czego większość gier przewidzianych jest na niedzielę. Zgłoszenia przyjmujemy do czwartku 3.01.2019 do godziny 15:00. Tydzień później rozpoczniemy Ligę Snookera Zima 2019.