Pal licho kolejny tytuł Wiktora Doberschuetza (gratulujemy, rozpoczął 3 rok panowania, to 7 edycja z rzędu), bo po 11 latach w końcu się udało zburzyć ostatni pierwszoligowy bastion. Wampir spadł. Poczynając od Zimy 2008 roku aż do Jesieni 2018, dokładnie po 33 edycjach Ligi. Od teraz nie ma już nikogo, kto bez przerwy grałby w 1 Lidze. Rekord wyśrubowany, fakt, ale w końcu się nie stały. Najdłuższy w historii sezon na snookerowego leszcza zakończony.

W sumie, to mógłbym tak jeszcze długo, ale przecież nie ma potrzeby. Sam świeżo upieczony drugoligowy początkujący Jamroziak raczej ze spokojem przyznawał, że przez całą edycję grał kupę, i że z motywacją problem… Uczciwe, ale zabija trochę radości z takiego obrotu spraw, bo był jak gladiator zielonego stołu :) Siekł, wbijał, rąbał i rotował. Jakaś era się skończyła. I to nie tylko dlatego, że spadł z 1 Ligi, ale w ogóle właśnie z niej zrezygnował. Przynajmniej tak głosi zza baru. Wypalił się, stchórzył, co za różnica? Wiadomo jest natomiast jedno - od teraz jedynym zawodnikiem, który gra nieprzerwanie od edycji inauguracyjnej jest Mateusz Rusin.

Pozwolę sobie jeszcze na małe podsumowanie. Ligowy dorobek Wampira prezentuje się tak:

  • 3 wygrane: JES'08, JES'12, JES'13
  • 6x srebro
  • 6x brąz
  • Tylko trzykrotnie poza pierwszą szóstką.
  • Tylko raz zmuszony do gry w barażu o utrzymanie.
  • Tylko raz poza pierwszą ósemką.

 

Dość już o Marcinie. Mieliśmy wszakże więcej zdarzeń godnych uwagi.
Parę miesięcy temu, przy barze odbyła się rozmowa, w której z absolutną pewnością jedna ze stron twierdziła, że jej brat rozpoczynający jesienią rozgrywki w 1 Lidze zajmie miejsce na podium, zaś druga z równym przekonaniem mówiła, że tak nie będzie. Przewrotność losu uwypukli się dopiero wtedy, jak powiem, iż chodziło o Łukasza Bartkowiaka i mnie, czyli Piotra Słodzinkę. Obserwatorzy zauważyli zapewne, że po oddaniu walkowera Łukaszowi osunąłem się w tabeli na za Marcina Jamroziaka, a więc niechcący rzuciłem mu koło ratunkowe. Łukasz zaś wskoczył na miejsce trzecie i tuż przed meczem z najsłabszym zawodnikiem w stawce mógłby wbić mi szpilę i odszczekiwać swą pewność wyrażoną we wspomnianej rozmowie bym musiał. Sprawa wydawała się przesądzoną, lecz…
..Filip Ratajczak postanowił przyjść w sukurs mojemu snookerowemu nosowi i rozegrać swój najlepszy pojedynek tej jesieni wygrywając z Bartkowiakiem 2:1. To jednakże nie wszystko, bo potrzebny był jeszcze jeden rozstrzygający czynnik. Mecz Leśniak-Słodzinka, w którym ten pierwszy nie mógł zdobyć więcej niż jednego punktu.
Ha! Wiem co myślicie - zawsze można spudłować. No i spudłowałem, ale nie celowo, a wstydliwie i dotkliwie. Był to mój trzeci mecz tego dnia i potrzebowałem punktów jak powietrza, aby widmo spadku, które tak przepełniało mnie radością w przypadku Wampira, nie wchłonęło mnie w swą ciemną otchłań. Już słyszałem ten szyderczy chichot hien, już czułem opary bulgoczącej drugoligowej smoły. Ręce drżały, wszystko drżało. Poległem i w ten sposób Bartkowiakowi podium jednak uciekło.

Ostatnim meczem jesieni był mój pojedynek z Doberschuetzem. Raczej szedłem jak na skazanie, ale już w pierwszym frejmie mój upragniony punkt uciekł mi wraz z pudłem na prostej różowej do boku. Wiktor nie grał dobrze, ale to i tak za wiele jak dla mnie i jedynie szaleńczy zryw, parę dobrych zagrań mogło wyciagnąć mnie z opresji - to się przytrafiło w ostatniej partii. Przegrałem 1:2, ale dzięki temu zrównałem się z 13. punktami na koncie z Grzegorzem Sroką i Marcinem Dzbanuszkiem. Dzięki neutralnemu układowi w pojedynkach z Grzegorzem (3:0) i Marcinem (0:3) wyszarpałem baraż. Do Filipa i Wampira dołączył Grzegorz, który zapłacił słoną cenę za słabszy początek rozgrywek. Uff.

Ostatrecznie podium w 1 Lidze kształowało się więc następująco - siódmy raz z rzędu na czele Wiktor Doberschuetz, srebro dla Tytusa Pawlaka, który do końca szansę na mistrzostwo miał, ale w meczu z Wiktorem musiał wygrać bez strat, co jak się domyślacie się nie powiodło. Brąz dla Tomka Leśniaka.
Utrzymali się na bezpiecznych miejscach Bartkowiak, Bystrzyński i Karłyk.

W 2 Lidze awans dla Śniegowskiego i Undrycha. Co ciekawe, wystarczyło 15 punktów aby wygrać tę edycję i do samego końca walka trwała o pierwsze 6! pozycji. Różnica między liderem a szóstym Wójcikiem to zaledwie 2 punkty. Z 14 oczkami skończyli wspomniany Maciej Undrych oraz Marcin Smorawski, Karol Tyszer i Rafał Zimniak. Taka była też kolejność w tabeli.
U dołu, mimo pierwszych niepowodzeń na cztery łapy spadł Pan Paweł Deckert. W połowie edycji żegnaliśmy go kolejny raz bo wyglądało na to, że tym razem spadek go nie ominie, a tu znów w fantastycznym stylu finiszował i wskoczył na drugie miejsce barażowe. Spadek za to nie ominie Piotrów Gazdy i Adamczaka oraz Michała Bartkowiaka.

Wśród zielonych bez niespodzianki - wygrał rozpędzony Alex Kantsiaruk. Razem z Maciejem Szulczewskim bez większych problemów zdominowali rozgrywki. Tuż za ich plecami do samego końca toczyła się walka o baraże - kuriozalnie zarówno te o awans jak i o utrzymanie. Ostatecznie Tomasz Kasiński i Krzysztof Błaszczak wywalczyli prawo do dodatkowego meczu o awans, a John Lennon z Szymonem Grewlingiem o utrzymanie. Bezpiecznie na piątym zakończyła Kinga Pietrzak.
Do 4 Ligi spadną Sobczak, Ptak i Wieliński, ale tu trzeba dodać, że każdy z nich na koncie miał aż trzy zwycięstwa, więc wydaje się prawdą, że wyjątkowo wyrównany skład miała zielona tabela tej jesieni.

Do 3 Ligi awansowali Sebastian Wawrzyniak i Michał Kozicki. To oni okazali się najlepszymi w gronie 17. czwartoligowców. Baraże dla Miłosza Kaczmarka i Radka Lewandowskiego. Tu już mogę dodać, że Radkowi udało się także dołączyć do pierwszej dwójki, bo wygrał 3:1 swój mecz dodatkowy z Johnem Lennonem i także zagra w 3 Lidze. Miłosz przeciwko Szymonowi Grewlingowi zagra w sobotę o godzinie 14:00.

W barażach do 2 Ligi zagrali nestorzy - Kasiński vs Deckert. Spodziewaliśmy się długiego pojedynku, bo mimo lepszych not za grę jakie zbiera Pan Paweł to wydaje się, że Tomek Kasiński ma na niego swoje patenty. Tym razem nie znalazł żadnego i zobaczymy kolejny raz nazwisko Deckert na pomarańczowym tle.
W drugim barażu wrzało. Robert Wójcik zagrał przeciwko Krzysztofowi Błaszczakowi. Po udanym początku u prowadzeniu 2:0 z tonu spuścił ten pierwszy i kolejne trzy partie przegrał. Tak więc zobaczymy nową twarz w 2 Lidze a Robert zasili szeregi trzecioligowców.

O 1 Ligę walczyli Marcin Smorawski z Piotrem Słodzinką oraz Marcin Dzbanuszek z Karolem Tyszerem. Składy wyrównane, wyniki 3:1 takie same w obu pojedynkach - obronną ręką wyszli pierwszoligowcy i zarówno Dzbanuszek jak i Słodzinka pozostaną wśród najlepszych.
Co godne podkreślenia - w pierwszym frejmie pojedynku Marcina z Karolem padł najwyższy brejk tej edycji - 49 punktów w wykonaniu Marcina Dzbanuszka. Gratulujemy.

Dziękujemy wszystkim zawodniczkom (zauważyliście, że aż 3 panie grają z nami?) i zawodnikom za udział. Gratulujemy wyników i zapraszamy do edycji ZIMA 2019!

Wszystkiego dobrego w Nowym Roku, wysokich brejków i dobrej zabawy!

plakatzima2019 snooker small