Liga Snookera 12ft wychodzi na ostatnią prostą. Przed nami decydujące dwie kolejki i ostateczne rozstrzygnięcia. Przynajmniej nominalnie – realnie wielu zawodników ma zaległe spotkania do rozegrania. Teoretycznie zatem przewidywania dotyczące finiszu wyścigu wyglądają bliźniaczo podobnie jak sondaże przedwyborcze tegorocznych wyborów parlamentarnych: raz jedni raz drudzy na czele. Raz jedni, raz drudzy ostatni. Wchodzimy fazę, kiedy oglądanie meczów snookerowych na żywo w 12ft może się podobać. Bo nie ważne na jakim poziomie rozgrywek grane są spotkania, emocji wypisanych na twarzach zawodników nie brakuje. Jedni walczą o awanse a inni próbują się uratować przed spadkiem. I co najważniejsze – dziś jedni i drudzy jeszcze mogą myśleć o sukcesie.

karlick
Marcin Karłyk

Wiktor Doberschuetz jest jak studenciak pierwszego roku, który spóźnił się na inaugurującą, integrującą imprezę. Wiktora przez pierwszy miesiąc rozgrywek nie było w kraju, więc próbuje nadrabiać zaległości, co nie do końca wychodzi mu na dobre, jak wspomniany spóźniony gość imprezy. Przyjmowanie narkotyku (jakim jest snooker) w zbyt szybkich dawkach, by dogonić kolegów, może powodować efekty niepożądane. Rozgrywa mecze w przyśpieszonym tempie i trudno powiedzieć czy właśnie to, czy coś innego jest powodem tracenia tak dużej ilości frejmów. Ostatni raz, kiedy po siedmiu rozegranych meczach miał tyle straconych partii (ZIMA 2016) Doberschuetz wygrał ligę o włos. Prognozuje to zatem pasjonujące rozgrywki do końca edycji. Póki co w zimowej odsłonie rozgrywek punkty i frejmy urywali my zawodnicy tacy jak: zajmujący ostatnią pozycję Tomasz Bystrzyński czy zajmujący miejsce barażowe Maciej Śniegowski. O porażce 1:2 z Marcinem Karłykiem nie wspomnę. Cała ta nienajlepsza dyspozycja nie przeszkodziła jednak Wiktorowi wskoczyć na najwyższe miejsce na liście brejków. W meczu z Tomaszem Leśniakiem Doberschuetz poczuł wiatr w żaglach i wśród pięciu brejków notowanych znalazło się podejście na 61 oczek. Mało prawdopodobne, by ktoś osiągnięcie to zdetronizował. Jeśli już ktoś miałby to zrobić, to on sam jest do tego najlepszym kandydatem.

Siedem szarpanych meczów wystarczyło jednak by Wiktor usadowił się na pozycji lidera. Za nim znalazł się Tomasz Leśniak, który jako pierwszy rozegrał wszystkie swoje spotkania tej edycji. Jego wypad w ostatni weekend może uznać za umiarkowanie udany. Zainkasował 5 punktów z 9 możliwych. Pogonił bez straty frejma Bystrzyńskiego oraz urwał po partii w przegranych meczach Undrychowi i Doberschuetzowi. Wcześniejszy wypracowany dorobek nie pozwala mu jednak spokojnie spać w nocy, gdyż niewykluczone, że z ilością 14 punktów znajdzie się na miejscu barażowym w meczu o utrzymanie w pierwszej lidze. Zobaczymy.

Najpoważniejszy kandydat to detronizacji Wiktora ma rozegrane dopiero cztery mecze. Jedna stracona w nich partia to wyraźny sygnał w które miejsce Łukasz Bartkowiak celuje. Niby ma cztery punkty straty do lidera, ale ma aż trzy mecze od niego mniej rozegrane. Kluczowy dla niego będzie najbliższy weekend kiedy rozegra te trzy spotkania i okaże się na czym stoi w wyścigu o „majstra” na ostatniej prostej. Najciekawsze jest w tym wszystkim, że dwa starcia odbędą z zawodnikami pretendującymi przynajmniej do miejsca na podium – Marcinem Karłykiem oraz Tytusem Pawlakiem. Sobota dniem prawdy dla Bartkowiaka.

Grzegorz Sroka początkowo przypominał tego samego Srokę z zeszłego sezonu. Zaspał na początku i za późno się obudził by uratować się przed spadkiem do drugiej ligi. W tej edycji błędu nie powtórzył i po początkowym, leniwym starcie na ostro wziął się do roboty. Osiem punktów na dziewięć możliwych do zdobycia w trzech meczach, pięć brejków powyżej 20 punktów – to znakomite osiągnięcie windujące go na czoło tabeli w drugiej lidze. Najbardziej zacięte boje prowadził z Alexem Kantsiarukiem, kiedy to pierwszego frejma przegrał po dogrywce a w drugiej partii mu uległ. Decider poszedł jednak na konto kaliszanina, efektem czego w trzech spotkaniach sobotnich trzykrotnie triumfował. W meczach ze Sroką Paweł Deckert i Rafał Zimniak mieli niewiele do powiedzenia i nie wygrali z nim ani jednej partii.

Dramatyczne występy notuje Alex Kantsiaruk. Dwie poprzednie edycje przeszedł jak burza, ogrywając przeciwników w czwartej i trzeciej lidze. Stracił w nich tyle frejmów, że można je policzyć na palcach jednej ręki. Stąd niedowierzanie w jego postawę w obecnej edycji w drugiej lidze. Przegrany mecz za meczem – bilans to jedno zwycięstwo na sześć spotkań. Co prawda przegrane to zazwyczaj wynik 1:2, ale skutek tego jest taki, że zawodnik, w którym upatrywano pierwszoligowca znajduje się obecnie na dnie drugiej ligi.

wawrinka
Sebastian Wawrzyniak

Sebastian Wawrzyniak jak taran przechodzi trzecią ligę. Dopiero w szóstym meczu stracił pierwszego frejma, kiedy to przegrał z mającym pierwszoligowe doświadczenie Miłoszem Kaczmarkiem. Pozostałe spotkania to „szybkie” 2:0, gdzie przeciwnicy bardzo rzadko dochodzą do równorzędnej walki do ostatniej bili. Tylko katastrofa może spowodować brak awansu Sebastiana do drugiej ligi z pierwszego miejsca.

Dramat Piotra Adamczaka. Pięć gier i zero punktów na koncie. Wspomnieniowa podróż, która miała go przywrócić do wyższych poziomów gry w Lidze Snookera 12ft, nawiązując do jego bytności w pierwszej lidze dekadę temu, znowu będzie musiała być przełożona. Ostatnie starcie, to pomoc koledze Tomaszowi Sobczakowi, któremu sprezentował dwa punkty w tabeli. Fatalną dyspozycję Piotra podkreśla fakt, że w tym pojedynku wygrał dopiero drugiego frejma w tej edycji.

To będzie pasjonująca walka do ostatniej kolejki. W grupie A czwartej ligi czołowi zawodnicy nawarzyli sobie takiego piwa, że z nieukrywanym zainteresowaniem będziemy oglądać ostatnią kolejkę gier. Robert Jachimowski ma do rozegrania ostatni mecze z Marcinem Wołoszczukiem i ma przewagę jednego punktu nad Bartoszem Donke, który zmierzy się jeszcze z Wiktorią Jendruszek. Także wszystko w rękach Roberta. Długo w grze pozostawał Wojciech Ptak z trzema zaległymi meczami do czołowej dwójki, ale już pierwszy odrabiany mecz z Wołoszczukiem uciął jego marzenia o zajęciu fotelu lidera, gdyż zanotował w tym spotkaniu remis. Także to by było tyle z „szans na papierze”.

Kompletnie nie wyszła ta edycja Dominikowi Tedzie. Kolejne dwie porażki minionej soboty spychają go na dno tabeli. Dominik, dwukrotnie ósmy zawodnik czwartej ligi, wyraźnie pogubił się i stracił formę. Ostatnio przyjął dwa gongi od Roberta Jachimowskiego i Sławomira Ciemnieckiego, nie zagrażając przeciwnikom w żadnym frejmie.

Kazik
Kazimierz Czernecki

Jeśli sytuacja w czubie grupy A jest ciekawa, to w grupie B mamy emocje dwa razy większe. Piątka zawodników może na dwie kolejki przed końcem zająć pozycję lidera. Oczywiście trzeba to wszystko przeliczyć przez zaległe mecze, gdyż niektórzy zagrali już osiem spotkań (Kazik Czernecki) a niektórzy tylko pięć (Marcin Blachowski). Najbliższy weekend przyniesie tylko jedną małą odpowiedź – Jakub Wieliński będący w piątce zawodników z szansą na lidera zagra z Pawłem Stacherzakiem. Reszta kluczowych rozstrzygnięć to kwestia kolejnego weekendu.

Po wycofaniu się z rozgrywek Antoniego Hańczaka, różnice punktowe zrobiły się w tej grupie mniejsze niż w odpowiedniku A. Tak więc jak mamy zbity peleton bijący się o lidera, tak druga część tabeli jest również bliziutko siebie – siódmego Stacherzaka i dziesiątą Reńską dzieli bowiem tylko jeden punkt. I tu podobnie jak w przypadku pozostałych gier tej grupy – nie mamy co liczyć na rozstrzygnięcia w najbliższy weekend. Czwartoligowcy gremialnie przekładają spotkania na weekend 16-17 marca, gdyż to jest ostatni weekend pierwszego etapu rozgrywek czwartej ligi. Weekend, który nie będzie tak zawalony meczami jak obecne, gdyż mecze lig 1,2 i 3 muszą zakończyć się do weekendu 9-10 marca, gdyż później będą już rozgrywane mecze barażowe.

Liga powoli wkracza w końcowy. Znamy już daty baraży oraz daty kolejki finałowej czwartej ligi. Poznaliśmy ostatnie ramy czasowe dobijającej do mety zimowej edycji Ligi Snookera 12ft. Kolejna edycja zacznie się w weekend 13-14 kwietnia a tymczasem po raz pierwszy od pięciu lat między edycjami odbędzie się turniej snookerowy, który zostanie zaliczony do Polskiego Rankignu Snookera. Przewidziany jest on na weekend 6-7 kwietnia, jednak w przypadku dużej ilości zawodników rozważamy zaczęcie go w popołudnie piątkowe a nawet czwartkowe. Scenariusz jest ten jak najbardziej możliwy, gdyż niezależnie od ilości zgłoszonych osób będziemy mieć w turnieju etap grupowy jak i grę pucharową. Zapisy do tych zawodów są już otwarte. Zgłosić do nich można się poprzez system zapisów na snooker.pl, osobiście w klubie, telefonicznie (889-712-019), lub przez dołączenie do wydarzenia na facebooku.

Tak oto prezentuje się nieco karkołomne kalendarium na najbliższe tygodnie:

 

09-10 marca
Ostatnia kolejka w 1 lidze, 2 lidze, 3 lidze Ligi Snookera 12ft
Ostatnia kolejka w 1 lidze Ligi Pool Bilarda 12ft

16-17 marca
Ostatnia kolejka w 4 lidze Ligi Snookera 12ft
Mecze barażowe do 1 ligi i 2 ligi Ligi Snookera 12ft
Ostatnia kolejka w 2 lidze Ligi Pool Bilarda 12ft

23-24 marca
Finałowa kolejka w 4 lidze Ligi Snookera 12ft
Mecze barażowe do 1 ligi Ligi Pool Bilarda 12ft

30-31 marca
Mecze barażowe do 3 ligi Ligi Snookera 12ft

06-07 kwietnia
Turniej snookerowy PORS   -> ZAPISY <-

13-14 kwietnia
Pierwsza kolejka Ligi Snookera 12ft WIOSNA 2019
Pierwsza kolejka Ligi Pool Bilarda 12ft WIOSNA 2019

21-22 kwietnia
Wielkanoc